Za to wczoraj, po naszej debacie obejrzałem sobie film "A single man" - "Samotny mężczyzna" z Colin'em Firth'em w roli głównej. Film opowiada moim zdaniem nie tyle o miłości (jak głosi większość plakatów!), ale właśnie o samotności. Główny bohater traci ukochanego w wypadku (film jest właśnie kontrowersyjny przez to, że główny bohater jest gejem) i od tamtego momentu jego życie całkowicie się zmienia. Reżyser bawi się światłem i kolorami, kiedy główny bohater jest całkowicie samotny (w jego własnym mniemaniu) wszystko jest szare, bure, matowe, a kiedy pojawia się coś warte jego uwagi (np. usta studenta, w którym widzi on swoje alter-ego, ukochana przyjaciółka) świat nabiera nowych barw, nowego znaczenia. Niby prosty zabieg techniczny, a daje niesamowite efekty! Na uwagę zasługują też po prostu zdjęcia - możemy dostrzec, jak funkcjonuje umysł bohatera, na jakie szczegóły zwraca uwagę. Jestem mega pod wrażeniem dla debiutu reżyserskiego Tom'a Ford'a!
Bardzo podobają mi się też kolejne kreacje Colin'a Firth'a. Potrafi być zabawny jak w "Bridget Jones" czy "Mamma mia!", ale też doskonale sprawdza się w skomplikowanych pod względem osobowościowym dramatach ("Genua. Włoskie lato.", no i właśnie w "A single man").
A dzisiaj mam zamiar obejrzeć "Mystic River"

