Miasteczko Twin Peaks (Twin Peaks)

Dział poświęcony filmom i innym programom telewizyjnym.
Kitty
Posty: 868
Rejestracja: 2006-07-30, 16:26
Lokalizacja: ...

Post autor: Kitty »

Upppss, przepraszam za błąd literowy w poprzednim poście. Oczywiście nie tytenol, tylko tylenol. I jeszcze jedno, Brazylia przed Buenos Aires była, jeśli w ogóle. Bo dziwnie napisałam z tym nawiasem, wygląda jakby Buenos Aires w Brazylii było. :roll: Tyle tytułem wyjaśnienia.
mailo pisze:Obejrzałem "Twin Peaks - Ogniu krocz za mną" i mnie osobiście film się podobał. ALE - aby film sie spodobał trzeba dokładnie znać serial i wczuc sie w klimat. Jeśli ktoś by go obejrzał jako niezależny film typu horror , thriller, na pewno by się zawiódł, bo połowy rzeczy by nie zrozumiał. Podejrzewam , że wiele złych komentarzy wzięlo się stąd.

No właśnie, film jest bardzo zintegrowany z serialem. Myślę, że to David miał na myśli mówiąc: Ale jest obciążony wieloma rzeczami. Pozostał na tyle wolny i odważny, na ile to było możliwe w ramach wymogów, którym musiał sprostać.

Największym zgrzytem była dla mnie zmiana aktorki grającej Donnę. Niestety nie pasowała do tej roli. W serialu była bardziej zmysłowa. Poza tym pominięto wiele postaci, ale to już jest sprawa techniczna - nie dało się upchnąć wszystkich w jednym filmie. Skupiono się tylko nad wątkami bezpośrednio zwiazanymi z zabójstwem Laury i Teresy.
Lara Flynn Boyle ( "pierwsza" Donna ) była zaangażowana w pracę nad innym projektem, podobnie jak Sherilyn Fenn ( Audrey). Z postaci Audrey Lynch zrezygnował, ale z Donny już się nie dało, była zbyt bardzo związana z Laurą. Stąd decyzja o zmianie aktorki ( Moira Kelly ).
Ale podobnie jak Ty uważam, że Lara bardziej pasowała do tej roli. Nie wiem, może to kwestia przyzwyczajenia...


A jeszcze do wymowy całej sceny z Philippem - Davidem... Jego nagłe pojawienie się ma miejsce dokładnie rok po śmierci Teresy, więc to taka jakby wskazówka, przekazanie wiadomości "stamtąd", że coś podobnego może się wydarzyć. Takie jakby przypomnienie się złych mocy. Może też wskazówka od Lyncha dla widzów? I zapowiedź tego, co się stanie....
Awatar użytkownika
mailo
Posty: 5415
Rejestracja: 2005-08-30, 00:06
Lokalizacja: inąd:)

Post autor: mailo »

Kitty ale ty masz wiedzę:) Przeczytałem twoje posty po kilka razy. Kiedy napisałaś, że Phillip - David zaginął przed dwoma laty to wszystko zaczęło mi się układac w całość. Modrerstwo Laury ma miejsce mniej więcej w rocznicę śmierci teresy Banks. Jak wiadomo Cooper zostaje wciągnięty do Czarnej Chaty w ostatnim odcinku. Rok wczesniej toczy się śledztwo Teresy Banks i zaginął Desmond (być może Czarna Chata). A Philip pojawił sie po 2 latach czyli musial zaginąć rok przed sprawą Teresy (jak wspomniałaś zasugerowano, że tez byl w Czarnej Chacie) Tak jakby co roku ginął jeden agent. Jak wspomniałaś o zniknięciu majora Briggsa przypomniało mi się, że w momencie zniknięcia był z nim cooper, tylko na chwilę odszedł. Więc może to już wtedy Cooper mial zostać porwany (?)
Jak napisałaś też o dodatkowych scenach w hotelu z Philiperm (że wyglądał jak diabeł wcielony) to przypomniał mi się też Windom Earle, który najpierw był dobry, potem przeszedł na stronę zła i chyba też wcześniej zaginął.

Też zastanawiałem się na d Audrey , czemu jej nie było. Dzięki za wyjaśnienia.
Kitty
Posty: 868
Rejestracja: 2006-07-30, 16:26
Lokalizacja: ...

Post autor: Kitty »

Dzięki za miłe słowa, wszystko co związane z TP bardzo mnie interesuje i chyba nie ma godziny, żebym o TP nie myślała. Tak naprawdę wiele jest spraw dotyczących TP, o których nie wiem tyle, ile bym chciała. Ale pracuję nad tym. :)

Tak jak wczoraj napisałam, w wolnej chwili skrobnę dłuższy post wyjaśniający jeszcze kilka spraw ( Philipp, Coop, Czarna Chata, BOB, Mike).

Tymaczasem link do pamiętnika Laury: :D

http://expecto.patronum.wrzuta.pl/plik/ ... ury_palmer
Kitty
Posty: 868
Rejestracja: 2006-07-30, 16:26
Lokalizacja: ...

Post autor: Kitty »

Mailo, a tak w ogóle to ciekawe spostrzeżenia z tym ginięciem agentów w rocznych odstępach. :) Rzeczywiście, gdy major zaginął, był z Cooperem. Nie wiem własnie, czy wtedy Coop miał być porwany, też się kiedyś zastanawiałam. Myślę jednak, że zniknięcie majora jest także uzasadnione, biorąc pod uwagę jego wiadomości przekazywane Cooperowi, czy udział w projekcie "Błękitna Księga" ( Windom też brał udział w tym rojekcie, ale został od niego odsunięty ). Więc może to właśnie na Briggsa czyhali, czekali tylko, aż Coop się oddali na chwilę. ;) Z kolei wątek Coopa i Czarnej Chaty jest dla mnie bardzo związany z Windomem... Co do Windoma i jego przejścia na ciemną stronę mocy, to też interesująca kwestia... :D Sam Windom jest interesujący zresztą jako postać ...
Inna sprawa do zastanowienia : major był w Białej Chacie, tak wynika z jego relacji i komentarzy innych. Więc tu nasuwa się pytanie o różnicę / granicę między Białą i Czarną Chatą... :D
Awatar użytkownika
mailo
Posty: 5415
Rejestracja: 2005-08-30, 00:06
Lokalizacja: inąd:)

Post autor: mailo »

Biała i Czarna Chata to zbyt dla mnie trudny temat, abym sie wypowiadał. Zawsze mi się te watki mieszały, więc prosiłbym o rozgraniczenie tych miejsc jeśli ktoś ma ochotę.
Natomiast mam inne spostrzeżenie. W serialu podczas śledztwa była mowa o tym że na ciele Laury znajdują się ślady podziobania przez ptaka. Potem rozwinięto ten wątek - ptak Wlado, który zacżął mówić. W filmie jednak nie było tej sceny podziobania (ptak chyba ciały czas był w klatce). Przyznam że czekałem na tą scene oglądajac film, jakos to zapamiętałem ze śledztwa, bo wydało mi się to dziwne.
Chciałbym jeszcze rozwinąć motyw babci i wnuczka
1. Nie są oni wg mnie postaciami realnymi albo często zmieniają miejsce pobytu. Donna odwiedza ich podczas rozwożenia posiłków, co w rzeczywistości jest pretekstem do spotkania Harolda. Po samobójstwie Harolda, Donna odwiedza dom , którym powinni mieszkać i otwiera im obca kobieta i nie wie o czym Donna mówi. W "TP:Ogniu...." Laura widzi babcię i wnuczka ale Shelly najwyraźniej nie.
2. Mogą być zwiastunami śmierci oraz łącznikiem pomiędzy światem realnym a snem - kiedy Cooper w filmie przybywa na pole kempingowe, gdzie mieszkała Teresa, zwraca uwagę na pusty teren po przyczepie. Właściciel wyjaśnie, że mieszkała tam jakaś babcia z wnuczkiem. Zrozumiałem, że w tym samym czasie co Teresa, która umarła. Poza tym we wspomnieniach Lelanda (kiedy ucieka z pokoju Teresy) pojawia się tańczący wnuczek. Donna rozmawia z nimi, potem z Haroldem, a potem Harold popełnia samobójstwo. Następnie babcia i wnuczek znikają. Laura dostaje od nich obraz, który jest jakby przejściem między dwoma światami, a we śnie to właśnie babcia zachęca ją gestem ręki aby weszła do czerwonego pokoju. Pojawiaja się też we śnie Coopera.

