Zagubieni (Lost)
Nikt nie komentuje Lost, czy już wszystkim dałem "ignor"?
6x15 to był odcinek całkiem inny niż reszta serii. Kojarzyl mi sie z jakąś baśnią z dawnych czasów
Sporo dowiedzielismy sie o Jacobie, dymie i sercu wyspy. przywolano tez na końcu scene z zamierzchłej przeszłości z Jackiem, Kate i Johnem Lockiem, której szczerze to już nie pamietałem ( w rozmowie wspomniano o niedźwiedziu polarnym a to bylo daaawno)
6x15 to był odcinek całkiem inny niż reszta serii. Kojarzyl mi sie z jakąś baśnią z dawnych czasów
- kimberly1990
- Posty: 1358
- Rejestracja: 2006-07-18, 11:27
- Lokalizacja: Działdowo
Mnie ostatni odcinek niezbyt się spodobał i jest moim zdaniem jednym ze słabszych w tej serii
Taki trochę "zapychacz dziur"
Niby sporo się wyjaśniło, ale też powstały nowe pytania (np. o co dokładnie chodzi z tym światłem, czym ono tak naprawdę jest, po co w ogóle jest? itd.).
W każdym razie ja chyba jednak wolę odcinki, w których akcja toczy się wokół historii rozbitków i ich miejsca w tej całej zakręconej historii
Niby sporo się wyjaśniło, ale też powstały nowe pytania (np. o co dokładnie chodzi z tym światłem, czym ono tak naprawdę jest, po co w ogóle jest? itd.).
W każdym razie ja chyba jednak wolę odcinki, w których akcja toczy się wokół historii rozbitków i ich miejsca w tej całej zakręconej historii
kimberly1990 pisze:[Niby sporo się wyjaśniło, ale też powstały nowe pytania (np. o co dokładnie chodzi z tym światłem, czym ono tak naprawdę jest, po co w ogóle jest? itd.).
]
Mi sie wydaje, że to światło "serce wyspy" to może być to , co daje długowieczność. Może to dlatego Jacob, jego matka, Richard itp sie nie starzeli. Widmore proawdopodobnie tego szuka przez cały czas, bo już jest stary. I może to miejsce ma być chronione, aby źli ludzie tego nie znaleźli i nie żyli wiecznie. To tylko moja teoria:P
Ostatnio zmieniony 2010-05-17, 23:54 przez mailo, łącznie zmieniany 1 raz.
A ja tam uwielbiam takie odcinki poświęcone mitologii serialu. 6x15 to moim zdaniem obok 6x09 najlepszy odcinek tego sezonu.
Ale najbardziej mnie ciekawi jedna rzecz. Imię brata Jacoba!! Czy my je w końcu poznamy?
A odnośnie przygód rozbitków, to szkoda, że trzy ważne postaci zginęły, czyli Sayid, Sun i Jin. No i nie wiadomo co z Frankiem, ale podejrzewam, że może jakoś przeżył.
Ale najbardziej mnie ciekawi jedna rzecz. Imię brata Jacoba!! Czy my je w końcu poznamy?
A odnośnie przygód rozbitków, to szkoda, że trzy ważne postaci zginęły, czyli Sayid, Sun i Jin. No i nie wiadomo co z Frankiem, ale podejrzewam, że może jakoś przeżył.
Aktualnie oglądam: B&B (MnS), Pierwsza miłość, Na dobre i na złe, Barwy szczęścia, Stulecie Winnych, Zadzwoń do Saula. 
Wy tam mówicie o finałach DH, Chirurgów, House'a, a przecież to wszystko nic przy finale jednego z seriali wszech czasów, a mianowicie Lost!! Zbliżamy się już do końca tej opowieści, którą ciągnęła się przez 6 sezonów.
Oczywiście pozostaje pewien niedosyt, bo twórcy pewnie nie odpowiedzą na wszystkie pytania, nie wyjaśnią wszystkich serialowych tajemnic. Pozostaje mieć nadzieję, że poznamy chociaż wyjaśnienia tych najważniejszych. A jak w to wszystko wpiszą się losy poszczególnych bohaterów? Co z tzw. alternatywną rzeczywistością? To też jest ciekawe. I kto przeżyje do samego końca? Co z Richardem i Frankiem, którzy być może zginęli, ale ich śmierci tak naprawdę nie zobaczyliśmy (a twórcy wielokrotnie zapowiadali, że jak nie widzieliśmy czyjejś śmierci to znaczy, że ten ktoś żyje). No i co z walką Jacoba i Czarnego Dymu? Czekam z niecierpliwością na finał.
