[shadow=black]Po pierwsze:
Chciałbym napomknąć o minusie całego odcinka. Wielkim minusie. Brak (tak naprawdę) Kellermana,którego rola w 19 epizodzie ograniczyła się do celowania w panią prezydent i oglądania wiadomości.
Druga kwestia:
Odcinek rewelacyjny pod względem wątku z taśmą,Caroline...Bill Kim zadaje kilka,a może nawet kilkanaście silnych ciosów naszemu Michael'owi. Dostrzec można było nieprzeciętność siły skośnookiego,co czyniło jego wyznanie,że jest absolwentem Akademii Wojskowej wiarygodne (odrzucając opcję : intensywny trening,by dojść do takiego 'kunsztu uderzania' etc.),więc nie w pełni 'czyniło'

. Bill Kim ustąpił Caroline,która...która przeprowadziła długą rozmowę z Michael'em...Michael i Lincoln są w posiadaniu magicznej taśmy zawierającej magiczne nagranie magicznej rozmowy...rozmowy pomiędzy Caroline Reynolds i Terrence'em Steadman'em,rozmowy,która szokuje! Bowiem Terrence wyznaje siostrze,że wciąż o niej myśli,wszędzie i zawsze,akcentuje,że-w łóżku-,czuje stale na sobie jej ciepły dotyk...Czyżby związek kazirodczy? Albo nie są rodzeństwem (powierzchownie sądząc po braku zbieżności nazwisk)? W to wątpię,choć nie mogę wykluczyć,w tym serialu-everything's possible. Isn't it?

Powracając do tej rozmowy,Caroline nie miała wyjścia,uległa...choć było wyjście-zabić Michael'a,ale czy na pewno dobre wyjśćie? Lincoln dowiaduje się o śmierci brata,wiedząc,że zginął on z ręki 'złych ludzi',ujawnia taśmę,choćby z samej już zemsty,a wtedy-znów nie po myśli Caroline,ta zła pani prezydent spisała życie niewinnego człowieka na straty,co by powiedziała opinia publiczna? Utrata posady z wielkim hukiem i jeszcze pewnie odpowiedzialność karna...Niedobrze. Mogłaby zabić Michael'a,ale tylko przy wiedzy nt. lokacji Lincolna...tak więc wiedziona własnym interesem,ulega Michael'owi. Zgadza się na puszczenie go bez obstawy,zgadza się na ogłoszenie,a potem podpisanie prezydenckiego ułaskawienia Lincolna i...samego Michael'a! (niedziwne,ale zaskoczony troszkę byłem,Scofield pomyślał też o sobie). Bill Kim-reakcja negatywna,a Caroline-"Ja tu rządzę",czy aby na pewno "ja tu rządzę"? Tu rządzą ludzie z "Firmy"-ten człowiek 'niemowa'-pokazał Bill'owi pewien napis-Sona-zapewne dowód na jakiś jeszcze poważniejszy szwindel Caroline,który można wykorzystać,by ją powstrzymać przed ogłoszeniem prezydenckiej łaski...Dobrze, wszystko super,ale w końcu dlaczego Bill'owi i 'ludziom z wyższych horyzontów" tak strasznie zależy na pojmaniu braci? Czyżby nadal chcieli wyroku śmierci (tymrazem pewnie dla obu),by dostać się do ojca Linca i Mike'a,który to ojciec 'ma wszystko i może mieć więcej'? Czy nadal o to chodzi? Zastanawia mnie to...pewnie nic nie wiedzą o śmierci ojca Linca. Zapewne nie wiedzą.
No i finalnie:"Kogo się bardziej obawiasz? Nas czy Scofielda?"-wypowiedziane żelaznym,beznamiętnym tonem zdanie,straszliwe zdanie...i zmiana decyzji Caroline! Caroline wymyśla,że jest chora,składa dymisję,dzięki temu już nic nie jest w stanie dokonać na korzyść naszych uciekinierów,dzięki temu,czy przez to?

Jako pani 'nieprezydent' nie ma prerogatyw odpowiednich do ułaskawienia,a jako jedyna persona z tych kręgów mogła to zrobić. To oznacza dalsze uciekanie braci i dalsze ich ściganie przez Mahone'a będącego na usługach Bill'a i Firmy! Eh...a miało być tak super...
Ok. Inne sceny...
Sucre,jego sielanka z Maricruz przerwana przez Bellicka,który chce się tylko wzbogacić,albo 'aż' wzbogacić. Never Mind.
T-Bag. Czyżby kres pomysłowości i przeważenie nerwów? Nieprzemyślana decyzja,by się tak ujawniać. Mógł poczekać na możliwość normalnego odebrania torby z forsą. Przecież Bellick był nieśiadomy,że 'ta rzecz' jest na metr od niego. Tak sądzę.
C-Note. Fajnie,że ma on możliwość porozmawiania z tym drugim agentem...
Resztę skomentuję innym razem...myślę,że już dość się napisałem.

[/shadow]
If you can't beat them, join them...