I jeszcze co do spostrzeżenia, że co roku ginie 1 agent - Phillip wspomina , że nie chce rozmawiać o Judy. Nie wiem o jaką Judy chodzi, ale jesli nie było jej w serialu (filmie) to moze to być jakaś wcześniejsza ofiara Boba (sprzed 2 lat), w sprawie której Phillip prowadził śledztwo. Jak sama Kitty wspomniałaś był on wysłany na jakąś akcje i zaginął.
Phillip - Judy
Desmond - Teresa
Cooper - Laura
W rocznych odstępach czasu.
Kitty
Posty: 868
Rejestracja: 2006-07-30, 16:26
Lokalizacja: ...

Post autor: Kitty »

mailo pisze:Biała i Czarna Chata to zbyt dla mnie trudny temat, abym sie wypowiadał. Zawsze mi się te watki mieszały, więc prosiłbym o rozgraniczenie tych miejsc jeśli ktoś ma ochotę.
:) Jest kilka interpretacji tego zagadnienia. Najpierw przytoczę wypowiedzi trzech serialowych postaci:

Hawk:

Ludzie z mojego plemienia wierzyli, że Biała Chata to miejsce, gdzie rezydują duchy rządzące człowiekiem i przyrodą. (…)

Według niej istnieje także Czarna Chata, cień Białej. Legenda mówi, że każda dusza musi przez nią przejść na swej drodze do doskonałości. Tam każdy spotyka swój własny cień.
Nazywamy go Mieszkańcem Przedsionka. Jest także powiedziane, że jeśli ktoś trafi do Czarnej Chaty i zabraknie mu odwagi, jego dusza zostanie unicestwiona.



Windom:

( tu nie mogłam się oprzeć wyborowi tłumaczenia p. Maliborskiego – z emisji TP na TVP2 , mimo że ogólnie mam trochę zastrzeżeń co do tłumaczenia, tutaj akurat wg mnie świetnie oddaje styl Windoma)


Istniało kiedyś miejsce wielkiej dobroci zwane Białą Chatą, gdzie pośród szczęśliwych i radosnych duszków hasały łagodne jelonki. W powietrzu unosiły się odgłosy niewinnych igraszek. Gdy padał deszcze, krople słodkiego nektaru wypełniały serce pragnieniem życia w prawdzie. Krótko mówiąc było to odrażające miejsce cuchnące słodkawym odorem prawości. Duszne od szeptów rozmodlonych matek, kwilących niemowląt, starych i młodych głupców pragnących czynić dobro bez żadnego powodu.

Jednakże z radością zaznaczam, że nasza historia nie kończy się nasza historyjka nie kończy się w tej ohydnej świątyni bezbrzeżnej błogości, ponieważ istnieje drugie miejsce, przeciwieństwo pierwszego, miejsce niewyobrażalnej mocy, ostoja ciemnych sił i mrocznych tajemnic. Modlitwy nie przekraczają progu tej przerażającej czeluści. Duchy, które ją zamieszkują, nie dbają o dobre uczynki i wzniosłe inwokacje. Chętniej rozszarpią cię na strzępy, niż przywitają przyjaźnie. Rozdrażnione duchy tej ukrytej krainy nietłumionych lamentów i złamanych serc gotowe udzielić mocy tak wielkiej, że obdarowany przez nie może zmienić porządek świata wedle własnych zachcianek. Miejsce, o którym mówię, zwie się Czarną Chatą i zamierzam je odnaleźć.


Major

Major wspomina, że prace nad projektem „Błękitna Księga” trwają , a jednym z zadań są poszukiwania tzw. Białej Chaty. Dodaje później, że intencje osób badających to zagadnienie przestały być czyste.
Może stały się podobne do tych reprezentowanych przez Windoma?

Niektórzy twierdzą , że Biała i Czarna Chata to jedno miejsce miejsce, a to, gdzie się znajdziemy, zależy od naszego usposobienia. Ja bym się z tym zgodziła, tylko warto jeszcze pewne sprawy doprecyzować. Takie miejsce na pograniczu rzeczywistości i fantazji, jawy i snu. Logicznie oczywiście nie do wytłumaczenia, ale myślę, że nie o to chodzi. Chodzi o symbole.. Biała i Czarna Chata znajdują się w tym samym miejscu, Czerwony Pokój jest poczekalnią ( mówi o tym karzeł ). Moim zdaniem, żeby swobodnie wejść do Białej Chaty, należy najpierw zmierzyć się ze złem serwowanym Chacie Czarnej. Jeśli ktoś nie podoła, przepadnie, lub inaczej – jego dusza przepadnie.


Major i Chata



Wg mnie major najpierw był w Czarnej Chacie, ale przeszedł do Białej, gdyż był wierny ideałom, wierny rodzinie, oddany bez reszty wartościom. Był silny wewnętrznie, odporny na działanie zła. Może nie uległ złu, pokusom i dostał się do Białej, a także wyszedł niej „bez szwanku”( Coop jak wyszedł, krwawił ). Jednak moim zdaniem, zanim major przeszedł do Białej Chaty, zetknął się ze złem z Czarnej Chaty. W chwili jego zniknięcia była sowa, a następnie BOB na drzewie. Poza tym gdy major relacjonuje swoje zniknięcie, pyta z lekkim wystraszeniem / rezygnacją: Czy to czeka dusze? Moją duszę? ja to odbieram tak, że był jednak poddawany próbom lub przynajmniej zobaczył zło z Chaty Czarnej. Ale oparł się temu ( siła wewnętrzna ). I jeszcze jedno. Moim zdaniem major został porwany, gdyż pomagał Cooperowi.

Agenci FBI ( Philipp, Chet )
Agenci poszukują mordercy, a morderstwa są czynem BOBa lub innych typków z Czarnej Chatki, powiedzmy złych duchów. Jeśli agenci szukają sprawcy, wkraczają niejako na „terytorium” Złego, mieszają się do ich spraw. Można powiedzieć że igrają z ogniem ( jeśli uznamy ogień za symbol zła, lub jeden z symboli ). Abstrahuję w tym momencie od potocznego rozumienia pojęcia „igranie z ogniem”. Złe duchy, nie jako w ramach zemsty, niejako w ramach chęci wystawienia „stróżów dobra” na próbę. Porywają ich, żeby osoby walczące ze złem naprawdę stanęły w obliczu zła, żeby udowodniły, czy naprawdę są godne roli obrońców dobra i prawdy. Dla mnie Biała i czarna Chata są obrazem światów, do których przynależy dobra i zła strona ludzkiej natury. W każdym człowieku współistnieje jasna i ciemna strona natury. Nie wszyscy są w stanie wygrać z ciemną stroną własnej natury. Z drugiej strony - nie dojdziesz do doskonałości, jeśli nie stawisz czoła złym mocom, pokusom, czy, jak kto woli, ciemnej stronie natury. I nawet jeśli walczysz o dobro i jesteś szlachetny, nie unikniesz konfrontacji ze złem. Kontakt ze złem, pokusami, strachem pozwala tak naprawdę określić, która z natur jest w tobie silniejsza. To trochę tak, jak z wiarą. W trudnych sytuacjach można się przekonać się, jak silna jest wiara.

