Posty: 209
Rejestracja: 2006-12-03, 21:08
Lokalizacja: z nienacka

Post autor: Cathin »

Nooo, mnie też wkurzył. Ja rozumiem, że rodzina itd. Ale sam chciał, żeby ona była z nim, więc powinien się nią zająć, jako swoim gościem. A ona czuła się opuszczona, samotna, wyalienowana, pominięta i w ogóle najmniej ważna. Chociażby ta akcja ze zdjęciem :/ Albo z kawałkiem ciasta, które upiekł Patrick :/ Rozumiem, że było jej bardzo przykro.

Co do Theresy i Bena. Chciałabym, żeby się zeszli. Lubię Sarę i mam nadzieję, żę wróci, ale moim zdaniem Theresa i Ben bardziej do siebie pasują, niż Sara i Ben.

A tej Lynn to już nie lubie :P No i nurtuje mnie pytanie, gdzie była Marin, skoro miała tego dnia przylecieć. Już za 52 minuty sie dowiem ;]
Żadna inna rodzina nie zaznała tylu nieszczęść, co Forrester'owie.
Posty: 1763
Rejestracja: 2005-09-08, 11:15
Lokalizacja: Konin

Post autor: Ireth »

Cathin pisze:Nooo, mnie też wkurzył. Ja rozumiem, że rodzina itd. Ale sam chciał, żeby ona była z nim, więc powinien się nią zająć, jako swoim gościem. A ona czuła się opuszczona, samotna, wyalienowana, pominięta i w ogóle najmniej ważna. Chociażby ta akcja ze zdjęciem :/ Albo z kawałkiem ciasta, które upiekł Patrick :/ Rozumiem, że było jej bardzo przykro.

Co do Theresy i Bena. Chciałabym, żeby się zeszli. Lubię Sarę i mam nadzieję, żę wróci, ale moim zdaniem Theresa i Ben bardziej do siebie pasują, niż Sara i Ben.

A tej Lynn to już nie lubie :P No i nurtuje mnie pytanie, gdzie była Marin, skoro miała tego dnia przylecieć. Już za 52 minuty sie dowiem ;]
Sara to w ogołe z tym swoim "zawodem" to ::kwasny:: :roll:
Ciekawe czy Jake nadal kocha Lynn.Moim zdaniem 4 miesiące(matka Patricka mówiła do Jake'a,ze Lynn zostawiła go 4 miechy temu) to za mało aby zapomnieć o kimś,więc byłoby dziwne jakby już nic do niej nie czuł...
Posty: 209
Rejestracja: 2006-12-03, 21:08
Lokalizacja: z nienacka

Post autor: Cathin »

W sumie tak. Może już udało mu się częściowo zapomnieć i myślę, że w dużej mierze to zasługa Marin, ale często bywa tak, że kiedy się spotka dawną miłość, wszytskie stare uczucia odżywają. Tym bardziej, jeśli rozstanie nie było aż tak dawno temu. A 4 miesiące, to w sumie nie tak dużo.

Nom, trochę kupa, że Sara jest prostytutką, ale przynajmniej się stara utrzymać dziecko. I fajnie by było, gdyby udało jej się załapać jakąś normalną pracę.
Żadna inna rodzina nie zaznała tylu nieszczęść, co Forrester'owie.
Posty: 1763
Rejestracja: 2005-09-08, 11:15
Lokalizacja: Konin

Post autor: Ireth »

Cathin pisze:W sumie tak. Może już udało mu się częściowo zapomnieć i myślę, że w dużej mierze to zasługa Marin, ale często bywa tak, że kiedy się spotka dawną miłość, wszytskie stare uczucia odżywają. Tym bardziej, jeśli rozstanie nie było aż tak dawno temu. A 4 miesiące, to w sumie nie tak dużo.

Nom, trochę kupa, że Sara jest prostytutką, ale przynajmniej się stara utrzymać dziecko. I fajnie by było, gdyby udało jej się załapać jakąś normalną pracę.

Ale przecież mogłaby jakoś inaczej pracować,dziwną wybrała ewenualność.Chyba poszła na łatwizne-skoro tam jest dużo facetów to sobie została prostytutką ::krzyw:: .Ciekawe kiedy wróci :?
Posty: 4699
Rejestracja: 2006-08-12, 16:58
Lokalizacja: Dublin

Post autor: Goku »

Annie jest głupsza niż na początku serialu!!! :evil: Mam nadzieję, że ona i Patrick się już nie zejdą... Niech ona sobie sama ciasta z pierścionkami na twarzy rozmaśla...

