Deacon Sharpe

Dział NIESPOILEROWY - nie wolno odwoływać się do wydarzeń nie pokazanych w Polsce.
ODPOWIEDZ
Ambrossia Moore
Posty: 513
Rejestracja: 2007-01-01, 19:16
Lokalizacja: Beverly Hills

Post autor: Ambrossia Moore »

Oczywiście, że to co Deacon robi z Bridget jest obrzydliwe. :evil: Wykorzystuje biedną dziewczynę, której się spodobał. Nawet nie powiedział jej kim jest. :roll: Rozumiem, ze walczy o swojego synka, ale to co teraz wyrabie to bezczelność. ::plask wczolo:
Tylko jaki ma w tym cel? ::bojesie::
Goku
Posty: 4700
Rejestracja: 2006-08-12, 16:58
Lokalizacja: Dublin
Wiek: 32

Post autor: Goku »

Spójrzcie na to z innej strony - Dzięki Deacon'owi teraz Bridget jest szczęśliwa, Deacon jest szczęśliwy bo się mści na Forresterach, Amber i Rick są szczęśliwi bo są razem i mają dziecko, Taylor jest szczęśliwa, że się uwolniła, i że odzyskała dziecko, Morgan jest szczęśliwa bo przebrała się za klauna i ogólnie wszyscy są happy xP. A gdyby np. Deacon wyjechał to co by było?? Bridget by się załamała, Deacon byłby wkurzony, że Forresterowie wygrali, Taylor i tak by się uwolniła, a Morgan i tak przebrałaby się za klauna.
Awatar użytkownika
Kaska
Posty: 544
Rejestracja: 2007-03-03, 12:07
Lokalizacja: Węgierska Górka

Post autor: Kaska »

A mi się podoba to, że Deacon tak wykorzystuje Bridget. :twisted:
Pewnie dlatego, że jej nienawidzisz. Ale spójrz na to obiektywnie.
Goku pisze:Spójrzcie na to z innej strony - Dzięki Deacon'owi teraz Bridget jest szczęśliwa, Deacon jest szczęśliwy bo się mści na Forresterach, Amber i Rick są szczęśliwi bo są razem i mają dziecko, Taylor jest szczęśliwa, że się uwolniła, i że odzyskała dziecko, Morgan jest szczęśliwa bo przebrała się za klauna i ogólnie wszyscy są happy xP. A gdyby np. Deacon wyjechał to co by było?? Bridget by się załamała, Deacon byłby wkurzony, że Forresterowie wygrali, Taylor i tak by się uwolniła, a Morgan i tak przebrałaby się za klauna.
::loll:: To pseudo-szczęście chyba tylko na krótką metę. ::jezyk::

Nie podoba mi się zachowanie Deacona. Jest bardzo nieczuły. I on ma wychowywać dziecko?! ::ke::
Ostatnio zmieniony 2009-07-04, 21:42 przez Kaska, łącznie zmieniany 1 raz.
No i wszystkie moje ulubione postacie się wykończyły: Sheila w więzieniu, Morgan w psychiatryku, a Tayor nie żyje...
Awatar użytkownika
Tiril
Posty: 2868
Rejestracja: 2007-02-15, 21:47
Lokalizacja: z Bergen

Post autor: Tiril »

Cosmo pisze:
paulincia pisze:zakochała się w Nim, a On ją wykorzystuje...
Według mnie to nie miłość. Co najwyżej młodzieńcze zauroczenie.
Pewnie to tylko młodzieńcze zauroczenie, ale Bridget traktuje je jak najbardziej powaznie, i Deacon tak czy siak ją bardzo zrani jak się wyda cała akcja
I’m your dream, make you real
I’m your eyes when you must steal
I’m your pain when you can’t feel
Sad but true
Dawidek
Administrator
Posty: 10467
Rejestracja: 2006-06-21, 22:17
Lokalizacja: woj. śląskie
Wiek: 44

Post autor: Dawidek »

Moim zdaniem Deacon jest żaślepiony. On o wszystko wini Forresterów, a to przecież Amber dokonała wyboru. I wybrała Rick'a. Zresztą on już wcześniej wiedział, że ona i tak odejdzie. A Forresterowie nim pomiatali to fakt, ale nie zmienia to faktu, że oni nie mieli wiekszego wpływu na decyzję Amber. A teraz chce się wykorzystać Bridget, tylko z tego powodu, że ona jest Forresterem. Zastanawiam się, czy ta jego przemiana, nie była na pokaz, by zwabić do siebie Amber.
Awatar użytkownika
Tiril
Posty: 2868
Rejestracja: 2007-02-15, 21:47
Lokalizacja: z Bergen

Post autor: Tiril »

Dawidek pisze:Moim zdaniem Deacon jest żaślepiony. On o wszystko wini Forresterów, a to przecież Amber dokonała wyboru. I wybrała Rick'a. Zresztą on już wcześniej wiedział, że ona i tak odejdzie. A Forresterowie nim pomiatali to fakt, ale nie zmienia to faktu, że oni nie mieli wiekszego wpływu na decyzję Amber. A teraz chce się wykorzystać Bridget, tylko z tego powodu, że ona jest Forresterem. Zastanawiam się, czy ta jego przemiana, nie była na pokaz, by zwabić do siebie Amber.
Myślę, że może nie na pokaz, wszystko było na jak najlepszej drodze do niej, ale Amber odeszła i on powraca "do korzeni", reaguje złością, krzywdą i zemstą na ból
I’m your dream, make you real
I’m your eyes when you must steal
I’m your pain when you can’t feel
Sad but true
Awatar użytkownika
Irma
Posty: 401
Rejestracja: 2007-04-01, 19:37
Lokalizacja: woj.podlaskie

