May, Amber chodziło za pewnie o to, że dobrze, że Bridget poznała prawdę, jaki naprawdę jest Deacon. Sama namawiała go, żeby jej powiedział, ale ten "tchórz" woli ciepłą posadkę niż żyć w prawdzie. Choć po części usprawiedliwiają go, te jego wyrzuty sumienia, o ile nie były grą.
Robi, według mnie Amber nie przyczyniła sie do rozpadu małżrństwa Bridget i Deacon'a. To on sam pogrzebał szanse by to małżeństwo trwało. I ta jego niefrasobliwość z wczorajszych odcinków.
Pocałunek Deacon'a do Amber był niepotrzebny. Amber sie nie broniła i źle. Ale z drugiej strony, co da jej obrona przed tym typem?
Bridget powiedziała, że Deacon nie jest wart by być z Amber i małym Eric'em. I ma całkowitą rację. Ja osobiście nie chciałbym by taki typek dawał mi takie wzorce, jakie dawałby dziecku Deacon.
Nie powiem niczego odkrywczego, sam wypadek był bardzo naciągany. Nie pokazano żadnego konkretu. Można się jedynie domyśleć, że Bridget by uniknąć czołowego zderzenia, ostro skręciła w prawo i wylądowała w krzakach. Racja Amber94, czemu on wrzeszczał, a nie pobiegł wezwać karetki. Kierowcy i tak by jego wołania by nie usłyszeli.
Można byłoby sie tego spodziewać, że to Kristen znajdzie się w samolocie. Piotrku, ja podejrzewam, że tego pogrzebu Ellen nie pokażą.