Aktualnie oglądam: B&B (MnS), Pierwsza miłość, Na dobre i na złe, Barwy szczęścia, Stulecie Winnych, Zadzwoń do Saula. 
- kimberly1990
- Posty: 1358
- Rejestracja: 2006-07-18, 11:27
- Lokalizacja: Działdowo
Mnie trochę zastanawia, czy oni nie odpowiedzą na te pytania, bo sezon ma tylko 17 (=18 bo ostatni 2-godzinny) ocinków, czy dlatego, że wymyślili coś, czego teraz nie potrafią wyjaśnić xDDeaconFan pisze:Oczywiście pozostaje pewien niedosyt, bo twórcy pewnie nie odpowiedzą na wszystkie pytania, nie wyjaśnią wszystkich serialowych tajemnic.
Ale oczywiście również czekam zniecierpliwością na finał
Jestem usatysfakcjonowana finałem Losta
Nie było głupiego zakończenia typu to był sen Jacka, jak upierał się David Letterman
Całkiem zgrabnie potrafili to wytłumaczyć i nie jestem zawiedziona. Tym bardziej, że ostatecznie Kate była z Jackiem a Juliet z Sawyerem a na końcu prawie wszyscy razem się spotkali
Świetne były sceny z Jackiem w tym odcinku, powinien dostać Emmy, bo naprawdę mnie poruszyły... Całe szczęście, że Carlton Cuse i Damon Lindelof nie uśmiercili go w pilocie tak jak to mieli w planach 
Tutaj mała gratka, szczególnie dla fanów Survivora i Losta (czyli dla mnie
) http://www.youtube.com/watch?v=YyKyjeRodd4
Tutaj mała gratka, szczególnie dla fanów Survivora i Losta (czyli dla mnie
- cześć chłopaczki, jak leci?
- dobrze
- dla kogo dobrze, dla tego dobrze
- dla kogo kogo, dla tego kogo...
- celna riposta
- dobrze
- dla kogo dobrze, dla tego dobrze
- dla kogo kogo, dla tego kogo...
- celna riposta
- Adex-fan Brooke
- Posty: 18327
- Rejestracja: 2005-08-24, 15:51
- Lokalizacja: woj.dolnośląskie
- Wiek: 42
Mało kapuje z tego serialu bo widziałem najwyżej 2 odcinki bo nie zaciekawił mnie, ale mam pytanie: jaki w końcu był sens tego serialu? Bo chyba to ich zagubienie na tajemniczej wyspie miało do czegoś prowadzić, czytałem że miało się okazać że załoga samolotu zginęła i to był serial o czyśćcu? to chyba jednak bzdura?
Polecam:DYNASTIA,Sunset Beach,B&B,Melrose Place,Desperate Housewives,Świat wg Bundych,Allo Allo,Pokolenia,Moonlighting,Baywatch,Alf,Nanny,Co ludzie powiedzą,Ally Mcbeal,QAF,Prison Break,Dexter,Dr Quinn,Y&R,Devious Maids, Sex and the city
Serial nie był o czyśćcu. To co się działo na wyspie było prawdziwe. Czyśćcem były jedynie sideway flashe. Ostatecznie wszyscy umarli i musieli sobie przypomnieć o wydarzeniach na wyspie i pozostałych bohaterach, żeby móc z czyśćca dostać się do nieba. Jednak 99% serialu przedstawiało"prawdziwe" wydarzenia z ich życia. Ciężko to wytłumaczyć komuś kto oglądał tylko 2 odcinki, bo serial był znacznie szerszy niż kwestia pójścia do nieba
- cześć chłopaczki, jak leci?
- dobrze
- dla kogo dobrze, dla tego dobrze
- dla kogo kogo, dla tego kogo...
- celna riposta
- dobrze
- dla kogo dobrze, dla tego dobrze
- dla kogo kogo, dla tego kogo...
