Bieżące odcinki cz. 1
Przynosząca innym pecha
Macy była ciepłą i szlachetną osobą, fakt, może życie nie szło jej po maśle, ale czy Grant narzekał jak umierał
Nie, bo był szczęśliwy z Macy. Z resztą można by stwierdzić, że wszystkie postacie przynoszą pecha, przecież tam każdy ma wzloty i upadki. Skłóciła rodziny? Sally i Stephanie nie wyglądały na skłócone
Wszyscy byli wściekli na Brooke i Thorne'a, nie na siebie nawzajem 
Nie zgodzę się... to dorośli ludzie i mają prawo żyć tak jak chcą i układać sobie to życie według własnego widzi mi się... bez ingerencji mamy, taty, brata, szwagierki... cioci, wujka...mucha331 pisze:Dzisiejsze odcinki pozwalają nam - widzom, spojrzeć na związek Brooke i Thorne'a z dystansem. W tej chwili możemy zrobić bilans: co przyniósł on dobrego, a co złego ? Stety czy niestety, ale więcej bedzie minusów. Przez Brooke, która pewnie po kilku miesiącach znajdzie sobie nową ofiarę (którą oczywiście pokocha jak nikogo wcześniej) oraz naiwnego i egoistycznego Thorne'a omal nie doszło do kolejnego wielkiego konfliktu Forrester-Spectra. Wszyscy popsuli sobie nerwy, a Stefcia za pewne przypłaci zdrowiem za całą sytuację
Miejmy nadzieję, że nic jej będzie.
Do tragedii by nie doszło gdyby właśnie nie ingerencja osób trzecich... Macy jadąc do Wenecji w zasadzie jechała się pożegnać pogodzona z tym co się stało... ale pewna trójka postanowiła dorosłym ludziom ułożyć żywot na własną modłe (chore kompletnie).
Doprawdy dziwi mnie ta beztroska Ridga, Tay i Erica... sumiennie przyłozyli się do stanu psychicznego Macy.
Wszystkie postacie tego serialu wchodzą w jakieś relacje, padają przerózne słowa (głupie, mądre, gorzkie...) ale czy kiedykolwiek w tych relacjach Caroline, Taylor i Brooke posuwały się do takich scenek jak Macy?
Masz racje Ashlar każdy decyduje sam o swoim życiu. Brooke i Thorne zdecydowali ,że chcę byc razem i z tym powinna rodzina i przyjaciele się pogodzić .
A co do winy moim zdaniem najbardziej do tego przyczyniła się sama poszkodowana , czyli Macy , nikt przy zdrowych zmysłach nie popełnia wypadku dlatego ,że ktoś kogoś obraził . W dalszej kolejności znajduje się Thorne , który poprzez swoją mało męską postawe w Wenecji i jego późniejsze zachowanie w LA doprowadził do załamania nerwowego Macy i jej powrotu do picia. Dalej oczywiście znajduje się ,,święta trójca'' , która jak zwykle wie wszystko lepiej -kto z kim mam być i dlaczego. Oczywiście nie mówie ,że Brooke nie przyczyniła się do tego wyadku ,ale napewno nie w takim stopniu jak ta piątka ,którą wymieniłem .
Wiecie co mnie najbardziejsz śmieszy w tym temacie
To to ,że Brooke krytkują przede wszystkim fani Amber , a nie jak zawsze fani Taylor . Ktoś by się spytał co w tym takiego śmiesznego ,a to ,że właśnie największą egoistą filmie od początku jest Amber , która jak się pojawiła myślała tylko o sobie m.in u Warricków ,dalej u Logan , następnie te oszustwa z dzieckiem i ciągnięcie tego przez miesiące . Ktoś może powiedzieć ,że Amber się zmieniła ,ponieważ cierpiała razem z Backy i jej śmierć ją odnowiła moralnie ale niestety nie , ponieważ jej odruchy były czymś naturalnym , nawet zwierzęta cierpią jeżeli któryś z członków stada umiera lub na coś choruje , więc ja nadal nie widzę nic pozytywnego w jej zachowaniu . A więc fani Amber a zarazem antyfani Brooke powinni czasem się zastanowić o czym piszą bo ich idolka w egoiźmie nikogo nie pobije , a więc jej fani nie mają żadnego prawa zarzucać komuś egoizm jak sami razem z Amber są prześąknięci złością i podłością .
