Bieżące odcinki "Mody na sukces"

Dział NIESPOILEROWY - nie wolno odwoływać się do wydarzeń nie pokazanych w Polsce.
Awatar użytkownika
Mareczek
Posty: 6634
Rejestracja: 2007-02-03, 16:21
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Mareczek »

Dawno nie mogłem tego napisać o premierowych odcinkach MNS, ale wreszcie z pełną świadomością oświadczam, że dzisiejszy odcinek mi sie podobał! Od początku do końca, mimo, że monotematyczność w tym serialu sięga zenitu. Ale trudno, przyzwyczaiłem się już do tego. Mimo tej monotematyczności, to jednak odcinek miał sporą dynamikę. Kajający się Liam był świetny (nie sądziłem, że kiedyś to o nim napiszę), choć jego zachowanie generalnie było żałosne, co doskonale podsumował Bill. Scena, w której Ridge pokazuje Liamowi jego odbicie w lustrze też była bardzo wymowna. Do tego wszystkiego Katie, która słusznie naskoczyła na tego nieodpowiedzialnego dupka.

Jedyne to czego mogę się przyczepić to zero komentarza ze strony Brooke, której zachowanie odebrałem tak, jakby machnęła na to ręką i już chciała szykować kolejny ślub :lol:
Dawidek
Administrator
Posty: 10505
Rejestracja: 2006-06-21, 22:17
Lokalizacja: woj. śląskie
Wiek: 44

Post autor: Dawidek »

Mnie także podobał się odcinek. Był bardzo dynamiczny. Billowi mogę tu zarzucić, że oskarżył syna, że pozwala, by inni go oceniali. A Bill sam ostro skrytykował syna, nie bacząc na to, że chłopak ma nieco inne wartości, niż jego on. Chłopak jest Spencerem, niezależnie od tego, czy podziela wartości ojca. Ta próba uderzenia ojca przez Liama była wyraźnym sygnałem, że chłopak chce się odróżnić.
margo
Posty: 56
Rejestracja: 2014-03-26, 21:49
Lokalizacja: Racławice

Post autor: margo »

Wczorajsza końcówka odcinka fajna i zabawna. Elegancki i tradycyjny ślub się nie udał :D
Dzisiejszy cały odcinek mi się podobał - wreszcie. Brawo dla Hope. Scena z pokazaniem odbicia w lustrze bardzo dobra. Liam jak słusznie Bill zauważył był żałosny, jak zwykle. Nieźle Bill podsumował synalka, chociaż nie bardzo zgadzam się z jego oceną. Nic dziwnego, że było Spencerowi wstyd za syna. Katie mądrze powiedziała Liamowi, dobrze, że w końcu zauważyła jego winy, a nie tylko Steffy.
Mareczek pisze:Jedyne to czego mogę się przyczepić to zero komentarza ze strony Brooke, której zachowanie odebrałem tak, jakby machnęła na to ręką i już chciała szykować kolejny ślub
Brooke skomentowała po wyjściu Liama, że to do niego niepodobne, a winę zwaliła na Steffy, czyli stara śpiewka. Kiedy ona przejrzy na oczy? Zapewne chętnie by szykowała im kolejny ślub, o czym świadczą jej słowa do Hope, że to nie koniec między nią i Liamem, jeżeli ona tego nie będzie chciała. Nie wiem poco Brooke i Taylor pchają córki do tej miernoty i co one w nim widzą
Awatar użytkownika
Lucy13
Posty: 6
Rejestracja: 2016-05-02, 17:17
Lokalizacja: Ruda Śląska

Post autor: Lucy13 »

margo pisze: Nie wiem poco Brooke i Taylor pchają córki do tej miernoty i co one w nim widzą
To wygląda na"przeniesienie" :lol: One walczyły o jednego faceta i ich córki robią to samo.Zamiast wybić im to z głowy,to dopingują je i zachęcają. To walka na zasadzie,kto wygra i będzie triumfował.Jak inaczej zrozumieć zachowanie Taylor? Niby psychiatra,a pcha córkę w takie bagno.Brooke wiecznie zachęca Hope,żeby wybaczyła narzeczonemu.
Dawidek
Administrator
Posty: 10505
Rejestracja: 2006-06-21, 22:17
Lokalizacja: woj. śląskie
Wiek: 44

Post autor: Dawidek »

Zgadzam się tutaj z Wami. Słusznie go tu skrytykowała Katie, chociaż trzeba wziąć na poprawkę, że jest ona bardzo uprzedzona wobec córki Ridge'a. Liam idąc do klubu, nie spodziewał się Steffy. Błędem jego było to, że spędził dużo czasu z byłą żoną i stracił kontrolę nad sytuacją i sobą. Ona mogła to wykorzystać, na szczęście tego nie zrobiła. Chłopak przed swoim ślubem powinien trzymać się z daleka od Steffy.

