Rzeczywiście dziwne,że nie było Amber i Królowej na tym przyjęciu...
Bieżące odcinki cz. 1
Ach ten Deacon to rzeczywiście nieszczęśnik. Już wydawało się, że stanie się dobry, ale splot okoliczności znów sprawił, że pozostanie tym czarnym charakterem. Biedna Bridget, robi sobie nadzieję
Rzeczywiście dziwne,że nie było Amber i Królowej na tym przyjęciu...
Rzeczywiście dziwne,że nie było Amber i Królowej na tym przyjęciu...
"Moda na sukces" - serial, który nigdy nie będzie miał swojego końca.
Dosyć ciekawe odcinki...
Na początku drugiego, zapytałem sam siebie: "Do kogo jest podobna ta seksowna studentka w różowym?"
Dają zbliżenie- a to nasza stara poczciwa Brooke
Trzeba przyznać, że dzisiaj wyglądała przepięknie( na pewno lepiej od córki), śmiem twierdzić, że wyglądała lepiej od tych wszystkich 18-stek razem wziętych
Milo było zobaczyć też szczęśliwych Ridge'ów
Czekamy na dalszy rozwój akcji z Deaconem
[ Dodano: 2007-05-16, 17:04 ]
Dlatego wolał nie ryzykować

Na początku drugiego, zapytałem sam siebie: "Do kogo jest podobna ta seksowna studentka w różowym?"
Dają zbliżenie- a to nasza stara poczciwa Brooke
Milo było zobaczyć też szczęśliwych Ridge'ów
Czekamy na dalszy rozwój akcji z Deaconem
[ Dodano: 2007-05-16, 17:04 ]
Jak to dlaczego? A jakby był tam jakiś jego przyjaciel, i rozmawialiby o akcjach, obligacjach itp., a Amber znowu wtrąciłaby swoje trzy grosze mądrości i co wtedy??? Rick spaliłby się ze wstydunutelka pisze:A ja jestem ciekawa dlaczego kochający swoją rodzinę najbardziej na świecie Ricuś nie zabrał narzeczonej na imprezę swojej siostry?![]()
Damians pisze: Milo było zobaczyć też szczęśliwych Ridge'ów![]()
Wracając do początku odcinka : Z ust Amber brakowało mi zdania ,, a w weekend pojedziemy do tatusia C.J. ''
[scroll][you] Zapraszam na Forum Katherine Kelly Lang, serialowej Brooke Logan Forrester[/scroll]
Forum Brooke www.katherinekellylang.fora.pl
Forum Brooke www.katherinekellylang.fora.pl
Po pierwsze: Nie można mieć dwóch ojców, wiec nie wiem dlaczego Amber wpaja Ericowi III, że ma dwóch.
Amber ma bardzo ładą figure.
Po drugie: Impreza urodzinowa Bridget była beznadzejna. A to jej zaskoczenie. Wszystko takie sztuczne. ::kwasny::Ale Bridget jest naiwana.
A swoją drogą to Deacon fajnie jej wciskał kit.
Po trzecie: Dziś było widać jak bardzo Deacon kocha Amber i dziecko. To jest słodkie jak on tak o nich walczy.
Po czwarte: Nie rozumiem Rick'a. O co on sie wogóle rzuca, skoro dobrze wie, że to Deacon jest prawdziwym ojcem Erica.
Ciekwa jest czemu Rick nie wziął Amber na przyjęcie urodzinowe skoro ją tak bardzo kocha.
Po piąte: Szkoda że Deacon nie przywalił Ericowi. Fajnie by było.
Po drugie: Impreza urodzinowa Bridget była beznadzejna. A to jej zaskoczenie. Wszystko takie sztuczne. ::kwasny::Ale Bridget jest naiwana.
Po trzecie: Dziś było widać jak bardzo Deacon kocha Amber i dziecko. To jest słodkie jak on tak o nich walczy.
Po czwarte: Nie rozumiem Rick'a. O co on sie wogóle rzuca, skoro dobrze wie, że to Deacon jest prawdziwym ojcem Erica.
Po piąte: Szkoda że Deacon nie przywalił Ericowi. Fajnie by było.
Eric i ta cała jego watacha niepotrzebnie szli do Deacona, chyba tylko po to aby go wkurzyć.
Co oni myśleli że postraszą Deacona a on podkuli ogon i zniknie z ich życia.
No i długo na efekt swojego głupiego zachowania nie bedą musieli czekać, szkoda że akurtat Bridget padnie ofiarą ich lekkomyślności. Amber miała dziś rację mówiąc do Stephanie że źle zrobili, że niepotrzebnie tam poszli i zaczęli pomiatać Daconem. Przecież dobrze wiedzą jak on na to jest uczulony. Swoją drogą to było oczewiste, że na taką wizytę Deacon zareaguje odwrotnie niż planowali, jeszcze bardziej go to wszytko rozwścieczy.
Śmieszne jest to, że tak dużo mówią o jedności rodziny ale w chwili, gdy Bridget obchodzi swoje 18 urodziny nie ma Stephanie, która woli wybierać suknię na ślub z Amber...
Podobno tak kocha Bridget....suknię mogłyby wybrać w kazdej chwili, to samo tyczy się Amber, chce być częścią rodziny, mieć dobre układy z Brooke ale nie przyszła na tak ważną imprezę???
Nie mówiąc już o tym, że Rick miał dziś w 100% rację. Pomijając moją awersję do Amber, fakt, że miesza dziecku w głowie, mówiąc, że ma dwóch ojców jest bezsporny. Jest nierozważna i tyle. Moim zdaniem zachowuje się tak jak przed ślubem z CJ'em, kiedy tłumaczyła, że wychodzi za niego dla dobra dziecka i dlatego, że mu to obiecała. Teraz też robi takie miny i tak martwi się Deaconem, że aż dziwne...Rickiem za bardzo się nie przejmuje skoro wysłała go na imprezę rodzinną sama...
