Amber ciągle zaprzecza temu że Deacon ją kocha. W rozmowie z Rickiem wmawiała mu ciągle że Bridget i Deacon się kochają, że nie powinni się rozwodzić bo to udany związek a przecież sama dobrze wie ile razy Deacon mówił jej że kocha ją a nie Bridget a Amber niezmiennie kocha Deacona. Nie wiem co chciała osiągnąć tym że mówiła Rickowi by pojechał do domku w górach i przerwał ich rozmowę.Marisa pisze:Jak to go okłamała co do związku Bridget i Deacona![]()
W którym momencie
![]()
Bieżące odcinki cz. 1
Dobrze, że Deacon wyznał Bridget prawdę. Najwyższy czas. Chciałbym, żeby związał się z Brooke chociaż domyślam się, że znów cała rodzina Forresterów byłaby przeciwna temu związkowi no ale może w mniejszym stopniu niż to było za czasów Brooke i Thorne'a. Teraz każdy ma swoje problemy - Stefa z Massem, Eric z Kristen, Kristen z Ericiem
, Rick z Amber
Moje ulubione seriale: Moda na sukces, M jak miłość, Barwy szczęścia, Na dobre i na złe
Amber jest chyba obecnie jedyna racjonalnie myślącą osobą odnośnie sprawy małżeństwa Bridget&Deacona. Jej też będzie lżej jakby Deacon był nadal z żoną. I chyba ją jedyną z serialu naprawdę obchodzi Bridget. No bo czemu Deacon ma odchodzić od niej? Między nimi więź rośnie, a Bridget jest szczęśliwa z mężem. Sama powiedziała, że nigdy wcześniej nie czuła się tak, że teraz jest jej najszczęśliwszy okres. Więc czemu to niszczyć?
Adex-fan Brooke napisał:
"Świat Bridget to już jest zniszczony z chwilą jak zdecydowała się zostać z Deaconem, mogła posłuchać matki i ojca."
Jakby nie wróciła do Deacona, żałowałaby, była zbyt zakochana, a tak dobrze zrobiła, przecież jest z mężem szczęśliwa, a w życiu chodzi o to by być szczęśliwym, czyż nie? Dobrze zrobiła, osiągnęła szczęście, a teraz jej to szczęście zniszczyła własna mamusia.
Bridget jest bardzo dojrzała, dba o swój związek, pielęgnuje go, nie oczekuje nie wiadomo czego lecz cieszy się tym, co ma.
Adex fan Brooke napisał „na szczęście małżeństwo Deacona i Bridget to parodia” Parodia, bo się nie kłócą, nie wyzywają?
Ten związek miał szanse się umocnić, bo nie było tam rękoczynów, kłótni, wyzwisk, poniżania, lekceważenia i i złych słów, czyli czynników destrukcyjnych, niszczących związek. Amber została z mężem, Deacon początkowo nie był pewny czy chciał rozwodu, Brigdet przyznała, że jest w jej małżeństwie coraz lepiej.
Cosmo napisał:
Cytat (Brooke do Deacona)
Jeśli ją naprawde kochasz to rozwiedź się z nią, zostaw ją
To jest własnie najbardziej bezsensowne zdanie jakie padło w MNS. Przecież gdyby Deacon naprawdę kochał Bridget to zostałby z nią i dał jej szczęście a nie rozwodziłby się z nią.
Dokładnie! O co chodzi Brooke? O brak miłości Deacona do Brigdet. Sama sobie zaprzecza.
Gdyby „naprawdę kochał” to po co miałby ją „uwalniać od siebie”?
Luise L. Hay – słynna psychoterapeutka pisze:
”Jeżeli Twoje życie wypełnione jest miłością i radością nie słuchaj nieszczęśliwych ludzi
przybywających z krainy cierpienia i nieszczęścia próbujących doradzić nam jak powinniśmy żyć.”
Tylko, że to nie Bridget słucha Brooke, ale Deacon posłuchał, przecież nie zamierzał się rozwodzić. Brooke to wszystko zainicjowała. Przespali się razem, ale Brooke zaczęła rozmowę i swoje argumenty, Brooke nawet nie domknęła drzwi, jak się domyślam, żeby Deacon mógł wrócić, tudzież dodawała podpałkę do kominka, chyba w celu „romantycznej atmosfery”.
Brooke jest osobą pełna wewnętrznych burz, rozgoryczenia, smutku, upadków i podnoszenia się do walki. Czemu więc uważa, że wie najlepiej jak żyć? I jak ktoś słusznie zauważył, w tym wypadku przynajmniej, nie szanuje instytucji małżeństwa.
