Pamiętniki wampirów (The Vampire Diaries)
Ponoć następny, czyli 8 sezon będzie ostatni. DeaconFan, pewnie się ucieszysz. Tak przynajmniej powiedział w wywiadzie Ian Somerhalder. Ciekawe czy na finał sprowadzą Elenę? Mam nadzieję, że tak bo bez niej to bez sensu. W ogóle fajnie jakby wiele postaci z przeszłości się przewinęło. 
"Stephanie is not for here you anymore. She's gone now. Things are going to be very different around you right now. I'm going to find a way to stop you".
Obejrzałem niedawno finał 8. sezonu i zarazem serialu.
Mam mieszane uczucia. Nie podoba mi się panujący w amerykańskich kilkusezonowych serialach jakiś taki dziwny trend polegający na uśmiercaniu w finałach seriali głównych męskich postaci. No bo tak:
"Lost" - w finale zostaje uśmiercona główna męska postać - Jack.
"Prison Break" - w finale zostaje uśmiercona główna męska postać - Michael (na szczęście jednak zostanie to odkręcone w powstającym po paru latach 5. sezonie i będzie on żył).
"True Blood" - w finale zostaje uśmiercona główna męska postać - Bill.
"The Vampire Diaries" - w finale zostaje uśmiercona główna męska postać - Stefan.
I jak się spodziewam, w "Grze o tron" uśmiercony zostanie w finale Jon Snow.
Chodzi mi o to, że za dużo tych smutnych zakończeń. Dodatkowo w TVD happy end dostali tak naprawdę jedynie Elena i Damon. Dlaczego Caroline, Bonnie, Matt i Alaric zostali finalnie bez jakiegokolwiek partnera?
Mimo wszystko finał TVD miał kilka plusów. Był spektakularny, powróciło gościnnie (szkoda, że w niektórych przypadkach tylko na parę sekund) wiele postaci z poprzednich sezonów (w tym nawet Jenna!), ostatecznie rozprawiono się z Katherine, wspomniany został Klaus (Caroline dostała od niego list). Odczuwam jednak olbrzymi niedosyt i sam postawiłbym na nieco bardziej szczęśliwe zakończenie.
Mam mieszane uczucia. Nie podoba mi się panujący w amerykańskich kilkusezonowych serialach jakiś taki dziwny trend polegający na uśmiercaniu w finałach seriali głównych męskich postaci. No bo tak:
I jak się spodziewam, w "Grze o tron" uśmiercony zostanie w finale Jon Snow.
Chodzi mi o to, że za dużo tych smutnych zakończeń. Dodatkowo w TVD happy end dostali tak naprawdę jedynie Elena i Damon. Dlaczego Caroline, Bonnie, Matt i Alaric zostali finalnie bez jakiegokolwiek partnera?
Mimo wszystko finał TVD miał kilka plusów. Był spektakularny, powróciło gościnnie (szkoda, że w niektórych przypadkach tylko na parę sekund) wiele postaci z poprzednich sezonów (w tym nawet Jenna!), ostatecznie rozprawiono się z Katherine, wspomniany został Klaus (Caroline dostała od niego list). Odczuwam jednak olbrzymi niedosyt i sam postawiłbym na nieco bardziej szczęśliwe zakończenie.
Aktualnie oglądam: B&B (MnS), Pierwsza miłość, Na dobre i na złe, Barwy szczęścia, Stulecie Winnych, Zadzwoń do Saula. 
O ile przy okazji 7 sezonu miałem myśli by już kończyć ten serial, to jednak 8 sezon pokazał mi to, co w "Vampire Diaries" najbardziej lubiłem!
Po denerwujących wątkach z Silasem, Amarą, Tatią, czyli doplpelgangerami Eleny/Katherine i Stefana czy Podróżnikami w 5 sezonie, łowczynią w 7, 8 sezon z piekłem i diabłem był bardzo fajny i miał dobre zwroty akcji. Ta nie ciągnęła się jak np. z heretykami w poprzednim sezonie.
Co do finału to mi się podobał. Nie zgodzę się z Tobą, że poza Eleną i Damonem inni nie mieli szczęśliwego zakończenia. Bo czy tylko druga połówka ma świadczyć o szczęściu? Przecież widzieliśmy szczęśliwego Matta, który spełnia się jako szeryf, szczęśliwego Alarica z Caroline, którzy opiekują się bliźniaczkami i prowadzą szkołę Salvatore, szczęśliwą Bonnie, która wyjeżdża w podróż po świecie by korzystać i żyć pełnią życia. Tak naprawdę poza Stefanem każdy wątek kończy się pozytywnie. A moment w którym Caroline czyta list od Klausa i słyszymy, że to wątek na osobną historię daje mi nadzieję, że plotki, które od jakiegoś czasu krążą o przejściu aktorki do "The Orginals" okażą się prawdą.
Mam tylko jedną wątpliwość. Skoro Stefan wstrzyknął Damonowi swoją krew, w którym było lekarstwo, to rozumiem, że on teraz jest człowiekiem?