Post autor: Irma »

Według mnie Deacon nie powinien się mścić na Bridget bo ona mu nic nie zrobiła. A te jego gadki że Foresterowie mu zabrali dziecko też są głupie bo oni mu go nie zabrali.
Awatar użytkownika
Tiril
Posty: 2868
Rejestracja: 2007-02-15, 21:47
Lokalizacja: z Bergen

Post autor: Tiril »

Irma pisze:Według mnie Deacon nie powinien się mścić na Bridget bo ona mu nic nie zrobiła. A te jego gadki że Foresterowie mu zabrali dziecko też są głupie bo oni mu go nie zabrali.
On się nie mści na Bridget, tylko na Forresterach, ona jest tylko narzędziem
I’m your dream, make you real
I’m your eyes when you must steal
I’m your pain when you can’t feel
Sad but true
Awatar użytkownika
Kaska
Posty: 544
Rejestracja: 2007-03-03, 12:07
Lokalizacja: Węgierska Górka

Post autor: Kaska »

Irma pisze:Według mnie Deacon nie powinien się mścić na Bridget bo ona mu nic nie zrobiła. A te jego gadki że Foresterowie mu zabrali dziecko też są głupie bo oni mu go nie zabrali.
Tak. Sam się nim nie interesował, a teraz wielką szkoda, bo mu "wzięli" synka. ::plask wczolo:
No i wszystkie moje ulubione postacie się wykończyły: Sheila w więzieniu, Morgan w psychiatryku, a Tayor nie żyje...
Awatar użytkownika
Mandy
Posty: 176
Rejestracja: 2007-02-09, 22:05
Lokalizacja: z miasta

Post autor: Mandy »

Kaska pisze:
Tak. Sam się nim nie interesował, a teraz wielką szkoda, bo mu "wzięli" synka. ::plask wczolo:
Nie interesował się, bo wcześniej nic o dziecku nie wiedział. Później chciał sprzedać, ale w końcu pokochał swoje dziecko. Więc chce je odzyskać.
Well, I die just a little bit...
My love for You is something I can't hide and I...
... cry just a little bit...
Cry...
Awatar użytkownika
Irma
Posty: 401
Rejestracja: 2007-04-01, 19:37
Lokalizacja: woj.podlaskie

Post autor: Irma »

Mandy pisze:
Kaska pisze:
Tak. Sam się nim nie interesował, a teraz wielką szkoda, bo mu "wzięli" synka. ::plask wczolo:
Nie interesował się, bo wcześniej nic o dziecku nie wiedział. Później chciał sprzedać, ale w końcu pokochał swoje dziecko. Więc chce je odzyskać.
Ale to już jego wina że dopiero teraz przejrzał na oczy a on mówi że to Foresterowie mu zabrali małego. I jeszcze na dodatek mówi że zabrali mu rówinież Amber tylko ciekawe jak mu mogli zabrać skoro on jej nigdy nie miał bo ona go nie kochała. Już mam dość tego Deacona ::kwasny::
Awatar użytkownika
Mandy
Posty: 176
Rejestracja: 2007-02-09, 22:05
Lokalizacja: z miasta

Post autor: Mandy »

Ja tam tylko czekam aż znów będzie takim "draniem" :> To mu bardziej pasuje ;-)
Well, I die just a little bit...
My love for You is something I can't hide and I...
... cry just a little bit...
Cry...
Awatar użytkownika
Irma
Posty: 401
Rejestracja: 2007-04-01, 19:37
Lokalizacja: woj.podlaskie

Post autor: Irma »

Mandy pisze:Ja tam tylko czekam aż znów będzie takim "draniem" :> To mu bardziej pasuje ;-)
Tak naprawdę to on wciąż jest tym draniem i wmawia sobie że się zmienił świadczy o tym to co robi Bridget
Awatar użytkownika
PetroPython
Posty: 1809
Rejestracja: 2007-03-08, 14:49
Lokalizacja: Częstochowa
Wiek: 35

Post autor: PetroPython »

Lepiej było jak był tym draniem :twisted: Teraz kolejny kochający tatuś Erica III - błagam niech to się skończy :: bow :: Wtedy wnosił coś nowego, a teraz mści się na Forresterach za to, że odebrali mu dziecko, ale robi to, by odzyskać Amber i syna i założyć rodzinę, a to już nie ten sam Deacon, co kiedyś.
A to, że znalazła się naiwna Forresterówna - to trudno, ważne, że jest szansa się zemścić.
O Carmen już zapomniał, a tak ją strasznie kochał. Myślałem, że popełni samobójstwo, dlatego, że ona spadła z dachu, tak szlochał ::loll:: Ale ten upadek Carmen wyeliminował kolejną mamusię dla Erica III :: bow :: I dobrze :D
Awatar użytkownika
Cosmo
Posty: 1730
Rejestracja: 2006-09-08, 21:45
Lokalizacja: Mysłowice

Post autor: Cosmo »

PetroPython pisze: O Carmen już zapomniał, a tak ją strasznie kochał.
C.J. o Becky też jakoś szybko zapomniał. I Thorne o Macy. I Ridge o Steffy.
ODPOWIEDZ