Bieżące odcinki cz. 1
-
GL Forever
- Posty: 1815
- Rejestracja: 2007-01-16, 15:27
- Lokalizacja: Polska
Dzisiejsze odcinki były ciekawe i momentami troszeczkę śmieszne
chyba dawno Moda tak bardzo mnie nie wciągnęła. Oglądałem dzisiaj z dużym zainteresowaniem. Tak brzmiał ten tekst Erica ? - Co do licha ? Śmiesznie
jak Taylor zaczęła się tak nagle wydzierać, to też było trochę śmiesznie
wyglądała jak potwór
biedaczka.
Ahh Taylor wyłoniła się jak jakiś wilkołak w horrorze
....A Morgan...No cóż ...Przechodzi sama siebie.Może wymyśli jeszcze coś lepszego.Tez uważam że Deacon ma rację co do Ricka.Ale przeciez Rick ma 20 lat- taki okres w życiu jest tylko raz- dlaczego ma tego nie wykorzystać??.Niech Amber zauważy wreszcie Deacona-on chyba czuje do niej cos wiecej niz Rick.A ogolnie ostatnio w "Modzie..." jest coraz ciekawiej
-
GL Forever
- Posty: 1815
- Rejestracja: 2007-01-16, 15:27
- Lokalizacja: Polska
Ja miałem skojarzenie do szczekającego, wściekłego i uwiązanego psa.
Widać, że sił wcale nie traci. Współczuję jej, bo nie wiem jak ona dba tam o higienę osobistą. Mam wrażenie, że już trochę czasu minęło jak siedzi w tej piwnicy. Taylor przeszła ciężką chorobę płuc i możliwe, że ma w płucach pewne zmiany pogruźlicze, a siedzenie na dłuższą metę w zakurzonym, pełnym pleśni i bakterii pomieszczeniu jest dla jej zdrowia groźne.
-
Dawidek
- Administrator
- Posty: 10466
- Rejestracja: 2006-06-21, 22:17
- Lokalizacja: woj. śląskie
- Wiek: 44
Brooke nadal traci w moich oczach.
Troszkę uwagi poświęcę Rick'owi. Z dzisiejszych odcinków można wnioskować, że pocałunek z Amandą nie zrobił na nim wiekszego wrażenia. Uznał to za wybryk, spowodowany wypiciem zbyt dużej ilości piwa. I zapewnie zapomni o całej sytuacji, gdyby nie te zdjęcia. Mam wrażenie, że on nadal kocha Amber i małego Eric'a. Mam też wrażenie, że Brooke i inni demonizują te małżeństwo. Mówią, że Rick nie będzie miał na nic czasu. Rzeczywistość wskazuje, że osoby żyjące w związkach małżeńskich, jeżeli mają jakies pasje to mogą je realizować. Małżeństwo nie jest z założenia więzieniem.
A tu Brooke zakłada, że przez ten zwizek rick traci życie. Po ślubie chyba nadal będzie mógł uczestniczyć w imprezach sportowych. Życie nie kręci się tylko wokół rodziny, ważne jest tu głównie to, na jak wysokim miejscu w hierarchii stawiana jest rodzina. Musi istnieć przecież jakaś równowaga.
Deacon zaczyna mnie denerwować. On chce na siłę wzbudzić w Amber poczucie niepewności i zagrożenia. Chce w ten sposób wybić Rick'a z głowy Amber i mieć ją dla siebie. Nie uważam, że Rick nie jest niewinny. On też nie jest bez winy w tej całej sytuacji.
W ogóle nie powinno dziwić, że Taylor była w desperacji i szukała pomocy i Tim'a. Gdyby nie wdzięki Morgan, to zapewnie dalej przekonywałby ją by uwolniła Taylor. Ale on nie jest obojętny na powaby Morgan. zobaczymy, czy uda mu się zachować odrobinę dystansu do tej demonicznej postaci.