Wciąż czekam na powrót Sary, ale już nie chcę by Theresa odeszła z serialu :) W tym odcinku bardzo ją polubiłem :)

Jane zachowała się podle wobec Sam'a, ale potem to naprawiła :) Nie dziwię się, że wcześniej nie chciała go zabrać na tą imprezę... Te baby tak przynudzały ::jezyk:: I to niby miało być śmieszne?? ::jezyk:: Zaraz... Ostatnio mi się tak skojarzyło... Czy ten Sam to nie jest przypadkiem ten sam pługowy z pierwszego odcinka?? :)

Co do tej Lynn to tak - na początku od razu ją znienawidziłem :evil: :evil: :evil: , by potem (po tym jak okazało się, że jest w ciąży, ale nie z Jack'iem) ją polubić, aby później znowu na koniec odcinka ją znienawidzić :evil: :evil: :evil: Strasznie żal mi się Marin na końcu zrobiło :cry: :cry: :cry:...
Posty: 209
Rejestracja: 2006-12-03, 21:08
Lokalizacja: z nienacka

Post autor: Cathin »

Cieszę się, że Jane zrozumiała swój błąd i go naprawiła. Na serio, nie ma co się wstydzić takiego faceta, jak pan pługowy :) I to możliwe, że to ten sam, co na początku :)

Mi też się Lynn szkoda zrobiło, kiedy dowiedziałam się, że z jej ciążą (ucieszyłam sie, ze nie z Jackiem) jest coś nie tak, ale później mnie wkurzyła :/ Mam wrażenie, że teraz zacznie się coś takiego, co robiła Dorota w "Magdzie M." w II serii, kiedy chciała odzyskać Piotra. Uważam, że Jack nie zachował sie w porządku wobec Marin. Rozumiem, że chciał uspokoić Lynn, ale mógł powiedzieć Marin coś, dzięki czemu choć troszkę byłoby jej lepiej. Np, że przyjazd Lynn nie zaważy na dalszym ciągu ich znajomości i że jak tylko odwiezie Lynn do domu i pójdzie ona spać, spotka się z Marin, żeby porozmawiać. Na pewno troche by to pomogło. Marin była taka smutna.

Szkoda mi związku Patricka i Annie. Tworzyli fajną parę. Nadal uważam, że Patrick jest winny zachowania przy stole w Święto Dziękczynienia, ale Annie przesadziła z tą kłótnią. Mogli porozmawiać. Ona powiedziałaby, co jej przeszkadzało. Co się nie podobało. Co chciałaby zmienić i czego chciałaby, żeby Patrick nie robił. On by wysłuchał, przeprosił, powiedział, że drugim razem lepiej się nią zajmie i już. Byłoby po sprawie. A tak, to zepsuli fajny związek.
Żadna inna rodzina nie zaznała tylu nieszczęść, co Forrester'owie.
Posty: 1763
Rejestracja: 2005-09-08, 11:15
Lokalizacja: Konin

Post autor: Ireth »

Wg mnie Annie i Patrick przesadzają-przecież w grunie rzeczy nie powiedzieli sobie nic tak strasznego.Tekst o kotkach z ceramiki to przecież nie zbrodnia,nie muszą mu się podobać :zeby: .A,że jest maminsynkiem to jest fakt i też dobrze,że Annie mu wygarnęła,bo rzeczywiście on zabardzo słucha się mamusi :roll:
A oni to traktują jakby powiedzieli sobie taaaaaaakie okropności,żę nie mogą być razem :?
Ja jednak podejrzewam,że się zejdą,przecież oni żyć bez siebie nie mogą.

Mi się wydawało,zę Lynn odeszła do innego?A teraz się okazuje,że tylko z powodu innych oczekiwać(że Jack chciał dzieci)...

Pługowy jest słodki :serce:
Posty: 209
Rejestracja: 2006-12-03, 21:08
Lokalizacja: z nienacka

Post autor: Cathin »

Ireth pisze:Pługowy jest słodki :serce:
Co prawda, to prawda :)
Żadna inna rodzina nie zaznała tylu nieszczęść, co Forrester'owie.
Posty: 1763
Rejestracja: 2005-09-08, 11:15
Lokalizacja: Konin

Post autor: Ireth »

Cathin pisze:
Ireth pisze:Pługowy jest słodki :serce:
Co prawda, to prawda :)
Niestety z przykrością stwierdzam,że nierealnie słodki.Nie ma takich facetów w rzeczywistości :roll:

Może ktoś zarzuci jakimś spoilerkiem ::chytry:: ?
Posty: 4699
Rejestracja: 2006-08-12, 16:58
Lokalizacja: Dublin

Post autor: Goku »

Akcja z ciastkami była boska :mrgreen: ... Oświadczyny na wysypisku też spoko ::jezyk::

A więc mamy teraz Marin i Sara vs. Lynn i Theresa. Niech Lynn i Theresa zostaną lesbijkami i zostawią Jack'a i Ben'a dla Marin i Sary :twisted: :twisted: :twisted:...

