Dulce y Christian
Dzisiaj kupiłam tą głupią gazetę "Bravo"
, bo jest tam fajny plakat RBD
Chociaż brakuje na nim Anny

To jest mega plakat, format bodajże A1Ambrossia Moore pisze: To też kupię, choć nie czytuję Bravo.A jaki ma format?
Jeszcze tego nie wiadomoadrian700 pisze:Nie wiecie może jaka telenowela będzie lecieć po Marinie na TVN ?
Czyli jedyna stacja emitująca telenowele w naszym kraju (ogólnodostępna) to TV4...?
TVN stawia na własne produkcje, szkoda ,że nie zakupią jakiejś soapki, szkoda też, że nie kontynuują emisji telenowel, są one potrzebne w polskiej tv, są ich fani a teraz żadna z dobrych telewizji nie emituje telenowel...
TVN stawia na własne produkcje, szkoda ,że nie zakupią jakiejś soapki, szkoda też, że nie kontynuują emisji telenowel, są one potrzebne w polskiej tv, są ich fani a teraz żadna z dobrych telewizji nie emituje telenowel...
Nobody does it better
Jedynie Puls i Zone Romantica pozostają..Alexander pisze:Czyli jedyna stacja emitująca telenowele w naszym kraju (ogólnodostępna) to TV4...?
TVN stawia na własne produkcje, szkoda ,że nie zakupią jakiejś soapki, szkoda też, że nie kontynuują emisji telenowel, są one potrzebne w polskiej tv, są ich fani a teraz żadna z dobrych telewizji nie emituje telenowel...
Niestety tak. Z pierwszej ręki. Ale narazie jest to "owiane tajemnicą", bo TVN wie, że z chwilą jak to ujawni, posypią się petycje i maile.Marisa pisze:To sprawdzone info?!
A tak w ogóle to polecam nową telenowelę z Wenezueli RCTV - "La Trepadora" (pl. Bluszcz). W tym tygodniu również Venevision szykuje nowość - "Tormente un Torbellino de Pasiones". (pl. Tornado namiętności)
Administrator
Emeraldo, widziałem kilka odcinków "Różowej damy", ale tego serialu nie sledziłem.
Zresztą, to już było to tak dawno, że ten serial pamiętam, jak przez mgłę. Leciała ona tylko na TVP Katowice.
"Telemagazyn" zamieścił recenzję nowej telenoweli, którą od ubiegłego tygodnia emituje TV Puls. "Miłość jak czekolada", to o niej mowa "w oryginale "Dame Chocolate" - czy Polacy zawsze muszą po swojemu układać tytuły?). Zacytuję całość:
"W swoim gatunku - telenowela latynoska - to majstersztyk. Jest tu wszystko: nadekspresyjne aktorstwo, któremu towarzyszy głos zza kadru, streszczający myśli bohaterki, sceny rozciągnięte w czasie i skłębione emocje co chwilę szukające ujścia. Główna bohaterka to szlachetna 18-latka Rosita (Genesis Rodriguez), która kocha ludzi i zwierzęta, ma piękne ciało i marzy o miłości. Niestety z powodu brzydkiej twarzy - zęby jak łopaty i nos godny Cyrana de Bergerac'a, tyle, że dwa razy dłuższy - jej marzenia muszą na razie pozostać niezrealizowane. Rosita mieszka wraz z rodziną na przedmieściach Mexico City. Pewnego dnia odwiedza ją dziadek, aby przed śmiercią zdradzić jej sekretny przepis na czekoladę od lat produkowaną w jego fabryce w USA. Na przepis ten, gwarantujący sukces rynkowy polują również bardzo źli ludzie, wśród których znajduje się ujmujący podrywacz. Rosita zakochuje się w nim po uszy. Gwarantuję, że "Miłość jak czekolada" podbije serca wielbicieli gatunku. A dla innych może stanowić nieskomplikowaną rozrywkę - byśmy pękali ze śmiechu, bo Rosita w rozterce fantastycznie przewraca oczami!"
Po takiej recenzji napisanej przez A. Fryczkowską, to nic, tylko zasiąść i zacząć oglądać.
Widziałem fragment drugiego odcinka i muszę przyznać, że akcja jest dość wartka. Serial, mimo, że jest produkcji Telemundo, to przypomina mi telenowele koncernu medialnego Televisa. Nie będę jednak chyba oglądać tego serialu.
Recenzja została zamieszczona w nr 17/2008 na stronie 13 "Telemagazynu".
"Telemagazyn" zamieścił recenzję nowej telenoweli, którą od ubiegłego tygodnia emituje TV Puls. "Miłość jak czekolada", to o niej mowa "w oryginale "Dame Chocolate" - czy Polacy zawsze muszą po swojemu układać tytuły?). Zacytuję całość:
"W swoim gatunku - telenowela latynoska - to majstersztyk. Jest tu wszystko: nadekspresyjne aktorstwo, któremu towarzyszy głos zza kadru, streszczający myśli bohaterki, sceny rozciągnięte w czasie i skłębione emocje co chwilę szukające ujścia. Główna bohaterka to szlachetna 18-latka Rosita (Genesis Rodriguez), która kocha ludzi i zwierzęta, ma piękne ciało i marzy o miłości. Niestety z powodu brzydkiej twarzy - zęby jak łopaty i nos godny Cyrana de Bergerac'a, tyle, że dwa razy dłuższy - jej marzenia muszą na razie pozostać niezrealizowane. Rosita mieszka wraz z rodziną na przedmieściach Mexico City. Pewnego dnia odwiedza ją dziadek, aby przed śmiercią zdradzić jej sekretny przepis na czekoladę od lat produkowaną w jego fabryce w USA. Na przepis ten, gwarantujący sukces rynkowy polują również bardzo źli ludzie, wśród których znajduje się ujmujący podrywacz. Rosita zakochuje się w nim po uszy. Gwarantuję, że "Miłość jak czekolada" podbije serca wielbicieli gatunku. A dla innych może stanowić nieskomplikowaną rozrywkę - byśmy pękali ze śmiechu, bo Rosita w rozterce fantastycznie przewraca oczami!"
Po takiej recenzji napisanej przez A. Fryczkowską, to nic, tylko zasiąść i zacząć oglądać.
Widziałem fragment drugiego odcinka i muszę przyznać, że akcja jest dość wartka. Serial, mimo, że jest produkcji Telemundo, to przypomina mi telenowele koncernu medialnego Televisa. Nie będę jednak chyba oglądać tego serialu.
Recenzja została zamieszczona w nr 17/2008 na stronie 13 "Telemagazynu".