- celna riposta
Smutny był finał jak dla mnie, chociaż się cieszę jak wiwi, że wszyscy połączyli się ponownie w pary (nawet Said i Shannon !). To konścowe wytlumaczenie sensu serialu przyćmiło trochę wątki z poprzednich serii, które stały się jakby drugorzędne na tle piekła, nieba i czyśćca (a wiele z nich nie zostało wyjaśnionych).Ludzie teraz pytaja na forach i komentarzach -po co ta cała Dharma,konie i niedźwiedzie polarne,wciskanie guzika co 108 min,ludzie z wariatkowa jako duchy, tajemnicze liczby, podróże w czasie itp itp . Mi ta wyspa skojarzyła się na końcu z jedna wielką metaforą - o śmierci i życiu "pozagrobowymi.
Fajne sceny z Jackiem -szczególnie ta klamra - jego śmierć była w tym samym miejscu , w którym obudził się na początku. Zacytuje moze jeden z komentarzy:
"Dla dociekliwych: serial jest tzw klamrą.
Pierwszy sezon zaczyna się tak że Jack leży w bambusowym lesie, Gdy rozumie ze przeżył katastrofę zaczyna biec i mija białego trampka który wisi na gałęzi. W ostatnim sezonie tam też umiera. Bambusowy las i stary zszarzały trampek. W obu scenach przybiega Vincent. Jednak serial zakończony z pomysłem"
Czyli podsumowując - zakończenie ciekawe, ale troche poszli na łatwiznę nie wyjaśniając wszystkich ciekawych motywów, którymi kiedyś (jak leciały serie 1,2,3) tak sie wszyscy na forum ekscytowali. Także ty wiwi - przecież tak cię ciekawil ten niedźwiedź polarny
Myślałem, że będziesz bardziej surowaw ocenie.
Fajne sceny z Jackiem -szczególnie ta klamra - jego śmierć była w tym samym miejscu , w którym obudził się na początku. Zacytuje moze jeden z komentarzy:
"Dla dociekliwych: serial jest tzw klamrą.
Pierwszy sezon zaczyna się tak że Jack leży w bambusowym lesie, Gdy rozumie ze przeżył katastrofę zaczyna biec i mija białego trampka który wisi na gałęzi. W ostatnim sezonie tam też umiera. Bambusowy las i stary zszarzały trampek. W obu scenach przybiega Vincent. Jednak serial zakończony z pomysłem"
Czyli podsumowując - zakończenie ciekawe, ale troche poszli na łatwiznę nie wyjaśniając wszystkich ciekawych motywów, którymi kiedyś (jak leciały serie 1,2,3) tak sie wszyscy na forum ekscytowali. Także ty wiwi - przecież tak cię ciekawil ten niedźwiedź polarny
- kimberly1990
- Posty: 1358
- Rejestracja: 2006-07-18, 11:27
- Lokalizacja: Działdowo
Finał LOST całkowicie mnie zachwycił
Lepszego rozwiązania chyba nie mogłam sobie wymarzyć
Jak pozornie mogło się wydawać "Zagubieni" nie są historią rozbitków biegających po lesie na nie-całkiem-bezludnej-wyspie. Nie jest to też opowieść o podróżach w czasie. Tak jak powiedzieli twórcy w jednym z wywiadów: to historia o luziach i relacjach pomiędzy nimi. Tak po prostu. I chociaż wszystkie zagadki były fascynujące to jednak najpiękniejsze i najważniejsze w tym serialu są właśnie wspomniane relacje między bohaterami, którzy ponownie połączyli się po śmierci.
Interpretacji zakończenia jest pewnie wiele, ale ja to zrozumiałam mniej więcej tak: wszystko to, co działo się na wyspie, dziło się naprawdę, zaś "alternatywna rzeczyistość" to "życie" bohatrów po śmierci, świat, który sami stworzyli po to, żeby ponownie się odnaleźć i w końcu odejść ("let go" tak często powtarzane w tym odcinku), czyli pogodzić się z własną śmiercią, bo tak jak powiedział Christian: "każdy kiedyś umrze". Do momentu, w którym każdy z nich przypomniał sobie zdarzenia ze swojego życia (czyli to, co działo się na wyspie), żyli oni w swego rodzaju "zawieszeniu", który możnaby interpretować jako "czyściec", aczkolwiek mnie z czyśćcem bardziej kojarzą się właśnie wydarzenia na wyspie, gdyż: rozbitkowie trafiają na tajemniczą wyspę, na której dzieją się dziwne rzeczy i muszą staić czoło siłom dobra i zła, niekiedy samemu sobie; pobyt na wyspie uczynił ich lepszymi ludźmi, przeżyli pośród siebie "najwspanialszy okres w swym życiu", dzięki czemu byli w stanie pogodzić się ze swoją śmiercią i "odejść".
