Czyli gdy juz nabrała ogłady i klasy
Becky Moore
Lubię postać Becky chociaż na początku mnie denerwowała gdy przylepiła się do Amber i nie chciała wrócić do domu. Potem gdy dostała pracę w Paryżu i zaczęła myśleć o odzyskaniu synka myślałam, że zrobią z niej czarny charakter. Jednak gdy już sprawa z dzieckiem się wyjaśniła nagle uparta i obsesyjna na punkcie dziecka Becky zmieniła się w anioła.
Następnie postać ta zrobiła się tak obrzydliwie cukierkowata, że już mnie mdliło jak były z nią sceny.Szkoda jednak że wymyślono jej raka trzustki i że umiera. Mam nadzieje że doczeka ślubu z CJ'em.
Następnie postać ta zrobiła się tak obrzydliwie cukierkowata, że już mnie mdliło jak były z nią sceny.Szkoda jednak że wymyślono jej raka trzustki i że umiera. Mam nadzieje że doczeka ślubu z CJ'em.
Gdyby nie wymyślona jej choroby, nie byłaby pewnie tak lubiana i kryształowa. W ogóle by jej pewnie nie było. Szkoda, że ją wszyscy okłamują. Traci nie tylko możliwość decydowania o sobie, ale również charakter, wyrazistość. Wszyscy za nią decydują, jakby była małą dziewczynką lub za głupią osobą, by brać odpowiedzialność za własne życie. Szkoda. Przez to (przecież nie z winy Becky) jak z dziurawego balona ulatuje moja sympatia do tej panny.
Chwila która trwa, może być najlepszą z wszystkich chwil...
No właśnie, ja po takim czyms miała bym do niej niesmak, bo wybaczyc to jedno a zapomniec to 2!Brooklyn pisze:To dobrze, że wybaczyła Amber, ale ta ich przyjaźń jest strasznie naciągana.
Zbyt szybko wszystko poszłow niepamięć i dlatego ta ich przyjaźń jest taka nienaturalna...
Moda przemija, styl pozostaje.
Coco Chanel
Coco Chanel
A ja nie uważam przyjaźni Becky i Amber za nienaturalną. Wręcz przeciwnie - Amber zrozumiała swoje błędy (zabierając dziecko Becky działała pod wpływem swej matki oraz szoku spowodowanego śmiercią własnego dziecka) i teraz chce je naprawić. Przypominam, że Amber sama zdecydowała się na wyznanie prawdy Becky, a teraz robi wszystko, aby jej kuzynka spędziła najpiękniejsze chwile w ostatnich momentach życia. Musi ją bardzo kochać - przecież sama Becky wielokrotnie ją broniła.
Zapraszam do czytania:
http://www.forummns.pl/viewtopic.php?t=1195
http://www.forummns.pl/viewtopic.php?t=1195
Now właśnie ta nagła przemiana o 360 stopni.
Dobrze ze sie zmieniła taka postawe tylko chwalić, przeciez nie mowie ze to zle.
Tylko ja osbieram jako nienaturalne za szybkie tempo tej przemiany.
Pozatym czy normalny człowiek tak szybko zapomina, urazy i krzywdy?
Ktos kto odbrał Ci dziecko, nie chiał się przynac ze je wychowuje (pomijaąc udział Tawny) jak by nie było jest kims do którego prze te czyny traci sie zaufanie.
A tu nage taka ufnośc....
Dobrze ze sie zmieniła taka postawe tylko chwalić, przeciez nie mowie ze to zle.
Tylko ja osbieram jako nienaturalne za szybkie tempo tej przemiany.
Pozatym czy normalny człowiek tak szybko zapomina, urazy i krzywdy?
Ktos kto odbrał Ci dziecko, nie chiał się przynac ze je wychowuje (pomijaąc udział Tawny) jak by nie było jest kims do którego prze te czyny traci sie zaufanie.
A tu nage taka ufnośc....
Moda przemija, styl pozostaje.
Coco Chanel
Coco Chanel
Ale przecież przed przyjazdem Amber do Los Angeles one były też przyjaciółkami - wychowywały się razem i znały się od dziecka. Jak Becky przyjechała do Amber to była bardzo zadowolona z przyjazdu do kuzynki, za którą się stęskniła
.
Ta sytuacja z dzieckiem i wyjazd Amber zepsuły ich przyjaźń. Później jak wszystko się wyjaśniło i wszystko sobie powiedziały ich przyjaźń powróciła, a nawet bardziej rozkwitła.
Nie widzę w tym nic dziwnego, jeśli z kimś jest się tak blisko przez tak długi czas, to nawet najcięższe przewinienia idą w niepamięć.
Ta sytuacja z dzieckiem i wyjazd Amber zepsuły ich przyjaźń. Później jak wszystko się wyjaśniło i wszystko sobie powiedziały ich przyjaźń powróciła, a nawet bardziej rozkwitła.
Nie widzę w tym nic dziwnego, jeśli z kimś jest się tak blisko przez tak długi czas, to nawet najcięższe przewinienia idą w niepamięć.
-
Truskawka
-
SallyFan



