Pierwszy odcinek - rodzinna sielanka... . Głupi Thorne wolał je spędzić z Brooke. "Za rok spędzimy je razem z całą rodziną"... . Tak. Założę się, że nawet jeszcze Wielkanocy nie będzie, gdy Brooke znajdzie już sobie nowego.
I jeszcze jedno: poważnie martwi się o Bridget

Biedna musiała spędzić święta u koleżanki, bo mamusia zamiast być z córką poszła na schadzki do Thorne'a, a Ridge nawet nie pomyślał by zaprosić niedawno jeszcze swoją córkę... .
Odcinek drugi - Amber miała znów świetną fryzurę. Fajna rozmowa Ricka i Cja, ale Rick znów udowodnił, że mentalnie nie ma więcej niż 2, 3 latka

Co raz bardziej widać, że Amber powinna być z CJ. Przynajmniej by się porządnie wyżyła
Minus w rozmowie Amber & Kimberly - myślałem, że Ambrossia znów ją wytarga za te kudły, a tu nic

Chyba boi się jej karate

. Kimberly-Matrix- pogromca żon swoich ukochanych.
W obu odcinkach szkoda mi było Becky. Co raz wyraźniej widać, że tajemnica z Erickiem III ma fatalne skutki nie tylko dla Ricka i Kimberly, ale przede wszystkim Becky i Amber. Gdyby A,ber nie pojechała rodzić na pustynie, to by było zupełnie inaczej. A nie - Towny na siłę ją wepchała do Forresterów z dzieckiem Becky. Amber mogła powiedzieć prawdę od razu, a teraz co kolwiek by nie zrobiła, to ona za wszystko zapłaci, a nie Twony, która pewnie spędziła wigilię z wielbłądem