I wreszcie najważniejsze pytania. Skąd Brooke ma pewność, że ktoś inny kiedyś w przyszłości będzie lepszym mężem dla córki od Deacona?
Adex-fan Brooke napisał:
"Świat Bridget to już jest zniszczony z chwilą jak zdecydowała się zostać z Deaconem, mogła posłuchać matki i ojca."
Jakby nie wróciła do Deacona, żałowałaby, była zbyt zakochana, a tak dobrze zrobiła, przecież jest z mężem szczęśliwa, a w życiu chodzi o to by być szczęśliwym, czyż nie? Dobrze zrobiła, osiągnęła szczęście, a teraz jej to szczęście zniszczyła własna mamusia.
Bridget jest bardzo dojrzała, dba o swój związek, pielęgnuje go, nie oczekuje nie wiadomo czego lecz cieszy się tym, co ma.
Adex fan Brooke napisał „na szczęście małżeństwo Deacona i Bridget to parodia” Parodia, bo się nie kłócą, nie wyzywają?
Ten związek miał szanse się umocnić, bo nie było tam rękoczynów, kłótni, wyzwisk, poniżania, lekceważenia i i złych słów, czyli czynników destrukcyjnych, niszczących związek. Amber została z mężem, Deacon początkowo nie był pewny czy chciał rozwodu, Brigdet przyznała, że jest w jej małżeństwie coraz lepiej.
Cosmo napisał:
Cytat (Brooke do Deacona)
Jeśli ją naprawde kochasz to rozwiedź się z nią, zostaw ją
To jest własnie najbardziej bezsensowne zdanie jakie padło w MNS. Przecież gdyby Deacon naprawdę kochał Bridget to zostałby z nią i dał jej szczęście a nie rozwodziłby się z nią.
Dokładnie! O co chodzi Brooke? O brak miłości Deacona do Brigdet. Sama sobie zaprzecza.
Gdyby „naprawdę kochał” to po co miałby ją „uwalniać od siebie”?
Luise L. Hay – słynna psychoterapeutka pisze:
”Jeżeli Twoje życie wypełnione jest miłością i radością nie słuchaj nieszczęśliwych ludzi
przybywających z krainy cierpienia i nieszczęścia próbujących doradzić nam jak powinniśmy żyć.”
Tylko, że to nie Bridget słucha Brooke, ale Deacon posłuchał, przecież nie zamierzał się rozwodzić. Brooke to wszystko zainicjowała. Przespali się razem, ale Brooke zaczęła rozmowę i swoje argumenty, Brooke nawet nie domknęła drzwi, jak się domyślam, żeby Deacon mógł wrócić, tudzież dodawała podpałkę do kominka, chyba w celu „romantycznej atmosfery”.
Brooke jest osobą pełna wewnętrznych burz, rozgoryczenia, smutku, upadków i podnoszenia się do walki. Czemu więc uważa, że wie najlepiej jak żyć? I jak ktoś słusznie zauważył, w tym wypadku przynajmniej, nie szanuje instytucji małżeństwa.
I wreszcie najważniejsze pytania. Skąd Brooke ma pewność, że ktoś inny kiedyś w przyszłości będzie lepszym mężem dla córki od Deacona?
Ostatnio zmieniony 2007-08-12, 15:20 przez Roxi, łącznie zmieniany 2 razy.
Zbieraj me gesty, przyklejaj do papieru, powstanie z nich osobowosc, dla Ciebie - przyjacielu. Zadumaj się nad nią, odczytaj ją "inaczej" - zabacz jak wiele może mieć ona znaczeń.
- Adex-fan Brooke
- Posty: 18327
- Rejestracja: 2005-08-24, 15:51
- Lokalizacja: woj.dolnośląskie
- Wiek: 42
No więc załóżmy że Bridget zrobiła dobrze bo idzie za głosem serca, ale Brooke ma rację że ona może miec kogoś lepszego od Deacona, który jest jaki widzimy że jest a gdyby Deacon powiedział Brooke że nie nie rozwiedzie się kocha tylko Bridget to mogło zachamować Brooke a teraz dała się totalnie ponieść emocjom, faktycznie mogła sobie dać spokój z tym ich małżeństwem by namawiać Deacona, mogło by się samo rozlecieć, najwyżej Bridget straciłaby rok, wielkie mi co, teraz może ponieść większe straty, ale ostrzegali ją wszyscy, nie słuchała to ma.
