Podobał mi się dzisiejszy odcinek. Sandy zachowuje się nieodpowiedzialnie, ale z drugiej strony nie dziwią mnie te jej emocje, które musi jakoś rozładować. Ale dla dobra dziecka powinna zostawić sprawę policji.
Graham gadający do siebie wypadł trochę komicznie, aktor dobrze gra swoją rolę. A któż w "MnS" do siebie nie gada?
Nie mogło zabraknąć klanu Bakerów.
To bez sensu, że scenarzyści odseparowują od siebie braci Nicka i Ridge'a... Kiedy oni mieli ostatnio jakąś wspólną scenę, nie licząc uroczystości typu ślub, Święta, pokaz mody?? Chyba w 2008 jeszcze. Nawet teraz jak są w tym samym szpitalu, to nie mogą się spotkać.
kubeczek pisze:To bez sensu, że scenarzyści odseparowują od siebie braci Nicka i Ridge'a... Kiedy oni mieli ostatnio jakąś wspólną scenę, nie licząc uroczystości typu ślub, Święta, pokaz mody?? Chyba w 2008 jeszcze. Nawet teraz jak są w tym samym szpitalu, to nie mogą się spotkać.
Scenarzyści robią wszystko, aby wymazać fakt, że Ridge i Nick są braćmi. W zasadzie od kiedy zniknął Massimo, tych dwóch panów miało już coraz mniej wspólnych scen. Wszystko po to, by Ridge'a przywrócić jako Forrestera i zaoszczędzić sobie wzmianek o Massimie, o którym już nikt nie pamięta. Nick i Ridge swego czasu nosili nawet sygnety Maronów. Wszystko zaczęło się sypać po 2006 roku.
Ostatnio zmieniony 2013-01-03, 17:28 przez Sexi Ricky, łącznie zmieniany 1 raz.
1. Nie lubią się.
2. Nie odczuwają więzi braterskiej, bo dość późno się o niej dowiedzieli.
3. Dowodzą konkurencyjnym firmom.
4. Walczyli o jedną kobietę
cmk pisze:2. Nie odczuwają więzi braterskiej, bo dość późno się o niej dowiedzieli.
Przez krótki czas odczuwali ją w 2003 roku, kiedy obaj byli więzieni przez Sheilę. Wszystko było na dobrej drodze do tego by stali się sobie bliscy, jednak seks Nicka i Brooke po rzekomej śmierci Ridge'a wszystko zniszczył i to spowodowało głównie, że Nick i Ridge chyba nigdy sobie nie zaufają.
Jakbym nie znał historii serialu oraz oglądał odcinki B&B od powiedzmy 2009 roku, to w ogóle bym nie pomyślał, że Nick i Ridge to przyrodni bracia.
Aktualnie oglądam: B&B (MnS), Pierwsza miłość, Na dobre i na złe, Barwy szczęścia, Stulecie Winnych, Zadzwoń do Saula.
Noworoczne odcinki zaczęły się u nas konkretnie. Akcja z Nickiem/Agnes/Grahamem/Hope trzymała w napięciu. Dziwne, że Graham w ogóle nie poznał Agnes chociaż w sumie jak to było 5 lat temu i miał więcej dziewczyn to mógł nie pamiętać.
Moim zdaniem on ją rozpoznał. Widać, że był spanikowany i uciekał przed Agnes na ten dach.
Dla mnie zarzuty Bridget są bezpodstawne. Jeśli Agnes poprosiła o dyskrecję, to co Nick miał zrobić? Pani Jones z początku tez burzyła się też, że powiedział Brooke. Troszkę rozumiem tu Bridget, że czuje się pominięta (romans z Brooke i z Katie), ale wyjaśnienia Nicka - mam nadzieję - ją uspokoją.
Ja w pełni rozumiem Bridget Po tym jak Nick ukrywał przed nią tyle sekretów miała prawo się wściec Tym bardziej, że znów był on dzielony z kobietą Poza tym chodziło też o dziecko, które Agnes nosi w sobie. Świadomie naraziła zarówno siebie jak i je na niebezpieczeństwo. Puściła się w pościg za Grahamem zamiast zostawić to policji. A gdyby zepchnął ją z tych schodów?
Bridget ma prawo być zła. Nick to dobry i pomocny facet, ale czasami jego poświęcanie się innym problemom powoduje że zapomina o tym co najważniejsze, czyli Bridget. Agnes okey chciała dyskrecji, ale to zamieniło się w pościg, obcy dla niej facet narażał życie i ma tego nie mówić żonie? A co by było jak by Nick pobiegł za Grahamem i ten by go uderzył, czy coś? Skoro tak dużo osób już wie, o tym co się jej stało, to najważniejsza BRIDGET nie powinna?.
Mnie troszeczkę śmieszy, to że siostra Bridget leży w tym samym szpitalu co Agnes,a ona jej nawet nie odwiedzi. Czy Bridget i (dorosła Hope) miały ze sobą jakąś styczność , zamieniły ze sobą kilka zdań? albo przynajmniej przebywały razem w jednym pomieszczeniu?
Taylor się wygłupiła na kolacji (randce) w Whipem, gadając o swoich fantazjach na temat Ridge'a. Ciekawe, jakby się czuła, gdyby jej chłopak przedstawiał w czasie romantycznej kolacji swoje fantazje o byłej?
Steffy idzie na całość, nie podoba mi się jej postępowanie.
Widać, że Whip się stara dla Taylor, widać że mu na niej zależy. Ona możliwe, że i też chciałaby spróbować z Whipem czegoś więcej niż przyjaźni, lecz dla niej zawsze będzie najważniejszy Ridge. Mam nadzieje że Agnes nie będzie ingerować w małżeństwo Nicka i Bridget skoro zaczęła już coś czuć do Marone'a. Jestem pewien, że Bill znowu oprze się pokusie Steffy
Steffy dla mnie zachowuje się jak sz...a ! Rozumiem że można mieć romans, bo się kogoś pokochało, ale ta wredota robi to tylko by poróżnić Billa i Katie. Denerwuje mnie fakt, ze przed rodzicami zgrywa słodką córeczkę.
Szkoda mi Whipa, bo naprawdę może dać Taylore szczęście, miłość i wszystko!Tylko że ona zachowuje się jak zakonnica. Życie oddała tylko Bogu( Ridgowi)