Bieżące odcinki "Mody na sukces"
-
Dawidek
- Administrator
- Posty: 10505
- Rejestracja: 2006-06-21, 22:17
- Lokalizacja: woj. śląskie
- Wiek: 44
Co do długości trwania procesów sądowych - to amerykańska specyfika jest aka, że one moga trwać bardzo krótko, więc dla mnie to aż takie rażące nie jest.
Nie przeszkadza mi to, że serialowy dzień może trwać ileś odcinków, nawet kilkanaście. W przeszłości też takich momentów było niemało. W sumie mało było dziwactw. Trochę się tylko dziwię, że bohaterowie nie zdążyli jeszcze zdjąć sztywnych, może nawet trochę niewygodnych ubrań. Może zabrakło czasu?
Jak już zasugerowaliście - dla mnie dziwne są dwie rzeczy - i tu jest duży minus dla scenarzystów za brak racjonalności i nieposzanowania inteligencji widzów. Po pierwsze nagły powrót Donny - jest to akurat mało sensowne, skoro nie zdążyła na niedoszły ślub Hope. Mogła pojawić się na ślubie. Jeszcze Pamela - czy ona jest jakąś maszyną, skoro potrafi i zorganizować przyjęcie i jeszcze obsłużyć sekretariat firmy? Druga rzecz, która mi w ostatnich odcinkach nie pasuje - to dzisiejszy rysunek serca na elewacji dużego domu. Na zdrowy rozum - żeby zrobić takie coś, to potrzeba co najmniej kilku godzin, rusztowań itp. Na pewno Liam i Steffy by zauważyli, że coś się dzieje na zewnątrz. A tutaj jakiś duch malował ten obraz czy co?
Nie przeszkadza mi to, że serialowy dzień może trwać ileś odcinków, nawet kilkanaście. W przeszłości też takich momentów było niemało. W sumie mało było dziwactw. Trochę się tylko dziwię, że bohaterowie nie zdążyli jeszcze zdjąć sztywnych, może nawet trochę niewygodnych ubrań. Może zabrakło czasu?
Jak już zasugerowaliście - dla mnie dziwne są dwie rzeczy - i tu jest duży minus dla scenarzystów za brak racjonalności i nieposzanowania inteligencji widzów. Po pierwsze nagły powrót Donny - jest to akurat mało sensowne, skoro nie zdążyła na niedoszły ślub Hope. Mogła pojawić się na ślubie. Jeszcze Pamela - czy ona jest jakąś maszyną, skoro potrafi i zorganizować przyjęcie i jeszcze obsłużyć sekretariat firmy? Druga rzecz, która mi w ostatnich odcinkach nie pasuje - to dzisiejszy rysunek serca na elewacji dużego domu. Na zdrowy rozum - żeby zrobić takie coś, to potrzeba co najmniej kilku godzin, rusztowań itp. Na pewno Liam i Steffy by zauważyli, że coś się dzieje na zewnątrz. A tutaj jakiś duch malował ten obraz czy co?
Mi też by nie przeszkadzało, gdyby akcja przesuwała się do przodu. A tutaj celowo przedłuża się pewne rozmowy i nie daje nic innego. Wszystko byłoby w porządku, gdyby toczył się inny wątek i tyle.Dawidek pisze:Nie przeszkadza mi to, że serialowy dzień może trwać ileś odcinków, nawet kilkanaście. W przeszłości też takich momentów było niemało.
Dzisiejszy odcinek już lepszy, głównie dlatego, że wreszcie nastał nowy dzień. Przygotowania do konferencji zawsze dobrze się ogląda, choć sam powód jej organizacji jest dość komiczny
Dziś odcinek to kopiuj iwklej z akcji na pokazie między Thomasem i Brooke , totalna żenada ze strony Ricka i Thomasa , Hope nie wiem po co robiła tę konferencję by nie móc nic powiedzieć. Ale przynajmniej coś się działo-ale pomysł wtórny i marny.