H. Tylo zagrała dzis znakomicie, to jedna z lepszych akcji z jej udziałem.
Brooke i Szogunko zgadzam się z Wami całkowicie.

Troszkę uwagi poświęcę Rick'owi. Z dzisiejszych odcinków można wnioskować, że pocałunek z Amandą nie zrobił na nim wiekszego wrażenia. Uznał to za wybryk, spowodowany wypiciem zbyt dużej ilości piwa. I zapewnie zapomni o całej sytuacji, gdyby nie te zdjęcia. Mam wrażenie, że on nadal kocha Amber i małego Eric'a. Mam też wrażenie, że Brooke i inni demonizują te małżeństwo. Mówią, że Rick nie będzie miał na nic czasu. Rzeczywistość wskazuje, że osoby żyjące w związkach małżeńskich, jeżeli mają jakies pasje to mogą je realizować. Małżeństwo nie jest z założenia więzieniem.
Deacon zaczyna mnie denerwować. On chce na siłę wzbudzić w Amber poczucie niepewności i zagrożenia. Chce w ten sposób wybić Rick'a z głowy Amber i mieć ją dla siebie. Nie uważam, że Rick nie jest niewinny. On też nie jest bez winy w tej całej sytuacji.
W ogóle nie powinno dziwić, że Taylor była w desperacji i szukała pomocy i Tim'a. Gdyby nie wdzięki Morgan, to zapewnie dalej przekonywałby ją by uwolniła Taylor. Ale on nie jest obojętny na powaby Morgan. zobaczymy, czy uda mu się zachować odrobinę dystansu do tej demonicznej postaci.
Brooke i Szogunko zgadzam się z Wami całkowicie.
Miałem nie komentować dzisiejszych odcinków (tak mnie wkurzyły!
), ale nie mogę się powstrzymać.
Po 1) Dzisiaj mieliśmy obrady świętej trójcy: Brooke, Thorne'a i Erick'a. Co Wam to przypomina ? Bo mi obrady Erick'a, Taylor i Ridge'a przed Wenecją, kiedy wspólnie planowali oni, jak rozdzielić Brooke i Thorne'a. Ileż to wtedy obelg posypało się na tę trójkę: bo niby jak oni mogą niszczyć szczęście naszego aniołka (przecudownej, przekochanej, wiecznie mądrej i sprawiedliwej Brooke). No i teraz sytuacja trochę się odwróciła. Bo tym razem ta przekochana Brusia zasiadła w tej świętej trójcy i zrobiła dokładnie tak samo, jak niegdyś Taylor, Ridge i Erick. Identyczna sytuacja! Najgorsze jest to, że wmieszała w to wszystko Thorne'a...
Kiedy Brooke potrzebowała, aby Rick zaakceptował Thorne'a, rzuciła się Amber w ramiona. A teraz spiskuje przeciw własnemu dziecku. Nie mogę patrzeć na jej głupie, dumne miny i ciągłe oglądanie i macanie zdjęć Rick'a i Amandy. A jej pojawienie się na końcu u Amber i przekazanie jej tych zdjęć tylko udowadnia, że nasz anioł Brooke to zwykła, bezwstydna, fałszywa i obłudna intrygantka... Wspołczuję Rick'owi takiej matki. Gdyby moi rodzice mieli mi wybierać dziewczynę, to chyba bym zwariował...
Po 2) Inną sprawą jest zachowanie Rick'a, który po raz nie wiem już który udowadnia, że na Ambe rpo prostu nie zasługuje. Jego zachowanie jest karygodne. Udowodnił, że jest prawdziwym Forrester'em, który nie wie, co to jest prawdziwe uczucie. Naprawdę szkoda mi Amber, która stara się to wszystko jakoś objąć. Okazuje zainteresowanie jego życiem i sprawami, a on traktuje ją jak przedmiot. Nie wspomnę już o tej Amandzie, bo szkoda słów...
Amber, przejrzyj na oczy, rzuć tego plastusia i zwiąż się z Deacon'em!
