Niestety zabrakło na świętach Sally, która dawniej np. lubiła się zjawić nieoczekiwanie w stroju Św. Mikołaja. Teraz pozostają nam już tylko po niej wspaniałe wspomnienia. Dobrze, że wspomnieli, że spędza święta z C.J.'em.
Kristen przyjeżdża na inne okazje, a na święta to ani razu się nie zjawiła. Oczywiście o Tony'm i Zende nie wspomnę...
Szkoda, że nie pojawili się też Rick i Dante, jak wiadomo nie było też naturalnie Steffy.
Miło, że pojawił się na moment Shane. Podobają mi się jego sceny z Phoebe.
Najciekawszym punktem odcinków było jednak pojawienie się Pam i Ann. Dobrze, że Stephanie wybaczyła w końcu matce, chociaż widać, że jeszcze wiele pracy przed nimi, jeśli chcą całkowicie odbudować swoje dobre relacje. Dość wzruszające sceny.

