Nigdy nie patrzyłam na Taylor i Brooke w taki sposób, że jedna jest zła, a druga dobra. Te dwie kobiety mają odmienne charaktery, każda z nich ma zupełnie inne życie, inne uwarunkowania z przeszłości, które wpłynęły na to, jak żyją teraz.
I choć na pewno każdy z nas ma swoje typy, jeżeli chodzi o np. usposobienie,zachowania,nawet wygląd zewnętrzny, to myślę, że lepiej jest unikać skrajnego wartościowania, bo to do niczego dobrego nie prowadzi.
Alkoholizm Macy.
Brooke oczywiście nie wlewała jej alkoholu do ust. I według mnie to nie Brooke przyczyniła się do powrotu alkoholizmu Macy, a przynajmniej nie bezpośrednio. Jednak myślę, że Macy nie wróciłaby do picia, gdyby nie sytuacja z szybkim ślubem i "pomylonym" małżeństwem z Thornem. Wcześniej Macy była silna.Zawsze uważałam ją za jedną z najbardziej rozsądnych kobiet w serialu. Wróciła do picia,gdy poczuła, że jej małżeństwo jest zagrożone. Dodatkowo przygnębiało ją, że przecież sam Thorne nalegał na to małżeństwo,mimo że ona była nieufna, obiecywał jej, że jej nie skrzywdzi.
Dlatego, jeżeli już miałabym winić konkretną osobę za to, że Macy wróciła do picia, byłby to chyba Thorne. Nie przemyślał decyzji o ślubie z Macy. Zachował się niedojrzale, nieodpowiedzialnie . No a gdy już był jej mężem, cały czas dawał do zrozumienia, że to małżeństwo jest pomyłką. Nie zapomnę tych min cierpiętnika...

Thorne mimo był że żonaty, dawał Brooke nadzieję na spólne życie, więc ona dążyła do bycia z nim. Co z tego, że mówił, że nie chce skrzywdzić Macy? Jego zachowanie zmierzało do zupełnie czegoś innego.
Więc Brooke chciała o niego walczyć widząc że Thorne męczy się w tym małżeństwie. Brooke powiedziała, że zrezygnowałaby z Thorne'a, gdyby wiedziała że on jest szczęśliwy z Macy. Ale on na każdym kroku pokazywał, jak wielki błąd popełnił żeniąc się z nią. I jak musi trwać na siłę w tym małżeństwie. Był aż śmiesznie sztuczny w udawaniu miłości do Macy. Męczennik się znalazł.