Ostatnio zmieniony 2016-07-27, 22:30 przez paw, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Dawidek
- Administrator
- Posty: 10505
- Rejestracja: 2006-06-21, 22:17
- Lokalizacja: woj. śląskie
- Wiek: 44
Także miałem wrażenie deja vu z wcześniejszych zdarzeń z udziałem Thomasa. Sama wątek konferencji jest fajny, ale powód jej zorganizowania jest mniej oczywisty. Wycofanie się z wspierania kolekcji można ogłosić poprzez opublikowanie komunikatu dla mediów. Mam wrażenie, że dziewczyna wolała w ten sposób dopiec Liamowi, mimo że ne była psychicznie przygotowana do wystąpienia. Zachowanie Ricka jest poniżej krytyki. Wykorzystuje siostrę do swoich partykularnych celów. Dziewczyna cierpi, a on wykorzystuje jej dramat, by zdobyć Caroline.
Najbardziej irytującą postacią w obecnych odcinkach jest Rick, idzie po trupach do celu i przejął pałeczkę najbardziej wkurzającej postaci po Amber... Nie rozumiem zachowania Thomasa, machinacje Ricka na poziomie dziecka z podstawówki wciągają go w rozstanie z Caroline, a w życiu bym jej nie zamienił na Hope
Ale śluby. choć B&R też co raz marniej wyglądają , Stefa przyjęcie nawet wypasione, choć gości masakrycznie mało, nowego wyjściowego kostiumu i brochy nie kupiła, jak dawniej
Rozwaliło mnie, że Thorne poszedł przed ślubem, hah, RJ nie zdążył czy coś, oczywiście Bridget też- istna komedia
Kiedyś wszyscy się zjeżdżali, a teraz ślub będzie w dwóch odcinkach, dopiero co ustalano, że kiedyś tam, a tu nagle dzień ślubu-szkoda, bo wątek lepszy niż ta Hope - choć jej wątek oczywiście też musiał być
Jedynie panna młoda godnie i ładnie wyglądała, Ridge - trochę jak pracownik średniego szczebla w biurze
.
Dawidek: na ile mogłem, to poprawiłem tego posta.
Dawidek: na ile mogłem, to poprawiłem tego posta.
Ostatnio zmieniony 2016-08-03, 22:58 przez paw, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Dawidek
- Administrator
- Posty: 10505
- Rejestracja: 2006-06-21, 22:17
- Lokalizacja: woj. śląskie
- Wiek: 44
Podobał mi się dzisiejszy odcinek. Bo ślubny, a śluby w "MnS" lubię.
Jak wspominałeś już paw, trochę dziwny ten ślub. Thorne opuścił przyjęcie, zanim się zaczęło. Bridget nie ma, RJ'a też nie. Stephen nawet odpuścił sobie ślub córki. Mam wrażenie, że więzi rodzinne w "MnS" są coraz luźniejsze, skoro członkowie rodziny olewają ślub.
Jak wspominałeś już paw, trochę dziwny ten ślub. Thorne opuścił przyjęcie, zanim się zaczęło. Bridget nie ma, RJ'a też nie. Stephen nawet odpuścił sobie ślub córki. Mam wrażenie, że więzi rodzinne w "MnS" są coraz luźniejsze, skoro członkowie rodziny olewają ślub.
Ilość absurdów wypowiedzianych przez bohaterów w ciągu ostatnich odcinków sięga zenitu! Brooke poprosiła Hope na świadkową, bo rzekomo nie była obecna na ich ślubach - to nawet prawda, bo na ostatnim ślubie w 2009 Hope była jeszcze małą dziewczynką. Tymczasem dziś, Donna macha ręką na nieobecność RJ'a, bo przecież "był już na tylu ślubach, że jeden nie zrobi mu różnicy"

Dziś ostatni ponoć odcinek z tym Ridgem - jestem zaskoczony, że tak odchodzi z serialu, przynajmniej jakoś więcej scen z historii jego, choć i tak ostatnio MnS były dość wspominkowa, dużo gadali o przeszłości itp - nudne to było, ale to pewnie przez to odejście?