Fajne też było gościnne pojawienie się dawnych postaci jak Elena, Jenna, rodzine Eleny, Jeremy, przyjaciółka Stefana (jak się ona nazywała?), szeryf Forbes, Tyler, Vicki, matka Donovanów, Katherine, Kai (świetna postać której powrotu się nie spodziewałem!!!), Jo, babcia i mama Bonnie i pewnie jeszcze trochę by się ich znalazło. Jedynie szkoda, że mamy Tylera nie pokazali.
Ogólnie będzie mi tego serialu brakowało. Momentami były zagmatwane momenty, więc kiedyś wrócą do ponownego obejrzenia by sobie to odświeżyć i poukładać. Dobrze, że w tym klimacie mamy spin-off.
Po denerwujących wątkach z Silasem, Amarą, Tatią, czyli doplpelgangerami Eleny/Katherine i Stefana czy Podróżnikami w 5 sezonie, łowczynią w 7, 8 sezon z piekłem i diabłem był bardzo fajny i miał dobre zwroty akcji. Ta nie ciągnęła się jak np. z heretykami w poprzednim sezonie.
Co do finału to mi się podobał. Nie zgodzę się z Tobą, że poza Eleną i Damonem inni nie mieli szczęśliwego zakończenia. Bo czy tylko druga połówka ma świadczyć o szczęściu? Przecież widzieliśmy szczęśliwego Matta, który spełnia się jako szeryf, szczęśliwego Alarica z Caroline, którzy opiekują się bliźniaczkami i prowadzą szkołę Salvatore, szczęśliwą Bonnie, która wyjeżdża w podróż po świecie by korzystać i żyć pełnią życia. Tak naprawdę poza Stefanem każdy wątek kończy się pozytywnie. A moment w którym Caroline czyta list od Klausa i słyszymy, że to wątek na osobną historię daje mi nadzieję, że plotki, które od jakiegoś czasu krążą o przejściu aktorki do "The Orginals" okażą się prawdą.
Mam tylko jedną wątpliwość. Skoro Stefan wstrzyknął Damonowi swoją krew, w którym było lekarstwo, to rozumiem, że on teraz jest człowiekiem?
Fajne też było gościnne pojawienie się dawnych postaci jak Elena, Jenna, rodzine Eleny, Jeremy, przyjaciółka Stefana (jak się ona nazywała?), szeryf Forbes, Tyler, Vicki, matka Donovanów, Katherine, Kai (świetna postać której powrotu się nie spodziewałem!!!), Jo, babcia i mama Bonnie i pewnie jeszcze trochę by się ich znalazło. Jedynie szkoda, że mamy Tylera nie pokazali.
Ogólnie będzie mi tego serialu brakowało. Momentami były zagmatwane momenty, więc kiedyś wrócą do ponownego obejrzenia by sobie to odświeżyć i poukładać. Dobrze, że w tym klimacie mamy spin-off.
"Stephanie is not for here you anymore. She's gone now. Things are going to be very different around you right now. I'm going to find a way to stop you".
- Pottermaniack
- Posty: 2907
- Rejestracja: 2008-12-20, 19:21
- Lokalizacja: Stąd
Mnie finał trochę rozczarował, a trochę nie.
Oglądanie przerwałem na początku szóstego sezonu, wróciłem dopiero na ostatni odcinek i był on dość przewidywalny. Dla każdego coś miłego. Fani Stefana i Eleny mogą czuć się usatysfakcjonowani, dostali odpowiednie zakończenie, szczególnie że tę parę tak olewano na przestrzeni kilku ostatnich sezonów. Za to Damon i Elena wyszli mega sztucznie, wepchnięto ich jakby na siłę. Najmocniejszym punktem finału była oczywiście Katherine, ale i ona wyglądała jak parodia samej siebie, obrywając co minutę kołkiem.
Choć ciętymi ripostami tradycyjnie sypała jak z rękawa. Szkoda, że nie pociągnęli wątku jej jako pani zaświatów, byłaby głównym wrogiem na cały sezon, a tak wątek nadnaturalny wyszedł jak zawsze, czyli nudno i byle jak. Lekko mroczny klimat z pierwszego i drugiego sezonu już dawno się ulotnił. Została licealno-młodzieżowa obyczajówka i to chyba byłych fanów najbardziej odstraszyło od serialu.
Skasowano "Legacies" - jeden ze spin-offów "Pamiętników wampirów". Ogółem ja przygodę z tym uniwersum zakończyłem na TVD. Nie wiem, czy kiedyś wrócę do tego. Już mnie nie kręcą produkcje przeznaczone typowo dla nastolatków...
https://tvline.com/2022/05/13/legacies- ... statement/
Jakiś sentyment jednak mam. Damon czy Alaric to były naprawdę fajne postacie.
https://tvline.com/2022/05/13/legacies- ... statement/
Jakiś sentyment jednak mam. Damon czy Alaric to były naprawdę fajne postacie.
Aktualnie oglądam: B&B (MnS), Pierwsza miłość, Na dobre i na złe, Barwy szczęścia, Stulecie Winnych, Zadzwoń do Saula. 