Zapraszam do udziału w ankiecie weekendowej na temat metamorfozy Liama. Głosujemy do poniedziałkowego poranka. Każdy z Was ma do dyspozycji jeden głos. Zapraszam do licznego udziału w głosowaniu. :wink:
Awatar użytkownika
bosskicinu
Posty: 797
Rejestracja: 2010-10-20, 20:06
Lokalizacja: Białystok

Post autor: bosskicinu »

Muszę przyznać, że już od dawna nie oglądałem odcinków z takim zaciekawieniem jak w tym tygodniu mimo, że to wszystko toczyło się znowu wokół H/L/S :)

Scena jak Liam wbiega w samych gaciach i błaga Hope na kolanach przy wszystkich była fenomenalna, nieźle się ubawiłem przy tym. Oczywiście racjonalnie patrząc to było bardzo żenujące.

Podobało mi się jak wreszcie Liam, którego tak wszyscy lubią, kochają i podziwiają - zostaje zrównany z ziemią. Dobrze, że Katie też się odezwała w tej sprawie i zrozumiała jaki to agent jest z jej pasierba. Konfrontacja Billa i Liama też była mocna, już dawno nie mieli takiej mocnej sceny. Ale uważam, że i tak Rick najlepiej przygadał Liamowi - on już od dawna widział jakim ten jest bezmyślnym dupkiem. Wyraźnie mu powiedział, że nie chce go w ich rodzinie i to mi zaimponowało. Ale widzę, że Brooke dalej ślepo wierzy w związek Hope i Liama bo sama skomentowała po tej całej sytuacji, że jeszcze wszystko można naprawić ;/

I nie podoba mi się to, że Steffy znowu będzie głównie atakowana za to co się stało. Przecież Liam sam z własnej woli wtedy przyszedł do klubu. Nikt go tam nie zaciągał, no ale Steffy i tak zawsze niby winna wszystkiemu ;/
Dawidek
Administrator
Posty: 10505
Rejestracja: 2006-06-21, 22:17
Lokalizacja: woj. śląskie
Wiek: 44

Post autor: Dawidek »

W weekendowej ankiecie na pytanie, czy podobała Ci się metamorfoza Liama (tatuaż i irokez) zagłosowało 8 osób. Wyniki rozkładają się następująco:


Podoba mi się ta zmiana - było mu to potrzebne - 3 (37%)
To do niego nie pasuje - powinien wrócić do swojego dawnego wyglądu - 4 (50%)
Nieważne jak on wygląda - to nie ma znaczenia - 1 (12%)

W głosowaniu połowa z Was uznała, że przemiana Liama do niego nie pasuje (4 osoby), kolejne 3 osoby (37% głosujących) stwierdziły, że ta zmiana wyszła mu na dobre. Jedna osoba stwierdziła, że zmiana wyglądu nie ma tu znaczenia. Dziękuję za udział w głosowaniu i zapraszam do udziału w kolejnych głosowaniach.
Dawidek
Administrator
Posty: 10505
Rejestracja: 2006-06-21, 22:17
Lokalizacja: woj. śląskie
Wiek: 44

Post autor: Dawidek »

Ten tydzień w "MnS" był gorszy od poprzedniego, nie było niczego spektakularnego. Warta odnotowania jest postawa Ricka, który "dla dobra" Hope, okłamuje ją, że między Liamem a Steffy do czegoś doszło w klubie. Chłopak ma w tym swój interes - chce odciągnąć Thomasa od Caroline. Na pewno on Spencera nie lubi. Ciekawe jest to, czy syn Brooke podjąłby się takich działań, gdyby nie miał córki Karen na oku, czy dopuściłby się takiej manipulacji?
paw
Posty: 562
Rejestracja: 2014-12-04, 14:48
Lokalizacja: Polska

Post autor: paw »

Beznadziejnie te odcinki-nawet ten Rick i Caroline, a Thomas to już wogóle, nagle się odkochał-strasznie to sztuczne mega.
Dawidek
Administrator
Posty: 10505
Rejestracja: 2006-06-21, 22:17
Lokalizacja: woj. śląskie
Wiek: 44

Post autor: Dawidek »

Wg mnie Thomas się nie odkochał (o ile do tego dojdzie). Tylko pocieszał Hope. To jeszcze nic nie oznacza.
Awatar użytkownika
Marcus
Posty: 1034
Rejestracja: 2007-08-10, 09:55
Lokalizacja: Niderlandia
Wiek: 41

Post autor: Marcus »

Dawidek pisze:Ciekawe jest to, czy syn Brooke podjąłby się takich działań, gdyby nie miał córki Karen na oku, czy dopuściłby się takiej manipulacji?
Pewnie nie, bo nie przepada za Thomasem, ale jak widać własne szczęście jest najważniejsze :roll:
Moje ulubione seriale: Moda na sukces, M jak miłość, Barwy szczęścia, Na dobre i na złe
Awatar użytkownika
Lucy13
Posty: 6
Rejestracja: 2016-05-02, 17:17
Lokalizacja: Ruda Śląska