Coop

Drzwi do Czarnej Chaty otworzyła Cooperowi miłość do Annie – chciał ją ocalić ( tak przy okazji, drzwi Annie i Windomowi otworzył strach Annie ). Dostrzegalna jest różnica między porwaniem innych agentów, a sytuacją Coopera. Coop nie został porwany. Sam tam poszedł. Postanowił w imię miłości zmierzyć się ze złem ( tutaj takie przesłanie : miłość może doprowadzić do zguby unicestwienia duszy, jeśli w jej imię wyrzekniesz się wszystkiego, także duszy; miłość może być przekleństwem). Jak wiemy, Cooperowi nie starczyło odwagi, więc zwyciężył niejako jego „ doppelganger” , czyli wcielenie ciemnej strony jego natury. (duszy). Dobry Dale został uwięziony w czarne Chacie.

Zresztą, dobre i złe wcielenia natury krążą w miejscu, gdzie są Chaty.. Np. karzeł powiedział do Coopa, że gdy się ponownie spotkają on ( karzeł ) nie będzie sobą. Coop jest raz jest w Białej raz w Czarnej, przechodzi między pokojami. W Czarnej postacie mają charakterystyczne białe oczy, jest m. in. krzycząca Laura z demonicznym wzrokiem. Wystraszony Coop ucieka z Czarnej, idzie do Białej, ale to nie takie proste, choć wydaje się, że wystarczy przejść na drugą stronę. Gdy Coop wychodzi z Białej, krwawi. Ciekawe, że rana jest w brzuchu , czy, powiedzmy okolicach żoładka ( podobieństwo do jednej z ostatnich sceny z FWWM – Leland / GARMONBOZIA ) Lękając się, Coop odniósł porażkę ( dopóki nie ulegniesz strachowi, jesteś bezpieczny, takie przesłanie płynęło nawet z niektórych bajek oglądanych przez mnie w dzieciństwie).

Oto scenka z ostatniego odcinka, Chatki, ok. 6 : 15 jest doppelganger Coopa : :zeby:
http://www.youtube.com/watch?v=M8DvFOkR ... re=related

Aha, jest też taka koncepcja, że Czerwony Pokój to Czarna Chata . Inne rozumienie: Czarna Chata – Czyściec, Biała Chata – Niebo. I pewnie wiele innych. :)

Chciałbym jeszcze rozwinąć motyw babci i wnuczka
Mailo, racja z tym, że są z pogranicza jawy i snu. I że pojawiają się wtedy, gdy ma się wydarzyć coś złego ( zniknięcie, śmierć). To są duchy, tylko czy dobre, czy złe?
Trudno jednoznacznie powiedzieć. Niby odgrywają rolę ostrzegającą, co mogłoby świadczyć o ich dobroci ( np. podobnie do Olbrzyma ). Ale trudno to jednoznacznie określić… Np. zawsze są w pobliżu, gdy osoby porwane do Czarnej Chaty znajdują pierścień. Poza tym są obecni podczas spotkania BOBa i Mike’ a ( a raczej Człowieka z Innego Miejsca - karła, ręki Mike’ a ). Jeśli są dobrzy, po co tam by byli? Czasem nawet się zastanawiam, czy nie są wysłannikami karła, jego ofiarami, sługami. Poza tym wnuczek w scenach z FWWM ma maskę BEZ OCZU, tylko z nosem. Symbol zniewolenia duchowego, poddaństwa ? ( małpka )

W serialu jest ciekawa scenka, w której Donna przynosi posiłek p. Tremond, na talerzu znajduje się także duszona kukurydza, czyli GARMONBOZIA. P. Tremond mówi coś w stylu, że „prosiła, żeby jej tego nie dawać”. Może wynika to z tego, że pomniejsze duch, czy służące duchy nie jedzą GARMONBOZII? Jest ona zarezerwowana tylko dla VIPów? xD Np. dla karła? :D Może tylko dla karła, bo BOB chyba też nie mógł jeść…
W każdym razie reakcja p. Tremond na kukurydzę wyraża raczje strach i obawę niż zdegustowanie mogące wynikać z faktu, że po prostu nie lubi kukurydzy. Jestem tego prawie całkowicie pewna. Tak jakby chciała powiedzieć, że nie jest godna, żeby GARMONBOZIĘ spożywać. Można to oczywiście odebrać zupełnie odmienny sposób. Jest duchem dobrym i samo podanie GARMONBOZII ją gorszy, jako że jest to posiłek złych dusz.
Dla mnie osobiście babcia i wnuczek to złe duchy raczej. ;)
Nie wiem o jaką Judy chodzi, ale jesli nie było jej w serialu (filmie) to moze to być jakaś wcześniejsza ofiara Boba (sprzed 2 lat), w sprawie której Phillip prowadził śledztwo. Jak sama Kitty wspomniałaś był on wysłany na jakąś akcje i zaginął.
Rzeczywiście, ani w filmie, ani w serialu nie jest dokładnie powiedziane, kim jest Judy. Bardzo prawdopodobna wydaje się wersja, o której piszesz, Mailo, że Judy jest jedną z wcześniejszych ofiar, np. BOBa. Philipp, który zajmował się sprawą zabójstwa Judy, został porwany do Czarnej Chaty. Paswałoby. Chet zajmował się sprawą Teresy, Coop sprawą Laury i spotkał ich taki samo los. To się układa. : ) Trzy zabójstwa dziewczyn ( chyba wszytkie zestanu Washington? ), trzech zajmujących się tą sprawą agentów, którzy znikają…. W odstępach roku. Powiązanie byłoby jeszcze wyraźniejsze, gdyby pod paznokciem Judy znaleziono papierek z literką, np. wyciętą z magazynu „Świat ciała”. Ale literki nie było, bo myślę, że na pewno wspomnieliby o tym w śledztwie w związku ze śmiercią Teresy. Oczywiście to, brak literki – znaku seryjnego działania mordercy nie znaczy, że Judy nie mogłaby być ofiarę BOBa. Jeszcze jedno, to w sumie byłyby cztery dziewczyny, bo jeszcze przecież Maddy.
Więc pierwsza koncepcja to Judy jako ofiara morderstwa. O innej koncepcji mówi Robert Engels, współautor scenariusza filmu. Według niego Judy to siostra Josie ( tak w ogóle Josie tez miała być w FFWM, ale sceny zostały wycięte ). Robert wspomina o tym w jednym z wywiadów ( mam art, wrzucę całość na forum, jak tylko przetłumaczę). Otóż według Roberta obie panie miały mieć jakieś powiązania z Jeffriesem i Windomem Earlem. Wątek podobno miał być rozwinięty w dalszych odcinkach serialu ( trzeci sezon ) ewentualnie w jakiejś kinowej kontynuacji TP. Nie doszło do dalszej produkcji serialu ani filmu, to też jest osobny problem, o którym kiedyś napiszę.

