Ja się absolutnie nie dziwię że Brooke nie chce się zgodzic na ten ślub. Nie widzę też analogii do jej sytuacji ze Stephanie ale nie będę tego roztrząsać. W każdym razie podziwiam postawę Brooke, że zgodziła sie brać udział w tej farsie bo syn ją o to poprosił.
Nie piszę tego dlatego bo nieznoszę Amber tylko dlatego, że nie podoba mi się jej zachowanie. Każdym następnym posunięciem udowadnia mi, że Brooke ma rację.
Po pierwsze wrzeszczała na Ericka jak na kolegę z podwórka a nie osobę starszą, której należy się szacunek no i do tego przyszłego teścia tylko dlatego, że nie podobało jej się jego zachowanie.
Po drugie zachowuje się tak, jakby prawa Deacona co do dziecka były dla niej nadrzędne nad prawami Ricka. W końcu doprowadziła nawet do tego, że po okresie jaki spędziła z dzieckiem u Deacona nagle stał się dla małego tatą, a Ricka, który go tyle czasu wychowywał i potem odwiedzał tak nie nazywał.
Po trzecie w dzisiejszym odcinku te jej miny gdy patrzyła na zdjęcie, ten komentarz, że byliby bardzo szczęśliwi...tak nie reaguje osoba która bezgranicznie kocha kogoś innego...
Do tego zapomniała powiedzieć do Brooke "proszę" przed popilnuj dziecka...no ale dobre maniery to dziś podobno rzadkość...
No koniec napiszę tylko tyle, że o ile ostatnimi czasy jej wygląd zmienił się zdecydowanie na plus, o tyle dziś wyglądała jak śmierć na urlopie a nie przyszła panna młoda...
Za to Brooke...jak zwykle przepięknie...