Post autor: Lucy13 »

bosskicinu pisze: I nie podoba mi się to, że Steffy znowu będzie głównie atakowana za to co się stało. Przecież Liam sam z własnej woli wtedy przyszedł do klubu. Nikt go tam nie zaciągał, no ale Steffy i tak zawsze niby winna wszystkiemu ;/
Steffy nie potrafi trzymać się z daleka,wiecznie za nim lata. On też nie lepszy ::chytry::
Jeżeli nie wiadomo gdzie jest ,to wiadomo,że ze Steffy. Ile można wytrzymać? Cieszę się,że Hope podjęła taką decyzję.
Awatar użytkownika
Mareczek
Posty: 6634
Rejestracja: 2007-02-03, 16:21
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Mareczek »

Dzień ślubu trwa 3 tydzień, zaraz chyba oszaleję :lol:
Nie ma nic przeciwko temu, żeby dzień rozkładać na kilka odcinków, ale nie na kilka tygodni. Czy naprawdę nikt tam w produkcji nie zauważa, że oglądanie przez trzy tygodnie identycznie ubranych bohaterów jest nudne? Hope, Liam i Steffy toczą jedną rozmowę, ale reszta bohaterów żyje jakimś innym rytmem. Hope nie zdążyła ściągnąć sukni ślubnej, a Rick i Thomas byli w tym czasie na siłowni, potem znów wskoczyli w ciuchy z wesela i ciągną dalej ten sam dzień. Baaaardzo długi dzień, w którym Rick obmyślił intrygę, pocałował Caroline, namówił Othella do kłamstwa, pokłócił się z Liamem dwa razy i znów wrócił do Caroline. Co robiła Caroline podczas tego jednego dnia? Rano była na ślubie, potem szkicowała na tarasie FC, a następnie w gabinecie Ricka. Nagle w firmie pojawiła się Donna, która wróciła z Dallas i co zrobiła późnym wieczorem? Poszła malować sobie usta w recepcji... Pomijam już fakt, że Pam i Donna są traktowane gorzej niż postacie trzecioplanowe. Ile czasu im dziś poświęcono? Niecałą minutę. Ja nie oczekuję, że wszystko będzie miało sens, bo nie o to chodzi. Zwracam uwagę, że takich niekonsekwencji czasowych nie było w MNS nigdy wcześniej. I żeby tego wszystkiego było mało, nagle wczoraj Brooke i Katie miały chyba jednak inny dzień, bo zmieniły swoje stroje. Kompletna niekonsekwencja. A wszystko przez ich lenistwo (bądź cięcia kosztów) i brak innych scenografii. Połowa rozmówch z gabinetów FC powinna się przenieść do domów.

Jeśli chodzi o dzisiejszą "zemstę" Hope to nawet nie wiem czy mam się śmiać czy płakać... Jakich czasów dożyliśmy, gdy w MNS słowa zemsta i intryga nie oznaczają już czegoś interesującego i wciągającego, tylko coś tak koszmarnie słabego i miałkiego. Pomijam już fakt techniczny - w jaki sposób Thomas namalował to przebite serce na takiej wysokości? Nieważne, to akurat byłaby najmniej rażąca wpadka, gdyby wątek był ciekawy.
paw
Posty: 562
Rejestracja: 2014-12-04, 14:48
Lokalizacja: Polska

Post autor: paw »

Jaki pech Donna na ślub nie zdążyła, ale już do pracy tak:) Po za tym skoro aktorka może grać , czemu jej nie było na ślubie:) Lepiej się czyta tę powyższą historię niż ogląda Modę:)
Awatar użytkownika
Mareczek
Posty: 6634
Rejestracja: 2007-02-03, 16:21
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Mareczek »

paw pisze:Jaki pech Donna na ślub nie zdążyła, ale już do pracy tak
Dokładnie ::plask wczolo:
Była w Dallas rano, ale późnym wieczorem zdążyła zajrzeć do pracy, w której była zupełnie zbędna. Na dodatek była na ślubie Marcusa i Dayzee, który tak naprawdę, w kalendarzu serialowym, odbył się raptem 3 dni wcześniej... Rozpisałem sobie numery odcinków i ilość dni, które minęły w serialu. Od ślubu we Włoszech do tego w rezydencji Stephanie minęło 8 serialowych dni! I w ciągu tych 8 dni, odbył się jeszcze ślub Marcusa, a także jego proces (to z kolei zajęło tylko 2 dni). Totalna porażka realizacyjna i scenariuszowa.

Widzom w USA naprawdę to nie przeszkadza? Czy w ogóle nie zwracają na to uwagi?
ODPOWIEDZ