Myślę sobie, że może Ivy ma rację, że Liam jest ze Steffy tylko ze względu na przyzwyczajenie. Dziewczyna ma słuszny żal do chłopaka, bo wystarczyło, że córka Ridge'a użyła swojego uroku osobistego i weszła pomiędzy niego a córkę Johna, a chłopak od razu wrócił do niej. Teraz dziewczyna ma kłopoty, bo to w jej obecności coś się dzieje z Ivy. Upadek ze schodów jest tylko wypadkiem - dziewczyna potknęła się i spadła. Przeczuwałem to, że dyskusja niepotrzebnie goszczącej w rezydencji Steffy i pakującej się do wyjazdu Ivy skończy się dramatycznie. Nie czekałem długo... Steffy zawsze musi mieć okazję, by wtrącić swoje trzy grosze.
Nie dziwi mnie ostrożność Brooke, która nie chce pracować z siostrą i jej mężem. Ta na marginesie - Katie jest albo naiwna albo łatwowierna, albo jeszcze coś innego, że w ogóle nie widzi, że między Brooke a Billem trwa dziwne napięcie. Jakby niedawna przeszłość nie miała już żadnego znaczenia.
