Bieżące odcinki cz. 1
- Pottermaniack
- Posty: 2902
- Rejestracja: 2008-12-20, 19:21
- Lokalizacja: Stąd
-
Dawidek
- Administrator
- Posty: 10467
- Rejestracja: 2006-06-21, 22:17
- Lokalizacja: woj. śląskie
- Wiek: 44
Te światła wokół grobu to chyba wbite w ziemię latarki całej "ekipy".
Wiedziałem od dłuższego czasu o powrocie Taylor. Bałem się tylko, że ten powrót będzie jakiś bardziej komiczny, scenarzyści mimo kilku wpadek wypadli dość dobrze. Całą historię da się jakoś logicznie wyjaśnić, bardzo to ułatwił dzisiejszy drugi odcinek. Według mnie wszystko to wyglądało tak: Omar z gazet dowiaduje sie o postrzeleniu Taylor, wysyła ludzi do Los Angeles, którzy na bieżąco informują go o tym co się dzieje. Widząc, że Ridge nie chce ratować Tay, Omar podejmuje decyzje o wywiezieniu jej do siebie (co jest bardzo ryzykowną operacją, ze względu na jej stan zdrowia). Na miejscu ona jest jakimś cudem wyleczona. Po wyzdrowieniu Tay błaga księcia, by jej pozwolił wrócić do domu. Ten postanowił, że ona wróci, ale Ridge powinien sie o tym dowiedzieć w brutalny sposób, i oskarżony o bezczynność, co jest absurdem. Omar chciał postawić Ridge'a do pionu. Omar jedzie wraz z nią i swoimi ludźmi do LA. Tay ogląda ślub i zostaje "porwana" przez agentów Omara. Omar przychodzi na cmentarz, bo wie, że Ridge tam jest - bo jest śledzony. Cała afera z aktem zgonu - mi to też pachnie Omar'em. Taka jest moja wersja wydarzeń, biorąc pod uwagę dzisiejszy drugi odcinek i uruchomione przez siebie szare komórki. Na moje oko, zrobili to w miarę sensownie. Być może coś pominąłem. Może w trakcie następnych odcinków dowiemy się czegoś więcej. Mam tylko nadzieję, że scenarzyści nie schrzanili tego.
Najrozsądniejszy z całej trójki braci był Thorne. Jeszcze potwierdził, że w USA jest na naruszenie grobu paragraf. Ridge'owi się też trochę nie dziwię. Nick nawet też trochę sensownie gadał.
Książę Omar zasługuje moim zdaniem na totalną krytykę. Bo zakpił sobie z ludzi, którzy kochali Taylor. Jest egoistą - uważa, że on ma prawo do niej. Potraktował Mógł przecież przyjść i zaoferować pomoc. A tak zachował się, delikatnie mówiąc - skandalicznie.
Wiedziałem od dłuższego czasu o powrocie Taylor. Bałem się tylko, że ten powrót będzie jakiś bardziej komiczny, scenarzyści mimo kilku wpadek wypadli dość dobrze. Całą historię da się jakoś logicznie wyjaśnić, bardzo to ułatwił dzisiejszy drugi odcinek. Według mnie wszystko to wyglądało tak: Omar z gazet dowiaduje sie o postrzeleniu Taylor, wysyła ludzi do Los Angeles, którzy na bieżąco informują go o tym co się dzieje. Widząc, że Ridge nie chce ratować Tay, Omar podejmuje decyzje o wywiezieniu jej do siebie (co jest bardzo ryzykowną operacją, ze względu na jej stan zdrowia). Na miejscu ona jest jakimś cudem wyleczona. Po wyzdrowieniu Tay błaga księcia, by jej pozwolił wrócić do domu. Ten postanowił, że ona wróci, ale Ridge powinien sie o tym dowiedzieć w brutalny sposób, i oskarżony o bezczynność, co jest absurdem. Omar chciał postawić Ridge'a do pionu. Omar jedzie wraz z nią i swoimi ludźmi do LA. Tay ogląda ślub i zostaje "porwana" przez agentów Omara. Omar przychodzi na cmentarz, bo wie, że Ridge tam jest - bo jest śledzony. Cała afera z aktem zgonu - mi to też pachnie Omar'em. Taka jest moja wersja wydarzeń, biorąc pod uwagę dzisiejszy drugi odcinek i uruchomione przez siebie szare komórki. Na moje oko, zrobili to w miarę sensownie. Być może coś pominąłem. Może w trakcie następnych odcinków dowiemy się czegoś więcej. Mam tylko nadzieję, że scenarzyści nie schrzanili tego.
