Taylor wkracza do akcji i od razu robi się ciekawie, nie tylko na forum.

Przede wszystkim warto skrytykować zachowanie Ridge'a, jego słowa nie najlepiej świadczą o związku z Brooke. W skrócie "Nie podskakuj, w obwodzie zawsze mam alternatywę. Jak nie ty, to Taylor".

Tylko czy pani doktor byłaby takim obrotem sprawy zainteresowana? Na pewno wciąż go kocha, ale jak wyznała Stephanie nie liczy, że w przyszłości będzie z Forresterem. Jest szczęśliwa z Whipem, o czym Ridge najwyraźniej zapomniał i kolejną kobietę traktuje przedmiotowo. Oby nie postąpiła głupio jak Hope i nie wymieniła Jonesa na kolejny model.
Czy tylko mnie zdziwiło, że Ridge i Taylor ewakuowali się z salonu do sypialni?
Olivier punktuje coraz bardziej, wystarczyło, że Hope go rzuciła i facet od razu stał się, jakby to powiedzieć, facetem.

W przeciwieństwie do teflonowego Liama. Amber wygląda coraz lepiej i częściej zachowuje się jak szczera, spontaniczna wariatka którą tak uwielbiamy.

Choć jej relacja z Oliverem jest naciągnięta do granic możliwości, kiedy ten potrzebuje, staje się przyjaciółką, kochanką, kierowcą limuzyny, do której swoją drogą wciąż nie wiadomo jak się dostała.
Robi pisze:Tak jak kiedyś krążyła nad małżeństwem Brooke i Ridge, tak i teraz wraca do tych swoich praktyk.
Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale Brooke chyba wcześniej przetarła szlaki tego procederu, jak na dobrą ciocię rozbijaczkę małżeństw przystało nawet rozdawała lizaki.