A co do winy moim zdaniem najbardziej do tego przyczyniła się sama poszkodowana , czyli Macy , nikt przy zdrowych zmysłach nie popełnia wypadku dlatego ,że ktoś kogoś obraził . W dalszej kolejności znajduje się Thorne , który poprzez swoją mało męską postawe w Wenecji i jego późniejsze zachowanie w LA doprowadził do załamania nerwowego Macy i jej powrotu do picia. Dalej oczywiście znajduje się ,,święta trójca'' , która jak zwykle wie wszystko lepiej -kto z kim mam być i dlaczego. Oczywiście nie mówie ,że Brooke nie przyczyniła się do tego wyadku ,ale napewno nie w takim stopniu jak ta piątka ,którą wymieniłem .
Wiecie co mnie najbardziejsz śmieszy w tym temacie
[scroll][you] Zapraszam na Forum Katherine Kelly Lang, serialowej Brooke Logan Forrester[/scroll]
Forum Brooke www.katherinekellylang.fora.pl
Forum Brooke www.katherinekellylang.fora.pl
- Marek Forrester
- Posty: 5254
- Rejestracja: 2006-02-03, 11:10
- Lokalizacja: Kalisz
Podobała mi się scena przytulenia się Ricka i Amber ale znów dziwi mnie ,że Rick zupełnie nie interesuje się Kim. Czy oni nadal są parą? Przecież powinien z nią właśnie teraz być, pocieszać ją po stracie siostry, dawać wsparcie i powinien z nią pójść na pogrzeb a on siedzi w domu, to troche dziwne bo skoro są razem to powinni i razem trwać w tych dobrych i złych chwilach, dziwne ale fajnie ,że Rick coraz więcej czasu spędza z Amber, oboje widac są doroślejsi i mądrzejsi.
Nobody does it better
Mariso, często wokól Macy działy się tragiczne wydarzenia i to nie znaczy, ze Macy tego chciała. To taka "smuga cienia" ciągnaca się za nią.Marisa pisze:Przynosząca innym pechaMacy była ciepłą i szlachetną osobą, fakt, może życie nie szło jej po maśle, ale czy Grant narzekał jak umierał
Nie, bo był szczęśliwy z Macy. Z resztą można by stwierdzić, że wszystkie postacie przynoszą pecha, przecież tam każdy ma wzloty i upadki. Skłóciła rodziny? Sally i Stephanie nie wyglądały na skłócone
Wszyscy byli wściekli na Brooke i Thorne'a, nie na siebie nawzajem
- Antonio zamordował Ivanę żeby zrzucić winę na Thorne'a i posłać go do więzienia ponieważ ten przeszkadzał mu w kontynuowaniu romansu z Macy i w ich ew. ślubie.
- Antonio też chciał w końcu zastrzelić Macy, ale postrzelił Sally, która zasłoniła córkę. Ten wątek pamiętam dość mgliście, ale wiem, że Antonio w końcu wylądował w więzieniu.
- Sly źle skończył (spłonął w pożarze własnej knajpy a jeszcze przedtem narobił dużo świństw) mimo, że na początku był sympatycznym Facetem gdy Macy u niego mieszkała, śpiewała w barze i mieli fajny związek. Gdy go rzuciła zmienił się w drania.
- Jake po romansie z Macy do reszty zwariował i wyjechał z Los Angeles. A wcześniej dobrze mu się układało z Felicią zanim Macy nie pojawiła się w jego życiu. Felicia też to odchorowała psychicznie.
- Biedny Grant zachorował i umarł będąc w związku z Macy. Był szczęśliwy, no i co z tego, ale umarł.
- Sama Macy zachorowała na raka gardła właśnie w momencie gdy jej kariera piosenkarska rozwijała się wspaniale.
- Teraz jej wyjazd do Wenecji zamiast pomóc Thornowi wywołał wiele nieszczęść i w końcu jej własną śmierć.
Nie uważasz, że to trochę dużo tych nieszczęść wokół Macy? Po dłuższym zastanowieniu pewnie jeszcze bym sobie przypomniała więcej tych "pechów".
Poza tym teraz jej śmierć na pewno spowoduje dużo dalszych tragedii. Nie zapominajmy również, że kobieta kierująca cysterną też przez nią zginęła.
Uff, mam dosyć tych wyliczanek, ale chciałam Ci wyjaśnić dokładnie co miałam na myśli pisząc, że Macy przynosiła sobie i innym pecha.