Wszystko wskazuje na to, że Judy była powiązana z Czarną Chatą. Dwie wskazówki:
1. Pamiętacie scenę pod koncie FWWM ( Ogniu, ktrocz ze mną )? Karzeł je duszoną kukurydzę, która, jak wcześniej zostało powiedziane, jest „pokarmową”, „zjadalną” postacią GARMONBOZII, czyli mieszanki cierpienia i strachu ( pożywka dusz z Czarnej Chaty). No więc karzeł sobie je, a później pojawia się małpka wymawiająca imię Judy! Co prawda głos jest ledwo słyszalny ( u mnie w kompie w ogóle nie było słychać, dopiero włączenie na DVD pomogło), ale usłyszeć się da. Zresztą, nawet, jeśli nie usłyszycie, można prześledzić ruchy „ust” małpki. xD Judy – bez wątpliwości.
Jeszcze dygresja co do człowieka z Innego Miejsca, czyli naszego karła…. Jest on ucieleśnieniem lewej uciętej ręki Mike’ a ( sam powiedział do Coopa jestem ręką, a poza tym w scenie pod koniec filmu karzeł siada obok Mike’ a z lewej strony i później dotyka miejsca, w którym powinna znajdować się lewa ręka ) . Więc karzeł jest ucieleśnieniem tego, co w Miku było złe, jakby złym Mikiem.

Pojawia się pytanie, co symbolizuje małpka i dlaczego wymawia imię Judy. Dla mnie małpka jest symbolem instynktu, niekontrolowanego popędu i zarazem poddaństwa, braku własnej woli. Może symbolizować ofiarę, która uległa wpływowi zła. Jest przepełniona żądzą, nie umie zapanować nad instynktem, jest całkowicie posłuszna swemu „Czarnemu Panu” ( bez skojarzeń Voldkiem z Pottera, hehe ). Małpka – symbol człowieka słabego, ulegającego instynktom, a w wyniku słabości otwartych na działanie zła, na rozkazy ? Małpka - symbol narzędzia BOBa czy innego licha, osoby która pozwala mu działać w sobie, która niejako zaprosiła do siebie zło, a teraz nie może się od niego uwolnić??? Małpka wymawia imię Judy jako swojej ofiary, ja to tak widzę. Ale koncepcje w tej sprawie zmieniając się co jakiś czas, Może niedługo coś nowego wymyślę. To że małpka wymawia Judy może być symbolem tego, że Judy np. została zamordowana przez Złego, zniewolona, a może i to i to.
Ktoś kiedyś też pisał, że małpka to Phillip, albo Judy. Hmmmm…. Małpka mogłaby odzwierciedlać ewentualne zniewolenie Judy przez złe moce, wtedy uzasadnione byłóby ukazanie jej pod postacią małpki…


2. Inny szczegół…gdy pojawia się Philipp, oznajmia że nie będzie rozmawiać o Judy, jednocześnie patrząc nieufnie na Coopa. Rozumiem, nie zna go, ale słowa Philippa do Gordona i Alberta : Myślicie, że kto to jest? ( o Cooperze ) w połączeniu z faktem, że Philipp był w Czarnej Chacie wskazują, że może coś wiedzieć o szczegółach z przeszłości Coopa i o tym, co go spotka ( mrok przyszłej przeszłości? :D ) . Trochę to brzmi tak, jakby Philipp nie chciał mówić przy Cooperze o Judy. Ale to już wchodzenie w niuanse.


Ogólnie może być tak, że Philipp nie chce poruszać sprawy Judy, gdyż jest świadomy, ma mało czasu, a np. chce opowiedzieć o spotkaniach nad sklepikiem, o tym, co widział.

3. Jeśli chodzi o Judy, nie można pominąć także jeszcze jednej kwestii, a mianowicie nawiązań do Judy Garland ( w serialu TP ) oraz do opowieści „czarnoksiężnik z Kariny Oz” i „Dzikości serca”. Ale po kolei…. W jednym z odcinków serialu major wspomina o Judy Garland. Ponadto Leland śpiewa piosenkę Get Happy, śpiewaną swego czasu przez Judy Garland. Chodzi o ten song:
http://www.youtube.com/watch?v=RyTwBaC-EoY

Jeden z filmów Davida, Dzikość serca nawiązuje do opowieści Czarnoksiężnik z Krainy Oz. Istnieje wersja filmowa tej opowieści ( z 1939 r. ) , w której rolę Dorotki gra właśnie Judy Garland. Jeśli ktoś zna opowieść o Dorotce, wie, że występują tam skrzydlate małpki. W Dzikości serca również występują nawiązania do tych stworzonek ( ogólnie te wszystkie kwestie filmu Davida i opowieści o czarnoksiężniku to już temat na osobny post xD ). Zastanawiam się, czy to przypadek, czy nie, z tym nawiązaniem do Judy G. w TP. Ale znając pomysły Davida, przypadkiem to nie jest. Ponadto dla mnie zastanawiające jest to, że zarówno Leland, jak i major są powiązani z Czarną i Biała Chatą. Może to dodatkowa wskazówka, że Judy też należała do „tamtego” świata? Zresztą nawet idąc tropem Roberta Engelsa ( że Judy i Josie to siostry ) ich przynależność do „innego świata” byłaby uzasadniona chociażby postrzeleniem Coopa przez Josie. Major przekazał Coopowi wiadomości z „kosmosu” właśnie mniej więcej z czasu, gdy Coop został postrzelony, zastanawia też motyw uwięzienia duszy Josie w uchwycie od szuflady ( również temat na osobny post ) . xD
Kitty
Posty: 868
Rejestracja: 2006-07-30, 16:26
Lokalizacja: ...

Post autor: Kitty »

W ramach doprecyzowania sprawy cztery:

1. Chata
Nie tyle żeby wejść do Białej Chaty, trzeba się zmierzyć ze złem z Czarnej, ile żeby stamtąd wyjść bez szwanku i w ogóle ujść cało z „tamtego miejsca”. Coop nie podołał i do Białej owszem wszedł, ale wyszedł zraniony. A z "Tamtego Miejsca" dobry Coop nie wyszedł w ogóle...

2. Wnuk i jego tekst:

Człowiek za maską szuka książki z wyrwanymi stronami.
Zbliża się do schowka. Jest teraz pod
wentylatorem.


( uwaga: w scenariuszu nie ma „człowiek za maską” tylko „on”. Prawdopodobnie słowa „człowiek za maską” zostały dodane podczas kręcenia filmu.

Człowiek za maską = zniewolony przez BOBa Leland
Wnuk za maską = symbol zniewolenia przez złego ducha i zarazem symbol zniewolonego Lelanda na usługach BOBa



3. Coop

Miłość może prowadzić do zatracenia własnej duszy, ale oczywiście sama postawa piękna Dale’a, szlachetna. Poświęcenie w imię miłości.