Po 3) Morgan jest nie tylko psychiczna, ale i niewyżyta
Mina podnieconego Tim'a tak mnie rozbawiła, że prawie się popłakałem ze śmiechu. A jak Taylor wyskoczyła zza tych drzwi, to aż się przestraszyłem i podskoczyłem 
Po 1) Dzisiaj mieliśmy obrady świętej trójcy: Brooke, Thorne'a i Erick'a. Co Wam to przypomina ? Bo mi obrady Erick'a, Taylor i Ridge'a przed Wenecją, kiedy wspólnie planowali oni, jak rozdzielić Brooke i Thorne'a. Ileż to wtedy obelg posypało się na tę trójkę: bo niby jak oni mogą niszczyć szczęście naszego aniołka (przecudownej, przekochanej, wiecznie mądrej i sprawiedliwej Brooke). No i teraz sytuacja trochę się odwróciła. Bo tym razem ta przekochana Brusia zasiadła w tej świętej trójcy i zrobiła dokładnie tak samo, jak niegdyś Taylor, Ridge i Erick. Identyczna sytuacja! Najgorsze jest to, że wmieszała w to wszystko Thorne'a...
Kiedy Brooke potrzebowała, aby Rick zaakceptował Thorne'a, rzuciła się Amber w ramiona. A teraz spiskuje przeciw własnemu dziecku. Nie mogę patrzeć na jej głupie, dumne miny i ciągłe oglądanie i macanie zdjęć Rick'a i Amandy. A jej pojawienie się na końcu u Amber i przekazanie jej tych zdjęć tylko udowadnia, że nasz anioł Brooke to zwykła, bezwstydna, fałszywa i obłudna intrygantka... Wspołczuję Rick'owi takiej matki. Gdyby moi rodzice mieli mi wybierać dziewczynę, to chyba bym zwariował...
Po 2) Inną sprawą jest zachowanie Rick'a, który po raz nie wiem już który udowadnia, że na Ambe rpo prostu nie zasługuje. Jego zachowanie jest karygodne. Udowodnił, że jest prawdziwym Forrester'em, który nie wie, co to jest prawdziwe uczucie. Naprawdę szkoda mi Amber, która stara się to wszystko jakoś objąć. Okazuje zainteresowanie jego życiem i sprawami, a on traktuje ją jak przedmiot. Nie wspomnę już o tej Amandzie, bo szkoda słów...
Amber, przejrzyj na oczy, rzuć tego plastusia i zwiąż się z Deacon'em!
Po 3) Morgan jest nie tylko psychiczna, ale i niewyżyta
Zapraszam do czytania:
http://www.forummns.pl/viewtopic.php?t=1195
http://www.forummns.pl/viewtopic.php?t=1195
O, Tejlorki,. to sie dziś można było przestraszyć.
Chyba znienawidzę Bruk. Rik to pacan i kretyn. Amanda to pusta laska.
Ale i tak najlepsza była Morgan
Tak "szczerze" podniecona kiedy "dosiadła" Tima
Te jej okrzyki, te jęki, te westchnienia! Biedny zamanipulowany, naiwny facecik.
Chyba znienawidzę Bruk. Rik to pacan i kretyn. Amanda to pusta laska.
Ale i tak najlepsza była Morgan
Żadna inna rodzina nie zaznała tylu nieszczęść, co Forrester'owie.
Niech przyjedzie do Polski wypije 2-3 i bedzie po nimDawidek pisze: Troszkę uwagi poświęcę Rick'owi. Z dzisiejszych odcinków można wnioskować, że pocałunek z Amandą nie zrobił na nim wiekszego wrażenia. Uznał to za wybryk, spowodowany wypiciem zbyt dużej ilości piwa
O tak to było dobreCathin pisze:Ale i tak najlepsza była MorganTak "szczerze" podniecona kiedy "dosiadła" Tima
Te jej okrzyki, te jęki, te westchnienia! Biedny zamanipulowany, naiwny facecik.






