Z początku oglądałem na RTR Planeta (pełna nazwa kanału dla Robiego). Jednak komentatorzy mnie nieco denerwowali i przeszedłem na spokojny głos komentatora ze Słowenii. On też zgadł, że ostatnia do finału dostanie się Portugalia.
Drugi półfinał o wiele lepszy od pierwszego.
Islandia od razu wprowadziła mnie w dobry nastrój i od początku była jedną z moich faworytek. Świetnie widzieć ten duet w finale.
Szwecja nie będzie moim faworytem. Charlotte nie można lekceważyć. Ona chyba już wygrała ESC, bodajże w 1996 roku.
Turcja, Albania, Chorwacja, Macedonia, Cypr, Białoruś, Litwa, Ukraina - bez większych rewelacji.
Największym dla mnie zaskoczeniem jest brak Szwajcarii w finale. Był to jeden z oich faworytów. Szkoda.
Malta - od razu mi się skojarzyła z "Prawy do lewego" Kayah - też w gronie moich faworytów.
Bardzo fajnie wypadła Gruzja - też w gronie moich typów.
Przesympatycznie wypadły też Dania i Łotwa. Cieszę się, że oba kraje są w finale.
Największą porażką w trakcie wczorajszego wieczoru była moim zdaniem Bułgaria.
Bardzo miłą odmianą była Portugalia. Utwór w stylu fado - opłaciło się. Będę się cieszyć, jeśli ten kraj wygra.
Węgry - zdecydowanie lepiej niż rok temu. Podobnie oceniam Czechy.
Czekam na finał. Najciekawsze będzie głosowanie. Sąsiad zagłosuje na sąsiada?