4. Moje rozumienie Czarnej i Białej Chaty upchnęłam prawie że gdzieś między wierszami o agentach. :roll: Więc powtórzę: "Dla mnie Biała i czarna Chata są obrazem światów, do których przynależy dobra i zła strona ludzkiej natury. W każdym człowieku współistnieje jasna i ciemna strona natury".
Awatar użytkownika
B@r
Posty: 8972
Rejestracja: 2005-08-31, 19:12
Lokalizacja: LA
Wiek: 37

Post autor: B@r »

Nie ma to jak 1 sezon tego serialu. 2 był już oderwany od rzeczywistości. :P
"Stephanie is not for here you anymore. She's gone now. Things are going to be very different around you right now. I'm going to find a way to stop you".
Awatar użytkownika
mailo
Posty: 5415
Rejestracja: 2005-08-30, 00:06
Lokalizacja: inąd:)

Post autor: mailo »

Kitty jesteś szalona :lol: Oczywiście w pozytywnym sensie. A raczej owładnięta przez Twin Peaks:) Twoje posty wymagają dużej pracy i wiedzy, ale wiedz że ja wszystko czytam.
Kitty pisze:[zastanawia też motyw uwięzienia duszy Josie w uchwycie od szuflady ( również temat na osobny post ) . xD
Spotkałem sie z teorią, że w drewnie są więzione potepione dusze. Mąż Margaret, który zginał w pożarze (znowu analogia do ognia) został uwięziony w pieńku, a dusza Josie w drewnianej szufladzie.

Zauważyłem też jeszcze jedna rzecz. Zastanawiałaś się kiedyś w jakim momencie życia Laura umiera? Laura żyje jakby w 2 światach - rzeczywistym i tym jakby we śnie - w którym jest BOB i inne wizje.Leland mógłby ja ciągle wykorzystywać, ale teoria głosi, że zamordował ją ponieważ wyrwał kartki z jej pamiętnika, gdzie napisała, że świat dowie się kim jest BOB. Moim zdaniem przyczyna mogła być inna. W realnym życiu jest wyraźnie ukazane, że Laura musi wybierać między dobrem a złem symbolizowanymi przez jej 2 chłopaków - Bobbiego i Jamesa. Podczas gdy Bobby symbolizuje to co najgorsze - cały jej świat narkotyków, używek, życie przestępcze (nawet Imię Bobby kojarzy się z BOBEM) to Mike jest cudowny,idealny itp. Za przyklad mozna podac nawet scenę rozmowy Donny i Laury (TP_"Ogniu krocz..), kiedy Laura waha sie między wybraniem Bobbiego (który potrzebny jej byl tylko do narkotykowych wizji) a Jamesem, a Donna przekonuje ją o dobroci Jamesa.
Teraz życie nierealne - Mike kiedyś mordował z BOBEm, ale po tym jak uciął sobie rękę przeszedł na strone dobra i starał sie mu przeszkodzić. Leland/BOB wiedział o chłopaku Laury - Bobbym oraz pewnie o innych facetach jak Leo, ale nie czul sie zagrożony, bo byli oni źli. Wpada w szał dopiero jak dowiaduje sie o naszyjniku (który Laura ma od James'a). Ważna jest scena przy stole kiedy Lealand pyta się od kogo ten naszyjnik, od Bobbiego? A Laura nie odpowiada, potem włącza się Sara i jest awantura. Laura wg mnie była bliska przejścia na stronę dobra i skończenia z życiem prostytutki, dlatego zginęła. BOB czuł się zagrozony przez Mike'a (w postaci Jamesa) - w pamiętniku Laura na pewno pisała o Jame'sie i o uczuciach do niego, dlatego kartki mogły być wyrwane.
Teresa równiez mogła chcieć przejść na stornę dobra. Również była "kobietą do towarzystwa", ale chyba Ronette wspomniała, że miala się dorobić i wrócić. Tuż przed śmiercią, jak wspomniała kelnerka - zdrętwiała jej jedna ręka jakby była bezwładna, martwa - to skojarzenie z jednorękim Mike'iem, który symbolizuje nawrócone dobro.
I w końcu Judy. Jeśli byla siostrą Josie to cos mi się przypomniało. Po śmierci Josie, Cooper przekazuje Harremu, że przeszłość Josie była mroczna i że była prostytutką. Jeśli jej siostra podzieliła ten los (tak jak Laura i Teresa) to może też chciala się nawrócić? Josie pod koniec serialu z tego co pamiętam przed śmiercią chyba tez przeszła na stronę dobra <?> wcześniej oczywiście tak nie było - strzelała min do Coopera.
Kitty
Posty: 868
Rejestracja: 2006-07-30, 16:26
Lokalizacja: ...

Post autor: Kitty »

B@r pisze:Nie ma to jak 1 sezon tego serialu. 2 był już oderwany od rzeczywistości. :P
No i właśnie fajnie… :D Elementy nadnaturalne wzbogacają fabułę i czynią klimat TP jeszcze bardziej niesamowitym i zagadkowym. I są różne możliwości interpretacji.
mailo pisze: Spotkałem sie z teorią, że w drewnie są więzione potępione dusze. Mąż Margaret, który zginał w pożarze (znowu analogia do ognia) został uwięziony w pieńku, a dusza Josie w drewnianej szufladzie.
Myślę, że w przypadku Josie teoria z uwięzieniem potępionej duszy jak najbardziej się sprawdza. Niejedno miała na sumieniu ( chociaż wydawało się, że anioł – kobieta, taka subtelna, wrażliwa ). Wydaje mi się, że nie przeszła na stronę dobra, do końca kombinowała. Owszem chciała się uwolnić od mrocznej przeszłości i niecnych czynów, pragnęła tego również ze względu na miłość do Trumana. Jednak w mojej opinii zbyt daleko zabrnęła w złe postępki, poza tym była osaczona przez Thomasa Eckhardta, on by jej nie odpuścił. Dla mnie postawa Josie była przykładem bezsilności, braku zdecydowania, odwagi, uległości. Dlatego symboliczne uwięzienie jej zniewolonej przez zło duszy jest bardzo wymowne.

Natomiast co do męża Margaret i pieńka mam mieszane uczucia, raczej jestem sceptyczna…
Problem polega na tym, że bardzo mało wiemy o tym panu. Wiadomo, że był drwalem lub strażakiem i zginął pożarze ( w pamiętniku Laury jest mowa o tym, że był strażakiem i zginął podczas gaszenia pożaru b. niedługo po ślubie z M. ). Co jeszcze? Znał dobrze lasy, interesował się tajemnicami lasu. Natomiast nic nie jest powiedziane o jego moralności, postępowaniu. Więc trudno stwierdzić, czy jego dusza mogła zostać potępiona. Mógł jednak mieć jakieś powiązaniu z Chatkami, jako że w chwili jego śmierci Margaret ujrzała mocny błysk światła, podobnie jak wtedy, gdy ona zniknęła w dzieciństwie ( prawdopodobnie została porwana do Chat ). Zresztą gdy major zniknął, też zapamiętał tego rodzaju mocny błysk… Nie wiadomo jak to było… osobiście wyobrażam sobie, że był raczej poczciwym obywatelem ( choć tak naprawdę nigdy nie wiadomo, Leland też wydawał się wprost idealny na początku ). Możliwe , że zbyt bardzo chciał poznać mroczne sekrety lasu, co nie spodobało się rezydentom Czarnej Chaty i postanowili ukarać jego gorliwość…

Za tym, że w pieńku mogłaby być dusza męża Margaret przemawia to, że nosiła się z tym pieńkiem od właśnie śmierci męża, że był on dla niej bardzo ważny, że często z nim rozmawiała, przywiązywała dużą wagę do informacji, które usłyszała za pośrednictwem pieńka.

