Dr House (House M. D.)
Nie no, gdyby odszedł Hugh Laurie, to zakończono by serial, bo on nazywa się "Dr House". Szczerze mówią, to mnie nie smuci aż tak jak odjeście Cameron. 6 sezonów to już dużo, mógłby powstać jeszcze 7. Ale mnie House z sezonu na sezon coraz mniej ciekawi. Tzn. nadal go lubię, ale nie fascynuje mnie już tak jak 1. sezon.
A jeszcze co do odejścia Cameron, to też wolałbym, żeby odeszła Trzynastka, a najlepiej Foreman, którego nikt nie lubi, a oni go ciągle trzymają. Jego odejście by mnie bardzo ucieszyło.
A jeszcze co do odejścia Cameron, to też wolałbym, żeby odeszła Trzynastka, a najlepiej Foreman, którego nikt nie lubi, a oni go ciągle trzymają. Jego odejście by mnie bardzo ucieszyło.
Ja tam jakoś ciągle jestem zafascynowany House'm. Może VI sezon sprawi , że House (serial) znowu odzyska swoją magię. Niestety wiem, że wszystko ma swój koniec. Tylko jakoś będzie mi żal kiedy dowiem się , że to koniec serialu, ale wydaje mi się, że gdyby 6 sezon miałby być ostatni dowiedzielibyśmy się o tym już teraz.
Dr. House : "You want to make things right? Too bad. Nothing's ever right."
W sumie to nie był pierwszy odcinek tylko 2 odcinki
Na początku zapowiadało się dobrze, House w ośrodku psychiatrycznym był bardzo zabawny próbując wszystkich wkurzyć, ale potem wszystko za długo się ciągnęło. Przez te 2 odcinki obecny był tylko House a ze starej obsady pokazano tylko raz Wilsona podczas rozmowy telefonicznej z Housem. Wg mnie powinni skrócić wątek pobytu w psychiatryku do jednego odcinka a potem nakręcić normalne sceny. Mi zdecydowanie brakowało prób zdiagnozowania pacjenta, szpitala i pozostałych lekarzy z załogi House'a. Na szczęście kolejny odcinek zapowiada się już normalnie
- cześć chłopaczki, jak leci?
- dobrze
- dla kogo dobrze, dla tego dobrze
- dla kogo kogo, dla tego kogo...
- celna riposta
- dobrze
- dla kogo dobrze, dla tego dobrze
- dla kogo kogo, dla tego kogo...
- celna riposta
Dla mnie ten odcinek był dobry. Takie odejście od starego House'a. Podobało mi się jak został pokazany. Cieszy mnie też zakończenie odcinka, ale mam nadzieję, że diametralnie się nie zmieni i w pracy będzie jak za najlepszych lat 
Dr. House : "You want to make things right? Too bad. Nothing's ever right."
Obejrzałem najnowszy odcinek "Epic Fail" i muszę przyznać, że spodziewałem się po nim dużo więcej. Jakiś taki mdły ten odcinek . Zachowanie Foremana, Trzynastki , całej obsady takie nijakie. Cieszę się, że House nie wziął tabletek. Fajnie , że wróci do szpitala. Okazuje się , że praca to najlepsze lekarstwo na ból. Ciekawe jak na powrót zareaguje Foreman, bo pewnie będzie musiał zrezygnować ze stanowska Jedyne co muszę powiedzieć , że jest dobre to gra aktorska Hugh Laurie, ale to oczywiste. Mimo wszystko mam nadzieję, że następne odcinki będą dużo lepsze.
Dr. House : "You want to make things right? Too bad. Nothing's ever right."
Dzisiejszy odcinek był nietypowy. Dla mnie był też dziwny, jakby nierealny. Chyba dlatego, że ci antyterroryści nie byli w stanie unieszkodliwić tego szaleńca.
Trzynastka robi z siebie ofiarę, jak mówi House, ale dobrze, że na koniec wykazała choć trochę instynktu samozachowawczego i nie wstrzyknęła sobie kolejnego leku.
Trzynastka robi z siebie ofiarę, jak mówi House, ale dobrze, że na koniec wykazała choć trochę instynktu samozachowawczego i nie wstrzyknęła sobie kolejnego leku.
Pierwszy podwójny odcinek szóstego sezonu był dla mnie wielkim rozczarowaniem. To zdecydowanie nie jest House jakiego znamy. I nie podoba mi się, że życie zostało przedstawione jako taka sielanka, wszystko proste, wszystko się układa, jeżeli tego chcemy. Według mnie to głupia teza, pod która, wydaje mi się, był ten odcinek kręcony. 
Ostatnio zmieniony 2009-10-01, 13:23 przez Mikiks, łącznie zmieniany 1 raz.
Przecież nie przez cały czas było pokazane życie jako sielanka. Na początku ta przygnębiająca muzyka i House dostający szału w swojej izolatce. Potem to kiedy zdecydował się iść na wojnę z zakładem, wyszedł na spacer i zaczął gnębić ludzi, którzy grali w koszykówkę.To raczej nie była sielanka? Dopiero w pewnym momencie nastąpiła ta zmiana. Z tego odcinka zrobili w zasadzie film bo 87 minut to już film pełnometrażowy trwa. Słaby to dopiero był 3 odcinek VI sezonu "Epic Fail". Jedyne co mnie w nim zaskoczyło to te efekty specjalne. Na początku myślałem, że oglądam coś innego zamiast House'a .
Dr. House : "You want to make things right? Too bad. Nothing's ever right."
- Pottermaniack
- Posty: 2902
- Rejestracja: 2008-12-20, 19:21
- Lokalizacja: Stąd
Tim: Zgoda, ale jak potem House się poddał leczeniu i starał się być dobry, to wszystko mu wychodziło, dla mnie to jest głupie, bo to nie jest tak, że chcemy i mamy wszystko. To była potem sielanka jak mu się wszystko zaczęło układać, wyleczył wariatów itd. Przeslodzone, aż się niedobrze człowiekowi robiło, jak nie House.
Mikiks: Tu się muszę z Tobą zgodzić, że trochę to było przesłodzone, ale nie mogli ciągnąć wątku ciągłego pobytu House'a w psychiatryku i tak dobrze zrobili, że połączyli 2 odcinki w 1 bo nie wiem ile osób chciałoby czekać tydzień żeby zobaczyć House'a znowu w szpitalu i tak zmienisz zdanie na temat 1 odcinka jak zobaczysz 2 odcinek. To dopiero jest przesada.
Dr. House : "You want to make things right? Too bad. Nothing's ever right."
A mnie ona coraz bardziej denerwuje. Na początku ją lubiłem, ale teraz mniej.Pottermaniack pisze: Trzynastka jest obecnie jedną z najciekawszych postaci, z asystentów wyróżnia się najbardziej.
Wczorajszy odcinek bardzo fajny. Ale House to jest po prostu nienormalny. Po co on oddał pistolet temu facetowi?
Dzisiaj też był niezły odcinek. Ciekawy przypadek medyczny. Fajne były te akcje z Cuddy w gabinecie House'a. Najlepsze było jak rozlała siarkowodór na swojej stronie i niestety smród przeniósł się też na stronę House'a
- Pottermaniack
- Posty: 2902
- Rejestracja: 2008-12-20, 19:21
- Lokalizacja: Stąd


