Sceny z Massimo i Deaconem były jakby żywcem wyjęte z Ojca Chrzestnego - ta cała gadka o lojalności, grożenie pistoletem i propozycje nie do odrzucenia...
Zauważyłam, że ostatnio MnS się zmienia. Muzyka jest inna niż kiedyś, chociażby jak w tej scenie, kiedy Ridge rysuje Brooke. Wątki są zaskakujące (Deacon i Jackie, dzisiejsza propozycja Massimo, tajemnicza przyjaciółka Nick'a), a część akcji rozgrywa się dość szybko.