Moim zdaniem zakończenie (choć wylałam milion łez) nie było wcale smutne, wręcz przeciwnie - dla bohaterów skończyło się szczęśliwie, bo w końcu wszyscy się spotkali i mogli "przeżyć wieczność" z ukochanymi osobami
I muszę przyznać, że mimo to, iż przez 6. serii byłam wielką fanką i zwolenniczką pary Kate&Sawyer to ostatecznie ucieszyło mnie rozwiązanie Kate&Jack i Juliet&Sawyer, bo sceny pomiędzy tymi postaciami były piękne i czuło się, że wszystko jest na swoim miejscu w momencie kiedy ci bohaterowie się połączyli
Co doilku niewyjaśnionych zagadek: z jednej strony szkoda, że twórcy nie dali nam wyjaśnienia, bo to głównie dla owych tajemnic oglądaliśmy serial przez 6 sezonów, ale z drugiej strony serial pokazał nam, że życie jest jedną wielką zagadką i niewiadomą. Suma sumarum = nie można wiedzieć wszystkiego xD
Finał oglądałam wczoraj, bardzo późnym wieczorem i po obejrzeniu najpierw byłam w szoku i byłam pełna podziwu dla majstersztyku twórców. Potem zaczęły się owe przemyślenia na temat przesłania całego filmu. Ale dopiero dziś rano, gdy się obudziłam i przypomniałam sobie o "Zagubionych", zdałam sobie sprawę, że to już niestety koniec LOST
Naprawdę cieszę się, że serial zakończył się i to ze smakiem, bo nie chciałabym, żeby zrobili z tego w końcu jakiegoś długaśnego, niekończącego się tasiemca, ale jednak odczuwam swego rodzaju pustkę, że już nigdy nie siądę przez tv/komputerem i nie obejrzę nowego odcinka... No ale przecież wszystko się kiedyś kończy.
Jak pozornie mogło się wydawać "Zagubieni" nie są historią rozbitków biegających po lesie na nie-całkiem-bezludnej-wyspie. Nie jest to też opowieść o podróżach w czasie. Tak jak powiedzieli twórcy w jednym z wywiadów: to historia o luziach i relacjach pomiędzy nimi. Tak po prostu. I chociaż wszystkie zagadki były fascynujące to jednak najpiękniejsze i najważniejsze w tym serialu są właśnie wspomniane relacje między bohaterami, którzy ponownie połączyli się po śmierci.
Interpretacji zakończenia jest pewnie wiele, ale ja to zrozumiałam mniej więcej tak: wszystko to, co działo się na wyspie, dziło się naprawdę, zaś "alternatywna rzeczyistość" to "życie" bohatrów po śmierci, świat, który sami stworzyli po to, żeby ponownie się odnaleźć i w końcu odejść ("let go" tak często powtarzane w tym odcinku), czyli pogodzić się z własną śmiercią, bo tak jak powiedział Christian: "każdy kiedyś umrze". Do momentu, w którym każdy z nich przypomniał sobie zdarzenia ze swojego życia (czyli to, co działo się na wyspie), żyli oni w swego rodzaju "zawieszeniu", który możnaby interpretować jako "czyściec", aczkolwiek mnie z czyśćcem bardziej kojarzą się właśnie wydarzenia na wyspie, gdyż: rozbitkowie trafiają na tajemniczą wyspę, na której dzieją się dziwne rzeczy i muszą staić czoło siłom dobra i zła, niekiedy samemu sobie; pobyt na wyspie uczynił ich lepszymi ludźmi, przeżyli pośród siebie "najwspanialszy okres w swym życiu", dzięki czemu byli w stanie pogodzić się ze swoją śmiercią i "odejść".