Podobno tak kocha Bridget....suknię mogłyby wybrać w kazdej chwili, to samo tyczy się Amber, chce być częścią rodziny, mieć dobre układy z Brooke ale nie przyszła na tak ważną imprezę???
Nie mówiąc już o tym, że Rick miał dziś w 100% rację. Pomijając moją awersję do Amber, fakt, że miesza dziecku w głowie, mówiąc, że ma dwóch ojców jest bezsporny. Jest nierozważna i tyle. Moim zdaniem zachowuje się tak jak przed ślubem z CJ'em, kiedy tłumaczyła, że wychodzi za niego dla dobra dziecka i dlatego, że mu to obiecała. Teraz też robi takie miny i tak martwi się Deaconem, że aż dziwne...Rickiem za bardzo się nie przejmuje skoro wysłała go na imprezę rodzinną sama...
Rick to paskudny hipokryta i zmienia zdanie co 2 odcinek.Najpierw kocha Lityl Eryk aż do bólu i walczy ze Spectrami jak lew, potem po sprzeczce z Amber podkreśla w rozmowie z nią, że Eric jest synem Deacona, a dziś obraża się na Amber, jak mogła pozwolić by dziecko mówiło do swojego ojca "tato"!
I’m your dream, make you real
I’m your eyes when you must steal
I’m your pain when you can’t feel
Sad but true
I’m your eyes when you must steal
I’m your pain when you can’t feel
Sad but true
Moim zdaniem Amber mogła wytrzymać z Deaconem jeszcze miesiąc, a później wszyscy by mieli z nim spokój. Jak wytrzymała trzy miesiące, to jeszcze jeden miesiąć by nie zaszkodził. Ale nie, bo ona chce, żeby Eric miał "dwóch tatusiów".
Ale z drugiej strony ciesze się, że już koniec tego MEGA-nudnego wątku.
Wczoraj całe dwa odcinki były o tym samym.
Mogłam w ogóle nie oglądać.
Wreszcie pokazali dziś Bridget i Deacona.
Fajna była ta osiemnastka... i ta muzyczka.

Ale z drugiej strony ciesze się, że już koniec tego MEGA-nudnego wątku.
Wczoraj całe dwa odcinki były o tym samym.
Wreszcie pokazali dziś Bridget i Deacona.
Fajna była ta osiemnastka... i ta muzyczka.
No i wszystkie moje ulubione postacie się wykończyły: Sheila w więzieniu, Morgan w psychiatryku, a Tayor nie żyje...
-
Dawidek
- Administrator
- Posty: 10466
- Rejestracja: 2006-06-21, 22:17
- Lokalizacja: woj. śląskie
- Wiek: 44
Rzecztywiście, sytuacja małego Eric'a jest delikatnie mówiąc, skomplikowana. Amber rzeczywiście mogłaby być bardziej ostroźna, by nie namieszać dziecku. Ale to nieuniknione. Trzeba teraz tylko dobrze je wyedukować, jaka jest sytuacja, pobecnie jest na to troszkę za wcześnie.
Też mnie zdziwiło, że Amber i Stephanie nie było na tym przyjęciu. Ale widać, że miały sporo pracy przy przygotowaniach do ślubu. I nie znalazły czasu. Zresztą Bridget, tak naprawdę urodziła się w Sylwestra, a tu urodziny wiosną.
A może Bridget świętuje zgodnie z tradycją, jaką stosuje Elżbieta II. Przeciez ona dwukrotnie obchodzi urodziny. Bridget prawdziwe może mieć na przełomie roku, a wielką balangę może organizować w kwietniu, czy maju.
Deacon się wkurzył po wizycie Forresterów. I teraz planuje zemstę. W swoim zaślepieniu zapomniał o tym, że to Amber wybrała Rick'a, a Forresterowie nie odgrywali tu wielkiej roli. To on na Amber powinien być zły. A teraz chcer wykorzystac nieswiadomą Bridget. Mam wrażenie, że Deacon powraca do swoich starych, wypróbowanych zasad, które są mu nieobce.
Zapowiadają się ciekawe odcinki.
Też mnie zdziwiło, że Amber i Stephanie nie było na tym przyjęciu. Ale widać, że miały sporo pracy przy przygotowaniach do ślubu. I nie znalazły czasu. Zresztą Bridget, tak naprawdę urodziła się w Sylwestra, a tu urodziny wiosną.
Deacon się wkurzył po wizycie Forresterów. I teraz planuje zemstę. W swoim zaślepieniu zapomniał o tym, że to Amber wybrała Rick'a, a Forresterowie nie odgrywali tu wielkiej roli. To on na Amber powinien być zły. A teraz chcer wykorzystac nieswiadomą Bridget. Mam wrażenie, że Deacon powraca do swoich starych, wypróbowanych zasad, które są mu nieobce.
Zapowiadają się ciekawe odcinki.
Podpisuję się pod tym postem.Tiril pisze:Rick to paskudny hipokryta i zmienia zdanie co 2 odcinek.Najpierw kocha Lityl Eryk aż do bólu i walczy ze Spectrami jak lew, potem po sprzeczce z Amber podkreśla w rozmowie z nią, że Eric jest synem Deacona, a dziś obraża się na Amber, jak mogła pozwolić by dziecko mówiło do swojego ojca "tato"!
Forresterowie niepotrzebnie poszli do Deacona. Chłopak się zemści. Znając Modę nie może być inaczej. Ale jak to będzie podrywanie Bridget, to się rozczaruję. Scenarzystów stać na coś więcej
Chwila która trwa, może być najlepszą z wszystkich chwil...