Ja jednak zawsze odbierałam to tak, że pieniek był po prostu symbolem tajemnego, nieprzeniknionego lasu i powiernikiem leśnych tajemnic. Często mówi się w przenośni, że drzewa są mimowolnymi świadkami pewnych wydarzeń, że widzą i słyszą więcej niż ludzie - okazjonalni bywalcy lasów. Margaret była osobą wrażliwą, miała zdolności słyszenia głosów, którzy inni nie słyszeli. Być może właśnie rozumiała odgłosy natury i potrafiła je „ przetłumaczyć”? A to, że nosi pieniek od czasu śmierci męża jest wyrazem tego, że wtedy właśnie, po śmierci zdolności odgłosów natury bardziej się uwydatniły? Z drugiej strony to noszenie się świadczy o pewnym dziwactwie w zachowaniu, które można wytłumaczyć smutkiem po stracie ukochanego i poczuciem samotności. Swoją drogą często tak jest, że osoby uznawane powszechnie za dziwaczne mają tak naprawdę jakieś niespotykane zdolności i są obdarzone dużą wrażliwością.
mailo pisze: Laura wg mnie była bliska przejścia na stronę dobra i skończenia z życiem prostytutki, dlatego zginęła.
Według mnie nie tyle była bliska przejścia na stronę dobra, ile nie chciała się zgodzić na dalsze pogłębianie się w złu, perwersjach, ranieniu innych. BOB ją wykorzystywał seksualnie, ale także krzywdzenia innych, w sensie sprowadzania ich na złą drogą, jakby werbowania nowych ofiar. Pamiętasz scenę z Donną, Ronette, Laurą i tymi facetami? Donna poszła za Laurą zaczęła się zachowywać tak jak ona.
Jednocześnie kontakty z nim powodowały, że Laurę coraz bardziej kręciło bycie niedobrą, zepsutą. Według mnie wiedziała, że musi zginąć, bo BOB chciał całkowicie zawładnąć jej życiem, bo chciał, żeby była taka jak on, była jego medium i robiła straszne rzeczy, krzywdziła innych. Pamiętasz, jak powiedziała Haroldowi: Powiedział [BOB], że albo będę taka jak on, albo mnie zabije? Przed śmiercią Leland pokazał jej lustro, a ona zobaczyła w nim swoją twarz zmieniaj mącą się w twarz BOBa. Nie chciała się temu poddać, nie chciała, żeby więcej ją upokarzał i nią zawładnął, wolała umrzeć. W wyciętej scenie do scenariusza Ogniu, krocz… po scenie, w której patrzy w lustro i widzi odbicie BOBa, mówi: Nie! Nie będziesz mnie miał. Zabij mnie.

Słowa z pamiętnika: Dzisiejszej nocy umrę. Wiem, że muszę, bo to jedyny sposób, by nie dostał mnie BOB. Jedyny sposób, by wyrwać go ze środka. On pragnie mnie, czuję jego ogień. Jeśli umrę, nigdy więcej mnie nie zrani.



Wg mnie symbolicznym przyzwoleniem na tę śmierć jest założenie pierścienia.


Poniżej link do sceny ze śmiercią Lelanda. Leland wyjaśnię trochę, jak to było ze śmiercią Laury i opowiada, jak BOB go dopadł ( nawiasem mówiąc jedna z najbardziej przejmujący scen w serialu, jak dla mnie)

http://www.youtube.com/watch?v=yscI-SzhuJs


Co do sceny awantury z Lelandem w scenie z naszyjnikiem…

Rzeczywiście Leland bardzo się zdenerwował, gdy zobaczył ten naszyjnik. Ja tę scenę odbieram jako próbę upodlenia Laury przez Lelanda/ BOBa. Bo wg mnie przez Lelanda przemawia w tej chwili BOB, mimo, że twarz pozostaje niezmieniona. No więc L. Widzi naszyjnik, denerwuje się, zaczyna robić jej wymówki o brudnych rękach, mówi że musi umyć ręce, pokazuje że ma brud pod paznokciem ( nawiasem mówiąc wskazuje na palec serdeczny lewej ręki, tam, gdzie później znalazła się kartka z literką! ). Upokarzanie Laury, powtarzanie jej, że jest brudna, że jest prostytutką było jednym z ulubionych zajęć BOBa. Dlatego właśnie myślę, że ta scenka to jeden z wybryków BOBa. I myślę, że także scena zazdrości, że są inni mężczyźni niż on sam. Mężczyźnie, których Laura może naprawdę kochać.

Oto fragmenty dialogu z tej sceny:


Nie umyłaś rąk do kolacji, prawda?

Te ręce są brudne. Spójrz, brud pod paznokciem.

A to co takiego? Prezent od kochanka? Twój kochanek dał ci to? To chyba nie od Bobby’ ego? Bobby ci to dał? Czy może ktoś nowy?

Leland trzyma policzek Laury, lekko go szarpiąc.

Sara: Leland, zostaw ją. Ona tego nie lubi.

Leland: Skąd wiesz, co ona lubi, a co nie?


Leland – BOB był o Laurę zazdrosny. Zwłaszcza jeśli wiedział lub domyślał się, że Laura może kogoś kochać czystą, dobrą miłością ( to, o czym pisałeś, mailo). Symboliczne jest też to, że po zabójstwie Leland – BOB zrywa naszyjnik z sercem i trzyma go w dłoni, taki jakby gest zwycięstwa...
mailo pisze:
W realnym życiu jest wyraźnie ukazane, że Laura musi wybierać między dobrem a złem symbolizowanymi przez jej 2 chłopaków - Bobbiego i Jamesa.
Bobby i James, wybór miedzy dobrem i złem – coś w tym jest. :D Ciekawe jest także Twoje odniesienie Bobby – BOB. Nigdy w ten sposób o Bobbym nie myślałam.

Laura nie kochała Bobby’ ego, tak jak piszesz Mailo, Bobby „był jej potrzebny”, ale nic więcej. Dostarczał jej kokę, poza tym łączył ich seks. Brak emocjonalnej więzi między nimi. Pamiętasz taki moment w „Ogniu…” , w którym Bobby powiedział Laurze, że czuje, że tak naprawdę ona nie pragnie jego, tylko działki? Jeśli chodzi o Jamesa, Jamesa, to była miłość, wspomniała, że zakochała się w jego szczerości, oddaniu, poświęceniu, łagodności, czystości. Wspominała te, że dzięki niemu mogłaby pomyśleć o wyjściu z dotychczasowego życia, zerwania z nałogiem, prostytucją. Nawet na jakiś czas przestała brać narkotyki, tak przynajmniej twierdził James. Wątpię jednak, by Laura wytrwała w związku z Jamesem. Starała się, ale
Myślę jednak, że Laura była na tyle przesiąknięta i zniszczona przez zło spowodowane kontaktem z BOBem, że zdawała sobie sprawę, że związek z Jamesem nie będzie możliwy. Nienawidziła BOBa, tego co jej robił, do czego ją namawiał, jak ją upokarzał, ale jednocześnie pragnęła tego. Potrzebowała nowych doznań, mocnych bodźców. Laura mówiła, że James jest słodki, ale nie mogłaby być w związku z nim. Bo wiedziała, że nie jest tą Laurą, która James kocha. Czuła, że dobrej Laury nie ma. A nie chciała Jamesa ranić, dlatego powiedziała, że nie może z nim być.

Co do BOBa, ewentualny związek Laury z Jamesem na pewno by mu się nie spodobał, jako że chciał, żeby Laura pogrążała się w zepsuciu i perwersji.

