Jak to miło B@r, że pamiętasz jeszcze o tych wspaniałych scenach z Bree i Andrew - wielkie dzięki!!
Co do ostatnich odcinków, które oczywiście obejrzałem to:
Edie musi być zdesperowana, no bo kto normalny niszczy komuś dorobek całego życia?? Zobaczyliśmy Edie zupełnie z innej strony - jako poszkodowaną, upokorzoną, chętną zemsty. Nie popieram jej czynu, ale każdy z nas ma inne metody "łagodzenia emocji"..
Gaby:scena oddania dziecka pokazuje, że i ona pragnie być matką. Dokładnie taki sam wątek mieliśmy u nas w "modzie..." - odebranie małej Mary przez Sheilę w ciągu 6-ciu miesięcy. Ta scena była fajnie zagrana, brawa dla Evy za pokazanie, na co ją stać.
Susan: no cóż, to przykre, że nie ma gdzie mieszkać, ale chyba wiedziała, że wstepuje na ścięzkę wojenną z Edie. Było to świadome. Licze na odnowienie "znajmości blizszej" z Mike'm.
Bree: rzecz jasna mnie ona najbardziej interesowała. Wysłanie Andrew na pustkowie było tak jakby zwieńczeniem prawie "dwusezonowej" wojny jej i syna. Pokazała, że starała się go wychować, bo przecież jest matką i to jej obowiązek, nieważne jakie jest dziecko. Była bardzo dzielna. Jestem pełen podziwu, że starała się i trzymała. Pokazuje to, że już po prostu nie może, że nie ma sił aby być z synem. Rozumiem ją ale mam nadzieję, że w 3 sezonie relacje Bree /Andrew się odnowią. Scena na pustkowiu doskonale zagrana zarówno przez Marcię jak i przez Shawna. Bree była cudownie ucharakteryzowana.
Podobała mi się sentencja Mary o modliwtie - B@r mogę Cię o nią prosić?? Nie wrzucaj sceny całej, po prostu mógłbyś ja przepisac. Głośniki mi nie działają więc to bedzie najlepsze wyjście

Acha i jeszcze jedno: polecam najnowsze forum o desperatkach:
http://www.wisterial.fora.pl/index.php
Jest bardzo sympatycznie i oczywiście juz tam działam.
Kiedy zapadnie ciemność, każdy z nas potrzebuje jakiegoś światła... nawet tego najmniejszego.
Mary Alice Young.