Deacon Sharpe
- PetroPython
- Posty: 1809
- Rejestracja: 2007-03-08, 14:49
- Lokalizacja: Częstochowa
- Wiek: 35
A mnie wkurzają Forresterki, co sobie myślą że znaleźli kozła ofiarnego, któremu można obiecywać Bóg wie co, a jak przyjdzie do realizacji obietnic, to pokazują figę z makiem. Deaconowi się fartło - Bridget w sam raz ukończyła osiemnastkę, więc w świetle prawa jest czysty. Cóż, trochę żal Bridget, a raczej jej naiwności. Eric, Ridge i Thorne rzucili się na Deacona jak dzikie bestie żądne krwi
Niech się nie dziwią zachowaniu kolejnego człowieka, którego upokorzyli; mają, to na co zasługują. Ale z tym ślubem z Bridget trochę przesadził
, nie obawia się, że Bridget może nabrać podejrzeń. Chociaz jest zakochana po uszy 
-
Martin Rode
- Posty: 992
- Rejestracja: 2005-10-14, 17:49
- Lokalizacja: Europa
Z ust mi to wyjąłes! Deacon powinien im teraz tak dać po pupkach, że raz na zawsze odechciałoby im się go tak traktować. Szczególnie staruch Eric i dwaj debile: Ridge i ThorneA mnie wkurzają Forresterki, co sobie myślą że znaleźli kozła ofiarnego, któremu można obiecywać Bóg wie co, a jak przyjdzie do realizacji obietnic, to pokazują figę z makiem. Deaconowi się fartło - Bridget w sam raz ukończyła osiemnastkę, więc w świetle prawa jest czysty. Cóż, trochę żal Bridget, a raczej jej naiwności. Eric, Ridge i Thorne rzucili się na Deacona jak dzikie bestie żądne krwi Niech się nie dziwią zachowaniu kolejnego człowieka, którego upokorzyli; mają, to na co zasługują. Ale z tym ślubem z Bridget trochę przesadził , nie obawia się, że Bridget może nabrać podejrzeń. Chociaz jest zakochana po uszy
-
Ambrossia Moore
- Posty: 513
- Rejestracja: 2007-01-01, 19:16
- Lokalizacja: Beverly Hills
Może to nawet dobrze że Foresterowie zbili Deacona bo mam go dość. Strasznie go nie lubię ciągle tylko narzuca się Amber ale przecież ona mu wielokrotnie mówiła że go nie kocha a on pewnie myśli że ona go na zawołanie pokocha. A że nie ma innych argumentów co do związku Amber i Ricka to wymyśla ze oni są z innego środowiska i do siebie nie pasują, to nie ma nic do rzeczy.
Zauważyliście, że Deacon robi się po prostu nudny? Na początku był tajemniczy i nieodgadniony. Ja nawet sam wierzyłem, że to dobry człowiek, a teraz okazało się, że to typowy koleś, który po trupach chce dojść do celu - najkrótszą, najprostszą, ale też niemoralną drogą. Tym samym cały jego urok prysł i moim zdaniem nie ma sensu się nim więcej zachwycać. Bawić się uczuciami młodej dziewczyny - Bridget? Czy to jest męskie?
STREFKA czyli Stephanie, Thorne, Ridge, Eric, Felicia, Kristen i Angela
-
Martin Rode
- Posty: 992
- Rejestracja: 2005-10-14, 17:49
- Lokalizacja: Europa
Oczywiście, że się nie bawili. Im przecież nie zależało na tym, aby Deacon pokochał Amber i Erica, a później z premedytacją by mu go odebrali, tylko sam się tego wszystkiego doczekał. I to tylko dzięki sobie samemu. Wiem, że Forresterowie nie czuli do niego szacunku, ale jego początkowe zachowanie uprzedziło ich do niego i wcale się nie dziwię, że później nie mogli mu zaufać.
Poza tym Deacon jest arogancki, a jego zachowanie coraz bardziej mnie dziwi.
Ma jakąś obsesję.
Zwala wszystko na Forresterów. Mimo wszystko wątek jest ciekawy. 
No i wszystkie moje ulubione postacie się wykończyły: Sheila w więzieniu, Morgan w psychiatryku, a Tayor nie żyje...