Laura żyje jakby w 2 światach - rzeczywistym i tym jakby we śnie - w którym jest BOB i inne wizje.
Dokładnie. Ale te światy bardzo się ze sobą mieszają. Np. w scenie, w której Laurze ukazują się babcia i wnuczek, mówią, że człowiek w mace jest pod wentylatorem, ona jedzie do domu i widzi BOBa w jej skrytce na pamiętnik. Tak w ciągu dnia, wydawałoby się, zupełnie zwyczajnie….

chyba Ronette wspomniała, że miala się dorobić i wrócić.
Z tym dorobieniem się, myślę, że plan Teresy polegał na szantażowaniu Lelanda. W jednej scenie retrospekcji ( w filmie mniej więcej wtedy, gdy Laura jadąca z Lelandem spotyka Jamesa, który krzyczy, że nić zostanie zerwana itp. ) Leland sobie jedzie na harce i przypadkowo dostrzega w jednym z pokoi Ronette i Laurę rozmawiające, w seksownych strojach. Wystraszony, zbity z tropu i zmieszany mówi Teresie, że stchórzył, daje jej kasę i czym prędzej odjeżdża. A Teresa patrzy podejrzliwie. Wydaje mi się, że wtedy właśnie mogła zacząć podejrzewać, że leland jest ojcem której z dziewczyn.

I tu znów się posłużę fragmentem scenariusza z wyciętą scenką ( w ogóle jak szkoda, że tyle jest tych wyciętych scen)



JACQUES
Hej, Teresa... O co chodzi?
GŁOS TERESY Jak wygląda ojciec Ronette?
JACQUES
Niski... ociężały... łysiejący...
GŁOS TERESY
A ojciec Laury Palmer?
JACQUES
Przystojny... faliste, ciemne włosy. Wygląda jak gwiazdor filmowy.
TERESA
(do słuchawki)
Nie, To był duży facet. Sześć stóp i cztery cale... Złamany nos... jakby był bokserem.
Teresa odkłada słuchawkę, ponownie wybiera numer - uśmiecha się jakby wygrała na loterii.



Więc Teresa mogła chcieć Lelanda szantażować i w ten sposób się wzbogacić. W filmie jest pokazane, że jednej z imprez ( tej, na której była też Donna), Jacques rozmawia o Teresie z Ronette i Laurą.


RONETTE
Tak, miała się wzbogacić... Szantażowała kogoś...
JACQUES
Słusznie. Dzwoniła do mnie. Pytała nawet jak wyglądają wasi ojcowie...
LAURA
(roztrzęsiona)
Co? Pytała o mojego ojca?

Przytaczam za scenariuszem, w filmie jest tylko pytanie ojca Laury, o ile mnie pamięć nie myli.
Albo inna scenka. Leland jest w łóżku z Teresą, mówi, wyglądasz jak moja Laura, później nagle zakrywa jej oczy ręką i pyta” wiesz, kim jesteś?, a ona że nie, a Leland „to dobrze”. Czyli podsumowując facet się bał, że jego „delegacje” wyjdą na jaw. xD
Tuż przed śmiercią, jak wspomniała kelnerka - zdrętwiała jej jedna ręka jakby była bezwładna, martwa - to skojarzenie z jednorękim Mike'iem, który symbolizuje nawrócone dobro.
Prawda, można skojarzyć z dobrem. Mi się to zdrętwienie ręki kojarzy z tym, że ona na palcu tej ręki nosiła pierścień. Ucięta lewa ręka to rzeczywiście symbol dobra, ale też symbol Karła, który ucieleśnieniem odciętej ręki Mike’ a. Czyli złym Mikiem. To, że Teresie zdrętwiała jej lewa ręka, mogło oznaczać, zło, które symbolizują Karzeł i pierścień, upomni się o swoją kolejną ofiarę.


Na koniec jeszcze dwie scenki z Lelandem pod wpływem BOBa. W jednej jest nawiązanie do Coopa i Pittsburga – śmierci Caroline.

http://www.youtube.com/watch?v=wfJXEB-v3Dk

http://www.youtube.com/watch?v=K0zp0HZ9Fsw
Kitty
Posty: 868
Rejestracja: 2006-07-30, 16:26
Lokalizacja: ...

Post autor: Kitty »

Momenty w serialu, które bardzo lubię:

Margaret:

http://www.youtube.com/watch?v=ySz_whmONHA

Olbrzym ostrzega Coopa:

http://www.youtube.com/watch?v=c_lycw0yb_I
Kitty
Posty: 868
Rejestracja: 2006-07-30, 16:26
Lokalizacja: ...

Post autor: Kitty »

Co do śmierci Laury ( chodzi ten temat za mną jak cień) to jeszcze dodam, że oczywiście nie bez znaczenia było to, że Laura wiedziała, kim jest BOB i nosiła się z zamiarem ujawnienia tego. Plus zazdrość Lelanda? BOBa o innych mężczyzn w życiu Laury plus to, o czym pisałam, że nie chciała być jego „medium”.

Natomiast w kwestii korekty wcześniejszego postu: BOB ją wykorzystywał seksualnie, ale także nakłaniał ją do krzywdzenia innych, w sensie sprowadzania ich na złą drogę, jakby werbowania nowych ofiar.


Jeszcze pytanie do Mailo, tudzież innych forumowiczów, którzy oglądali "Ogniu....": które momenty w serialu są dla Ciebie najbardziej przejmujące? Bo dla mnie, poza sceną śmierci Laury, ten w, którym widzi jak twarz BOBa zmienia się w twarz Lelanda.

Tyle na razie. Pozdrawiam. :)
Awatar użytkownika
mailo
Posty: 5415
Rejestracja: 2005-08-30, 00:06
Lokalizacja: inąd:)

Post autor: mailo »

Kitty pisze:[uwięziony w pieńku, a dusza Josie w drewnianej szufladzie.
Myślę, że w przypadku Josie teoria z uwięzieniem potępionej duszy jak najbardziej się sprawdza. Niejedno miała na sumieniu ( chociaż wydawało się, że anioł – kobieta, taka subtelna, wrażliwa ). [/quote]

Josie to bardzo ciekawa postać. Podobały mi sie watki z jej udziałem. W ogóle ta cała walka o tartak była dla mnie jednym z lepszych wątków "niefantastycznych".