Najrozsądniejszy z całej trójki braci był Thorne. Jeszcze potwierdził, że w USA jest na naruszenie grobu paragraf. Ridge'owi się też trochę nie dziwię. Nick nawet też trochę sensownie gadał.
Książę Omar zasługuje moim zdaniem na totalną krytykę. Bo zakpił sobie z ludzi, którzy kochali Taylor. Jest egoistą - uważa, że on ma prawo do niej. Potraktował Mógł przecież przyjść i zaoferować pomoc. A tak zachował się, delikatnie mówiąc - skandalicznie.
A ja Omara rozumiem. On naprawdę ogromnnie kocha Taylor i pewnie gdyby mógł, to oddałby za nią nawet własne życie. Oczywiście nie było w porządku, że zabrał Taylor przed wszystkimi, ale zastanówmy się - czy cała pomylona rodzina Forresterów [pomylona z wyjątkiem Thorne'a i Felicii - to moje zdanie] dałaby Omarowi zabrać i wyleczyć Taylor. Z pewnością nie i Taylor leżałaby już naprawdę te kilka lat w grobie, a tak żyje. Taylor powinna być z Omarem - bez pokręconej rodziny Forresterów, bez zadufanego Ridge'a, bez zazdrosnej Brooke, bez mącenia Stefy - z mężczynzą, który kocha ją ponad życie i który na nią zasługuje. Ale co zrobić, skoro ona go nie kocha - a szkoda - zarówno dla niej jak i dla niego.
- Pottermaniack
- Posty: 2902
- Rejestracja: 2008-12-20, 19:21
- Lokalizacja: Stąd
Racja, wróciła też dla dzieci i to mi się podoba. Ale gdyby ich nie miała, nie powinna się nawet oglądać za LA, tylko zostać z Omarem.Pottermaniack pisze:W sumie masz racje, Taylor nie powinna być z Ridge'm i wiecznie uganiającą się za nim Brooke, ale jednak Taylor zostawiła w LA dzieci i to dla nich powinna wrócić.
Tiril chyba chodziło o to światło kiedy szła TaylorDawidek pisze:Te światła wokół grobu to chyba wbite w ziemię latarki całej "ekipy".
Dawidek napisał, że wiedział o tym, że Taylor żyje. A jak inni niespoilerowcy? Wiedzieliście?
No co może chłopak chory był i miał katar, albo nos mu się zatkał. Tu wszystko jest możliwe.Tomala pisze:Aczkolwiek dokładnie pamiętam, że Ridge nachylił się nad Taylor w trumnie i nawet jeśli jej nie dotknął to nie poczuł, że to pachnie plastikiem czy czymś tam
Dr. House : "You want to make things right? Too bad. Nothing's ever right."
-
Ryan Lavery
Nie zgadzam się z tą opinią. Omar z nikogo nie zakpił, po prostu ratował kobietę, którą kochał, po tym jak banda Forresterów sama według siebie ogłosiła jej zgon i nawet nie pokusiła się o reanimację co fajnie Omar zaznaczył.Dawidek pisze:Książę Omar zasługuje moim zdaniem na totalną krytykę. Bo zakpił sobie z ludzi, którzy kochali Taylor. Jest egoistą - uważa, że on ma prawo do niej. Potraktował Mógł przecież przyjść i zaoferować pomoc. A tak zachował się, delikatnie mówiąc - skandalicznie.
Dawidek: Wszystko fajnie wyjaśniłeś, ale przecież widzieliśmy scene, jak Taylor kona w ramionach Ridge'a.....
Na pewno to bardzo rozkręciło "Modę", ale szkoda, że ożywiać akcję musi głupota i kpienie z inteligencji widzów. Swoją drogą mam pytanie, może ktoś potrafiłby wymyślić jakąś inną przekonywującą historię, tłumaczącą to, że Taylor żyje (poza tą niespójną przedstawioną przez scenarzystów) ?
Na pewno to bardzo rozkręciło "Modę", ale szkoda, że ożywiać akcję musi głupota i kpienie z inteligencji widzów. Swoją drogą mam pytanie, może ktoś potrafiłby wymyślić jakąś inną przekonywującą historię, tłumaczącą to, że Taylor żyje (poza tą niespójną przedstawioną przez scenarzystów) ?