Ostatnio zmieniony 2016-08-06, 22:13 przez paw, łącznie zmieniany 2 razy.
Gadanie o przeszłości było właśnie ciekawsze niż to, co miałaby do powiedzenia Hope, Liam albo Steffy
Generalnie ślub bardzo ubogi, choć było kilka dobrych momentów jak np. przemowa Stephanie lub retrospekcje z poprzednich ceremonii. Widać, że wszystko robili na szybko, bo Moss zaskoczył ich swoją decyzją. Najbardziej razi mnie chyba dobór gości, który jest kompletnie przypadkowy. Na każdym przyjęciu w rezydencji zjawiają się te same osoby- a w zasadzie cała aktualna obsada. Strasznie to nudne i przewidywalne. Co ciekawsze, niektóre postacie mają wciąż ten sam tekst. Dayzee np. zawsze przytula Stephanie i mówi jej, jak pięknie wygląda dom. Brooke i Katie zawsze przedyskutują sprawy Hope i Liama, Pam poda swoje ciasto... Swoją drogą nie rozumiem, dlaczego nagle wypieki Pam są uważane za niedobre. Przecież zawsze dobrze gotowała
Generalnie ślub bardzo ubogi, choć było kilka dobrych momentów jak np. przemowa Stephanie lub retrospekcje z poprzednich ceremonii. Widać, że wszystko robili na szybko, bo Moss zaskoczył ich swoją decyzją. Najbardziej razi mnie chyba dobór gości, który jest kompletnie przypadkowy. Na każdym przyjęciu w rezydencji zjawiają się te same osoby- a w zasadzie cała aktualna obsada. Strasznie to nudne i przewidywalne. Co ciekawsze, niektóre postacie mają wciąż ten sam tekst. Dayzee np. zawsze przytula Stephanie i mówi jej, jak pięknie wygląda dom. Brooke i Katie zawsze przedyskutują sprawy Hope i Liama, Pam poda swoje ciasto... Swoją drogą nie rozumiem, dlaczego nagle wypieki Pam są uważane za niedobre. Przecież zawsze dobrze gotowała
Szkoda, że Moss odchodzi, najlepszy aktor z całego ekwipunku jak dla mnie 
To teraz ile trza czekać mniej więcej na wątki z "nowym" Ridgem?
I jak rozumiem po drodze Brooke będzie miała romanse itp?
To teraz ile trza czekać mniej więcej na wątki z "nowym" Ridgem?
I jak rozumiem po drodze Brooke będzie miała romanse itp?
Ostatnio zmieniony 2016-08-06, 17:43 przez Freez, łącznie zmieniany 1 raz.
Freez, zadajesz te pytania w niewłaściwym dziale. Tutaj nie odnosimy się do przyszłych wydarzeń, a jedynie omawiamy to, co dzieje się w aktualnie umieszczanych na Player odcinkach i to, co działo się kiedyś.Freez pisze:To teraz ile trza czekać mniej więcej na wątki z "nowym" Ridgem?
I jak rozumiem po drodze Brooke będzie miała romanse itp?
Spróbuj zapytać tutaj: http://www.forummns.pl/viewtopic.php?t=101&start=4665
----------
Mareczek trafnie podsumował ślub. Mnie najbardziej razi właśnie to, że ciągle, na każdym ślubie jest ten sam zestaw gości. Czy to taki problem sprowadzić na jeden odcinek kogoś z dawnej obsady typu Kristen, Felicia, Bridget, Stephen? W latach 90. jakoś nie było to takie trudne...
Aktualnie oglądam: B&B (MnS), Pierwsza miłość, Na dobre i na złe, Barwy szczęścia, Stulecie Winnych, Zadzwoń do Saula. 
