Najśmieszniejsze jest to, że Stefa przez tyle lat nienawidziła Brooke za patologię, którą ta wprowadziła do jej rodziny, a teraz namawia Taylor do czegoś jeszcze gorszego

Taylor obraża wszystkich psychologów i psychiatrów swoją naiwnością i glupotą

To już rolnik (nie obrażając rolników), który całe życie nie wyjeżdżał ze swojej wsi ma więcej świadomości psychologicznej niż ona... Wiązać się z facetem, którego żonę przejechała?? Ukrywać to przed nim? Świadomie nawiązywać więź z małą dziewczynką, wiedząc, że kiedyś może dowiedzieć się prawdy i przeżyć traumę porównywalną ze śmiercią Darli?! Gdyby Taylor miał choć za grosz rozumu, trzymałaby się od Thorne'a jak najdalej. A ona nie dość, że daje popis durnowatości, to jeszcze wykonuje dokładnie polecenia Stephanie. I to po tym, jak dopiero co doszła do tej świadomości, że Stefa tak nią manipulowała w sytuacjach z Ridgem... Ja na miejscu Taylor dla samej satsyfakcji zagrania Stefie na nosie, trzymałabym się od Thorne'a jak najdalej.
W dodatku Taylor już była z Thornem i jakoś nikt o tym nie pamięta... Była też z Erykiem. Przepraszam bardzo, ale jak to jest, że ten sam scenariusz w wykonaniu Brooke w oczach Stefy jest zbrodnią, zaś w wykonaniu Taylor czymś jak najbardziej godnym pochwały??
Gdybym była Taylor, spróbowałabym jak to jest z Hectorem. Z nim jeszcze nie była

Jak może całować się z facetem, którego żonę dopierco co zabiła, jak może wskakiwać do łóżka ze starym oblechem Stephenem, a nie dać się nawet dotknąć komuś tak atrakcyjnemu i oddanemu jej jak Hector?

HELLOOO!