Marin fajną chatę sobie kupiła :zeby: :zeby: :zeby:
Posty: 1763
Rejestracja: 2005-09-08, 11:15
Lokalizacja: Konin

Post autor: Ireth »

Chata fajna :mrgreen:
Kurcze,ale trudno nie lubić Jacka i Lynn,sa tacy...nierozerwalni.Po tylu latach przyjaźni i związku trudno jest mu zapomnieć o niej,choć i tak ja mam podejrzenia,że kiedyś będzie z Marin.
Sara jest przeurocza:).Może dostanie prace u Bena ::jezyk:: ?
Patrick wymiótł,poprostu ja nie mogę z tego fajtłapki ::loll::
Posty: 719
Rejestracja: 2007-03-18, 16:12
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: katarzynka »

Jakby mi facet powiedział, że się we mnie zakochał po czym wrócił do swojej byłej to nie wiem czy bym go traktowała tak miło jak to robi Marin :twisted:

Patrick to ma świetne pomysły na oryginalne oświadczyny, jak nie scrable to pułapka na niedźwiedzia :zeby: ::loll::
Posty: 209
Rejestracja: 2006-12-03, 21:08
Lokalizacja: z nienacka

Post autor: Cathin »

katarzynka pisze:Jakby mi facet powiedział, że się we mnie zakochał po czym wrócił do swojej byłej to nie wiem czy bym go traktowała tak miło jak to robi Marin :twisted:
Masz rację. To było chamskie. Tym bardziej, że nie zauważyłam, żeby się z czegoś Marin wytłumaczył. A uważam, że wyjaśnienie jej się należy. Rozumiem, że Jack zerwał z Lynn pół roku temu, ale to nie znaczy, że teraz ma prawo ranić Marin. Po niej widać, że jest jej ciężko i smutno. Z resztą się nie dziwię. Facet powiedział, że się w niej zakochał, a teraz raptem tylko się była zjawiła, a on już leci. To nie było zbyt miłe. Ale może jest szansa na związek Marin+wydawca ;)

Cieszę się, że matka Patrick'a (jakkolwiek ma na imię. Nie pamiętam ;) ) doszłą do porozumienia ze swoim chło...chło...pa..pakiem ;) No i że Annie jest zaręczona z Patrickiem.

Co do Bena i Theresy, to jestem za tym, żeby byli razem. Sarę też bardzo lubię, ale mogłaby znaleźć sobie innego faceta niż Ben. Poza tym na prawdę fajnie się zachowała. Choć na początku się kłóciły z Theresą, to cieszę się, że teraz jest już zgoda :)
Żadna inna rodzina nie zaznała tylu nieszczęść, co Forrester'owie.
Posty: 719
Rejestracja: 2007-03-18, 16:12
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: katarzynka »

Jack po raz kolejny pokazał, że jest nie fair wobec obu pań i Lynn jest słusznie na niego zła za to drzewko :!:

Akcja z niedźwiedziem - bajecznie świetna :zeby: ::loll::

Matki Patricka nie cierpię, mama May z koreańską telenowelą bije ją na głowę ::ok:: :zeby:
Posty: 4699
Rejestracja: 2006-08-12, 16:58
Lokalizacja: Dublin

Post autor: Goku »

W tym odcinku były trzy główne punkty - Nietoperz, Niedźwiedź i "Wszyscy moi Koreańczycy" ::loll:: ::loll:: ::loll::

Niech ten niedźwiedź pójdzie do Lynn i ją zeżre!!! Nienawidzę jej!!! Niech zniknie z serialu raz na zawsze!!!

Tak samo nienawidzę tej głupiej Theresy ::kwasny:: ::kwasny::

Uwielbiam Marin :serce: i Sarę :serce:

Celia i Annie też sa spox :)

Ale moją ulubioną bohaterką jest May :serce: :serce: :serce: ::loll:: ::loll:: ::loll::
ODPOWIEDZ