Moim zdaniem zakończenie (choć wylałam milion łez) nie było wcale smutne, wręcz przeciwnie - dla bohaterów skończyło się szczęśliwie, bo w końcu wszyscy się spotkali i mogli "przeżyć wieczność" z ukochanymi osobami
I muszę przyznać, że mimo to, iż przez 6. serii byłam wielką fanką i zwolenniczką pary Kate&Sawyer to ostatecznie ucieszyło mnie rozwiązanie Kate&Jack i Juliet&Sawyer, bo sceny pomiędzy tymi postaciami były piękne i czuło się, że wszystko jest na swoim miejscu w momencie kiedy ci bohaterowie się połączyli
Co doilku niewyjaśnionych zagadek: z jednej strony szkoda, że twórcy nie dali nam wyjaśnienia, bo to głównie dla owych tajemnic oglądaliśmy serial przez 6 sezonów, ale z drugiej strony serial pokazał nam, że życie jest jedną wielką zagadką i niewiadomą. Suma sumarum = nie można wiedzieć wszystkiego xD
Finał oglądałam wczoraj, bardzo późnym wieczorem i po obejrzeniu najpierw byłam w szoku i byłam pełna podziwu dla majstersztyku twórców. Potem zaczęły się owe przemyślenia na temat przesłania całego filmu. Ale dopiero dziś rano, gdy się obudziłam i przypomniałam sobie o "Zagubionych", zdałam sobie sprawę, że to już niestety koniec LOST
Bardzo ciekawy post. W większości zgadzam sie z twoja interpretacją, chociąz masz rację - mozna zakończenie interpretowac na wiele sposobów. To jest jak poezja:D
Właśnie przegladam ostanio wiele komentarzy na temat zakończenia i sporo osób odebrało to w ten sposób. Czyli, że wszyscy zginęli juz na początku a wyspa to był czyściec. Chociaż dla mnie to jest zbyt nieprawdopodobne. Przecież na wyspie ludzie też umierali... I jak zauwazyła wiwi, Christian powiedział Jackowi, że to co sie dzialo na wyspie było prawdziwe.
Aha zauwazyliście, że do nieba nie poszły negatywne postacie jak - Ben, Michael (może pójda do piekla heh) ? A odnośnie Any - Lucii powiedziano, że nie jest jeszcze gotowa:)
kimberly1990 pisze:
aczkolwiek mnie z czyśćcem bardziej kojarzą się właśnie wydarzenia na wyspie, gdyż: rozbitkowie trafiają na tajemniczą wyspę, na której dzieją się dziwne rzeczy i muszą staić czoło siłom dobra i zła, niekiedy samemu sobie; pobyt na wyspie uczynił ich lepszymi ludźmi, przeżyli pośród siebie "najwspanialszy okres w swym życiu", dzięki czemu byli w stanie pogodzić się ze swoją śmiercią i "odejść".
.[/color]
Właśnie przegladam ostanio wiele komentarzy na temat zakończenia i sporo osób odebrało to w ten sposób. Czyli, że wszyscy zginęli juz na początku a wyspa to był czyściec. Chociaż dla mnie to jest zbyt nieprawdopodobne. Przecież na wyspie ludzie też umierali... I jak zauwazyła wiwi, Christian powiedział Jackowi, że to co sie dzialo na wyspie było prawdziwe.
Aha zauwazyliście, że do nieba nie poszły negatywne postacie jak - Ben, Michael (może pójda do piekla heh) ? A odnośnie Any - Lucii powiedziano, że nie jest jeszcze gotowa:)
- kimberly1990
- Posty: 1358
- Rejestracja: 2006-07-18, 11:27
- Lokalizacja: Działdowo
Nie, niemailo pisze:Właśnie przegladam ostanio wiele komentarzy na temat zakończenia i sporo osób odebrało to w ten sposób. Czyli, że wszyscy zginęli juz na początku a wyspa to był czyściec.
Teorię o ym, ę rozbitkowie umarli uż na początku, w pierwszym odcinku, że nie przeżyli katastrofy, uważam całkowicie za błędną - brak potwierdzenia w "źródłach" (czyt. serialu)

