O Matko Boska Forresterowska!!!!
Do drugiej przerwy finał sezonu niczym mnie nie zaskoczył. Trochę się rozczarowałem, że na te dziecko spadła szafa i ogólnie tym całym wątkiem. To, że do pokoju z pistoletem wejdzie maż Catherine, a nie jej były mąż, to już była całkowicie przewidywalne.
Jedynie rumuński sierociniec mnie zaskoczył, szkoda, że nie polski
No i świetne dialogi dzisiaj padały: "kosmosie, bujaj się", "Venus z Milo nie ma rąk" itd.
I ostatnia część i już mega zaskoczenie - pięć lat później
Wiedziałem, że przyspieszą o kilka alt, ale myślałem, że dopiero w przyszłym sezonie, a tu już pod koniec tego. I gradacja napięcia, co uwielbiam
Gabi ma dzieci, jakieś dwa pulpety
Bree, jak jakaś bizneswomen, wydala książkę itd. I co najważniejsze, zeszła się z Orsonem

Lynette ma problemy z dziećmi, tu akurat nie ma zaskoczenia
I na koniec totalny, mega, wielki szok

Susan ma nowego faceta, czy męża, już sam nie wiem. Az się skrzywiłem na końcu
Nie wiem, czy wytrzymam do jesieni, chyba latem co nieco podejrzę lub przeczytam. Chociaż w zeszłym roku mówiłem tak samo, a czas tak szybko zleciał, ze zanim się obejrzałem, to już sezon zleciał w TV
