Życie Annie zaczyna komplikować pojawienie się widocznie niestabilnej psychicznie osoby. Wow, tego jeszcze nie było...
Naomi porąbało...
Najlepsza scena odcinka to ta w której dziewczyny wygarnęły Ade podczas obiadu. Swoją drogą to twórcy mogliby się jej pozbyć. Jej wątek już kompletnie mnie nie interesuje, a sama postać strasznie mnie irytuje. I niepotrzebnie znowu przywołują wątek dziecka. Tak jakby nie pamiętała o nim przez 1,5 sezonu i nagle olśnienie.
Zabawne były sceny z Debbie ukrywającą Ryana w spiżarni