Rick nie mógłby nawet iść na pogrzeb i wspierać Kimberly, bo jego "najlepszy kumpel" zatłukłby każdego Forrestera który się mu nawinie pod rękęAlexander pisze:Podobała mi się scena przytulenia się Ricka i Amber ale znów dziwi mnie ,że Rick zupełnie nie interesuje się Kim. Czy oni nadal są parą? Przecież powinien z nią właśnie teraz być, pocieszać ją po stracie siostry, dawać wsparcie i powinien z nią pójść na pogrzeb a on siedzi w domu, to troche dziwne bo skoro są razem to powinni i razem trwać w tych dobrych i złych chwilach, dziwne ale fajnie ,że Rick coraz więcej czasu spędza z Amber, oboje widac są doroślejsi i mądrzejsi.
Sally miała wielkie pretensje do Thorne'a, że obiecał Macy, że nigdy jej nie skrzywdzi i to zrobił. Czy ona ma 10 lat? To chyba oczywiste, że niemożliwym jest by przez całe życie żyć z jakąś osobą nigdy nie robiąc jej przykrości. Sam Thorne tak długo zwlekał z decyzją o odejściu od Macy bo chciał być człowiekiem honorowym i nie łamać danego słowa... Wyolbrzymili strasznie tę obietnicę i zrobili z niej sztuczną przeszkodę. Biedna Macy wierzyła w takie zapewnienia i musiała być trzymana pod kloszem
Ja mam wrażenie, że Kim i Rick już zerwali, tylko nie pokazano nam tego na ekranie.
Dwudziesty sezon "Klanu" wystartował, bynajmniej nie jest źle
Zapraszam do dyskusji w temacie poświęconym temu serialowi 
Zauważyłam, że odkąd Kim i Rick mogli bez przeszkód być ze sobą, scenarzyści "zaniedbali"wątek ich miłości, może z braku pomysłów na rozwój ich wspólnego życia. Miała być taka idealna para, a okazało się w gruncie rzeczy, że niezbyt do siebie pasują. Ostatnio zaś rzeczywiście prawie w ogóle nie pokazują się razem.
Tak jak napisała Wiwi, wszyscy wyobrażali sobie, że jeżeli Thorne obiecał Macy że jej nie skrzywdzi, to już jej życie będzie zasze sielanką. Przecież to nierealne. Nawet w najbardziej kochających się małżeństwach występują konflikty, które mogą doprowadzić nawet do rozstania.
Trzeba jednak przeznać,że decyzja Thorne'a o małżeństwie z Macy była fatalnie nierozważna i głupia.
Tak jak napisała Wiwi, wszyscy wyobrażali sobie, że jeżeli Thorne obiecał Macy że jej nie skrzywdzi, to już jej życie będzie zasze sielanką. Przecież to nierealne. Nawet w najbardziej kochających się małżeństwach występują konflikty, które mogą doprowadzić nawet do rozstania.
Trzeba jednak przeznać,że decyzja Thorne'a o małżeństwie z Macy była fatalnie nierozważna i głupia.
Odcinki w kościele były jednymi z najlepszych w ostatnich dniach (choć przecież nie brakuje wartkich akcji), gdyż w tym temacie lawinowo rośnie liczba komentarzy! Fajnie.
A no i po raz kolejny odkochałam się w C.J. Jaka ja niestała w uczuciach jestem
A no i po raz kolejny odkochałam się w C.J. Jaka ja niestała w uczuciach jestem
Chwila która trwa, może być najlepszą z wszystkich chwil...
Tak sceny w kościele podobały mi się nawet chyba bardziej niż sceny w górach i wypadek pod względem emocji. Sceny wypadku były tak bardzo naciągane, że nie wywołały u mnie takich uczuć. Natomiast sceny w kościele dostarczyły mi sporo wrażeń i emocji. Cekam na dalszą ich część.
Teraz pozostaje pytanie jak na te wiadomości zareaguje Stephanie. Jeśli przetrzyma je i ze zdrowiem nic jej się nie pogorszy to już czekam na jej starcie z Brooke
.
Też dziwi mnie ta trumna - oni chyba chowają w niej tylko to zdjęcie Macy, bo nie rozumiem po co taka trumna na te szczątki Macy.
Bridget ledwo się pojawiła i już pojechała sobie na Hawaje. Zero reakcji na to co dzieje się wokół jej bliskich. Ogólnie chyba ma to w czterech literach.
Co do Brooke to uważam, że zdecydowanie stanęła na drodze do szczęścia Macy oraz Thorne'a i można powiedzieć, że w pewien sposób rozbiła ten związek. Uważam, że napewno nie kocha Thorne'a i trudno nazwać mi ich związek miłością. Wcześniej napewno skrzywdziła Granta - nie kochała go, wręcz nic do niego nie czuła, to skoro jest tak silną kobietą to powinna mu nie robić nadziei i nie wychodzić za niego. Ale faktycznie trudno twierdzić, że Brooke rozbija wszystkie małżeństwa - z tym określeniem się nie zgadzam, bo małżeństwo Thorne'a i Macy jest pierwszym.