Kitty pisze:[Według mnie nie tyle była bliska przejścia na stronę dobra, ile nie chciała się zgodzić na dalsze pogłębianie się w złu, perwersjach, ranieniu innych. BOB ją wykorzystywał seksualnie, ale także krzywdzenia innych, w sensie sprowadzania ich na złą drogą, jakby werbowania nowych ofiar. Pamiętasz scenę z Donną, Ronette, Laurą i tymi facetami? Donna poszła za Laurą zaczęła się zachowywać tak jak ona.
Jednocześnie kontakty z nim powodowały, że Laurę coraz bardziej kręciło bycie niedobrą, zepsutą. Według mnie wiedziała, że musi zginąć, bo BOB chciał całkowicie zawładnąć jej życiem, bo chciał, żeby była taka jak on, była jego medium i robiła straszne rzeczy, krzywdziła innych. Pamiętasz, jak powiedziała Haroldowi: Powiedział [BOB], że albo będę taka jak on, albo mnie zabije? Przed śmiercią Leland pokazał jej lustro, a ona zobaczyła w nim swoją twarz zmieniaj mącą się w twarz BOBa. Nie chciała się temu poddać, nie chciała, żeby więcej ją upokarzał i nią zawładnął, wolała umrzeć. W wyciętej scenie do scenariusza Ogniu, krocz… po scenie, w której patrzy w lustro i widzi odbicie BOBa, mówi: Nie! Nie będziesz mnie miał. Zabij mnie.
Może nie chciała przejść na stornę dobra, ale balansowała na granicy dobra i zła. W filmie było pokazane praktycznie tylko zło. Ale w serialu podczas przesłuchań każdy podkreślał jaka była dobra. W scenach które Kitty podałaś, kiedy Cooper pyta o rozwożenie posiłków chorym, Norma podkreś la, że Laura "sama zainicjowała tą akcję". Rozwoziła posiłki dla biednych, pomagała upośledzonemu bratu Audrey, udzielała Josie lekcji angielskiego, kochała i chroniła Donnę. Można powiedzieć że to była tylko przykrywka, maska, ale Maddy wspominając młodość i dzieciństwo gdy odwiedzała Laurę, także mówi o niej same dobre rzeczy. No i związek z Jamesem. Moim zdaniem symboliczne jest to jak zeskoczyła z motocykla (jakby w połowie drogi). Z tego co pamiętam chciała się spotkać z Jamesem i wyglądalo to jak pożegnanie. Nagle zaczęła go całować, a potem znowu krzyczeć jakby miała jakąś wizję i chyba powiedziała "żeby zawiózł ją do domu"(?) Jednak w trakcie jazdy zeskoczyła z motocykla Jamesa (dobro) i uciekła do lasu (zło). Moim sdaniem do końca się wahała, ale chcąc chronić Jamesa wybrała zło.
Przychylam się tez do tego , że śmierć była dla mniej wybawieniem od Boba. Dobro w niej było cały czas, ale BOB wywoływał w niej zło. W momencie śmierci to dobro jakby zstało uwolnione (mam na myśli tego anioła i ogólnie motyw religijny na końcu). jaby została oczyszczona
Kitty pisze:[Poniżej link do sceny ze śmiercią Lelanda. Leland wyjaśnię trochę, jak to było ze śmiercią Laury i opowiada, jak BOB go dopadł ( nawiasem mówiąc jedna z najbardziej przejmujący scen w serialu, jak dla mnie)

http://www.youtube.com/watch?v=yscI-SzhuJs

No i wlaśnie podobnie bylo z Lelandem w momencie śmierci. Mówi, ze kochal Laurę całym sercem i idzie w stronę światła (dobra) widzi laurę, która już tam jest. Ta woda z sufitu przypomina deszcz (chociaż są w pomieszczeniu), który jakby zmywa jego winy.
Kitty pisze:Jeszcze pytanie do Mailo, tudzież innych forumowiczów, którzy oglądali "Ogniu....": które momenty w serialu są dla Ciebie najbardziej przejmujące? Bo dla mnie, poza sceną śmierci Laury, ten w, którym widzi jak twarz BOBa zmienia się w twarz Lelanda.

Tyle na razie. Pozdrawiam. :)
W serialu najbardziej wstrząsnęło mną zabójstwo Maddy. Zrobiła tez na mnie wrażenie jedna ze scen końcowych z Donną, Maddy i Haroldem, kiedy Harold przecina sobie policzek mówiąc "Laura znała swojego mordercę". Scena pogrzebu Laury była ciekawa i wymowna. Podczas gdy Bobby I James wdaja się w bójkę i przez chwilę nikt nie zwraca uwagi na trumnę - rzuca się na nią Lealand. Można to zinterpretowac tak, że laura była rozrywana przez dobro i zło a w rezultacie i tak dopadł ją BOB.
Przejmujące też było jak Donna nad grobem Laury wypowiada słowa: "Umarłaś Lauro, ale twoje problemy pozostały. Jakby cię nie dość głęboko pochowali"
Kitty
Posty: 868
Rejestracja: 2006-07-30, 16:26
Lokalizacja: ...

Post autor: Kitty »

mailo pisze:
Josie to bardzo ciekawa postać. Podobały mi sie watki z jej udziałem. W ogóle ta cała walka o tartak była dla mnie jednym z lepszych wątków "niefantastycznych".

Tak, Josie była intrygująca. Wątek z tartakiem też lubiłam. Z wątków "niefantastycznych" chętnie oglądałam też ten z Jamesem i Evelyn Marsh. Przejmująca była scena, w której. E. zastrzeliła Malcolma.

Może nie chciała przejść na stornę dobra, ale balansowała na granicy dobra i zła. W filmie było pokazane praktycznie tylko zło. Ale w serialu podczas przesłuchań każdy podkreślał jaka była dobra.
Większość osób nie miała pojęcia o mrocznej stronie natury i życia Laury. Nawet Donna nie wiedziała, a przecież była jej przyjaciółką.
Norma podkreś la, że Laura "sama zainicjowała tą akcję". Rozwoziła posiłki dla biednych, pomagała upośledzonemu bratu Audrey, udzielała Josie lekcji angielskiego, kochała i chroniła Donnę.
Można powiedzieć że to była tylko przykrywka, maska, ale Maddy wspominając młodość i dzieciństwo gdy odwiedzała Laurę, także mówi o niej same dobre rzeczy.
Ona starała się być dobra. myślę, że przez dobre uczynki chciała odkupić swe winy i zarazem walczyć z mroczną stroną własnej natury. Lel przed śmiercią mówił, e laura była silna, nie chciała w puścić BOBa. Myślę, że te dobre ucznki to właśnie przejaw tej walki i wewnętrznej siły Laury.
BOB ją wykorzystywał seksualnie, ale także nakłaniał ją do krzywdzenia innych, w sensie sprowadzania ich na złą drogę, jakby werbowania nowych ofiar.
Dokładnie tak samo to widzę. :)
Ta woda z sufitu przypomina deszcz (chociaż są w pomieszczeniu), który jakby zmywa jego winy.
Ciekawe spostrzeżenie. :) Nie pomyślałam, że tak można to zinterpretować.

W serialu najbardziej wstrząsnęło mną zabójstwo Maddy. Zrobiła tez na mnie wrażenie jedna ze scen końcowych z Donną, Maddy i Haroldem, kiedy Harold przecina sobie policzek mówiąc "Laura znała swojego mordercę".
Tak, przejmujące to było. W ogóle ta cała intryga dziewczyn z wykradnięciem dziennika trzymała w napięciu. Tylko czekałam, kiedy Harold zauważy, co się dzieje.

Scena pogrzebu Laury była ciekawa i wymowna. Podczas gdy Bobby I James wdaja się w bójkę i przez chwilę nikt nie zwraca uwagi na trumnę - rzuca się na nią Lealand. Można to zinterpretowac tak, że laura była rozrywana przez dobro i zło a w rezultacie i tak dopadł ją BOB.
Akurat tę scenę odebrałam bardzo dosłownie, tzn. Leland rzucił się na trumnę jako przejaw rozpaczy ojca załamanego śmiercią jedynej córki. Rozpaczy tym większej, że sam Leland był sprawcą śmierci, pod wpływem BOBa, ale jednak. W ogóle to wszystko jest bardzo tragiczne.
Leland tak bardzo kochał Laurę.... :(

W jednej z późniejszych scen Shelly pokazywała klientom w barze, w jaki sposób Leland rzucił się na trumnę. Opowiadał to jak anegdotę i śmiała się, chcąc także podobną reakcję wywołać u klientów. Dla mnie to żenujące i niesmaczne.
Awatar użytkownika
mailo
Posty: 5415
Rejestracja: 2005-08-30, 00:06
Lokalizacja: inąd:)

Post autor: mailo »

Dawno nie gawędzilismy o Twin Peaks. kitty kiedyś chyba pisałaą, że poruszysz temat, dlaczego nie powstały kolejne serie "Twin Peaks"? podobno miały powstać kolejne odcinki, dlatego serial jest jakby "niedokończony". Mozesz napisać cos więcej?
ODPOWIEDZ