Teraz pozostaje pytanie jak na te wiadomości zareaguje Stephanie. Jeśli przetrzyma je i ze zdrowiem nic jej się nie pogorszy to już czekam na jej starcie z Brooke
Też dziwi mnie ta trumna - oni chyba chowają w niej tylko to zdjęcie Macy, bo nie rozumiem po co taka trumna na te szczątki Macy.
Bridget ledwo się pojawiła i już pojechała sobie na Hawaje. Zero reakcji na to co dzieje się wokół jej bliskich. Ogólnie chyba ma to w czterech literach.
Co do Brooke to uważam, że zdecydowanie stanęła na drodze do szczęścia Macy oraz Thorne'a i można powiedzieć, że w pewien sposób rozbiła ten związek. Uważam, że napewno nie kocha Thorne'a i trudno nazwać mi ich związek miłością. Wcześniej napewno skrzywdziła Granta - nie kochała go, wręcz nic do niego nie czuła, to skoro jest tak silną kobietą to powinna mu nie robić nadziei i nie wychodzić za niego. Ale faktycznie trudno twierdzić, że Brooke rozbija wszystkie małżeństwa - z tym określeniem się nie zgadzam, bo małżeństwo Thorne'a i Macy jest pierwszym.
Zgadzam się z Tobą w stu procentach.Marisa pisze:Przynosząca innym pechaMacy była ciepłą i szlachetną osobą, fakt, może życie nie szło jej po maśle, ale czy Grant narzekał jak umierał
Nie, bo był szczęśliwy z Macy. Z resztą można by stwierdzić, że wszystkie postacie przynoszą pecha, przecież tam każdy ma wzloty i upadki. Skłóciła rodziny? Sally i Stephanie nie wyglądały na skłócone
Wszyscy byli wściekli na Brooke i Thorne'a, nie na siebie nawzajem
STREFKA czyli Stephanie, Thorne, Ridge, Eric, Felicia, Kristen i Angela
-
Gabra-Sheila
- Posty: 2572
- Rejestracja: 2006-06-30, 16:08
- Lokalizacja: Jedlicze
Co do poprzednich odc: Brooke miałą tupet by zjawić się z tymi papierzyskami u Macy, gdy ta żegnała ię z ,,godnością" z mężem. Co z tego, że o niczym nie wiedziała!
Co do wypadku: Ale był wybuch
Macy nie chciałą zabić Brooke, bo się o nią bardzo bała, gdy ta leżała nieprzytomna w samochodzie. A Thorne też martwił się o żonę bardzo!
Co do pogrzebu: Ludzie zostali zaproszeni na pogrzeb, a Thorne powiedział im, żeby wyszli...
Dziwne to troche. Ale Stephanie runęła w dół.
Co do całej reszty: Rick więcej czasu spędza z Amber niż z Kim
[/list]
Co do wypadku: Ale był wybuch
Co do pogrzebu: Ludzie zostali zaproszeni na pogrzeb, a Thorne powiedział im, żeby wyszli...
Co do całej reszty: Rick więcej czasu spędza z Amber niż z Kim
-
Truskawka
Ponownie bardzo fajne odcinki.
Cieszę się, że Stephanie w końcu dowiedziała się o romansidle Thorne'a i Brooke. Ciekawe co się stało, czy ona tylko zemdlała, czy umarła. Pewnie usunięcie jej z serialu byłoby niemożliwe i kolejny pogrzeb, to byłaby przesada. Gdyby Stephanie umarła, to na miejscu bohaterów, zastanawiałabym się: kiedy będzie moja kolej?
Fajnie, że Amber i Rick'owi się układa. Coś czuję, że w 1083794 odcinku będą ponownie razem
Cieszę się, że Stephanie w końcu dowiedziała się o romansidle Thorne'a i Brooke. Ciekawe co się stało, czy ona tylko zemdlała, czy umarła. Pewnie usunięcie jej z serialu byłoby niemożliwe i kolejny pogrzeb, to byłaby przesada. Gdyby Stephanie umarła, to na miejscu bohaterów, zastanawiałabym się: kiedy będzie moja kolej?
Fajnie, że Amber i Rick'owi się układa. Coś czuję, że w 1083794 odcinku będą ponownie razem
W Stanach chyba w lutym lub marcu będzie 5000 odcinek 
Dwudziesty sezon "Klanu" wystartował, bynajmniej nie jest źle
Zapraszam do dyskusji w temacie poświęconym temu serialowi 