Polecam:DYNASTIA,Sunset Beach,B&B,Melrose Place,Desperate Housewives,Świat wg Bundych,Allo Allo,Pokolenia,Moonlighting,Baywatch,Alf,Nanny,Co ludzie powiedzą,Ally Mcbeal,QAF,Prison Break,Dexter,Dr Quinn,Y&R,Devious Maids, Sex and the city
Roxi przykro mi Twoje słowa są piękne, ale nie prawdziwe...W życiu nie chodzi tylko o to aby być szczęśliwym...Prawdziwa miłość polega na tym, że pragniemy dawać miłość i szczęście innym...Prawdziwe szczęście polega na tym, że patrząc na swojego ukochanego widzisz w jego oczach radość, spełnienie, miłość, pasję " to szczególne spojrzenie", którego tu niestety nie opiszę, bo słowa nie opisują niewerbalnego języka. Co do Decona i jego uczuć do naszej małej księżniczki Bri, to zadziałał na niego pewien mechanizm...Amber odrzuciła go, a pewna wartościowa dziewczyna, która skrzywdził w dodatku kocha go ponad wszystko, pragnie być z nim..ona, taka mądra, śliczna z dobrej rodziny, troszczy sie o niego i obdarza go uczuciami...budzi sie w nim miłość, ale niestety nie taka jak do Amber, naturalna, pełna pasji tylko miłość nieco inna, karmiona uczuciem Bri, miłość opiekuńcza...Ale mała księżniczka, kiedy nieco dojrzeje i będzie już mniej romantyczna, mniej marzycielska dojrzy, że czegoś brakuje, że jej mąż nie patrzy na nią w taki sposób jak by chciała, poczuje, że on jest nieszczęśliwy..nie ma nic gorszego niż unieszczęśliwienie osoby, która się kocha..lepiej odejść i pozwolić aby była szczęśliwa z kimś innym....Kończąc moje patetyczne wywody, odnosząc to do naszego serialu, niestety duży D. nie będzie z kobietą, którą kocha ( Amber) więc chwilowo pozostanie z B. dobrze by mu zrobiło, ale nie koniecznie będzie to szczęśliwy związek... 
"A beautiful face without a name,
for so long.
A beautiful smile to hide the pain..."
by MACY.
for so long.
A beautiful smile to hide the pain..."
by MACY.
Korinn, napisałaś piękną wypowiedź i jestem po wrażeniem i oczywiscie masz rację, zgadzam sie z opisem uczuć Deacona do Amber i Bridget, dobrze je przedstawiłaś, ale:
1) ze strony Bridget jest to prawdziwa, głęboka miłość, ona postrzega ten związek za udany, czuje się z męzem szcześliwa, zniszczenie związku w tym momencie, gdy ona jest tak ogormnie zakochana i zafascynowana głeboko nią wtrząsnie, nie lepiej, aby sama dojrzała z czasem, że "coś jest nie tak?" Wtedy przygotuje się emocjonalnie na ew. rozstanie;
2) w Bridget podoba mi się bardzo praca nad związkiem. Choć miłość Deacona do Amber nie mogla przeminąć ot tak sobie - choc chyba on zbyt długo nie pamięta o swoich kobietach - uczucie do Żony moze sie w nim rozwijać i wzmacniac z czasem, początkowo widac bylo, ze niewiele mu na niej zależy, teraz juz bardziej jest zaangażowany;
3) związek z Bridget ma dobre podstawy, małżonkowie się nie kłócą, nie wyzywają, nie poniżają, wiec ma on szasne by był lepszy i z czasem Deacon moze pokochać żonę;
4) może tez nie pokochać, może pozostać zawsze kobieciarzem, a teraz co? Opuści zakochaną Bridget i co z nią się stanie? Jak Britget dogada sie z kolezankami, ktorym przedstawiała męża w samych superlatywach? Ma 18 lat, w tym wieku relacje z rowieśnikami są bardzo ważne;
5) Amber kocha Decona, ale kocha takze męża. Bedac z Deaconem nadal pomietałaby o Ricku, myślę, ze Deacon o tym wie. Więc nie wiadomo jakby sie sprawy miedzy nimi poukładały;
6) chodzi o to, zeby zniszczyć związek malżeński jednym cięciem? Aby oszczedzic Brit... stopniowego rozczarowywania sie? Czyli to co zrobila Brooke bylo w porządku? Doprowadzila do malzenskiej zdrady, wykazala moze to, że Deacon to nienasycony kobieciarz. Jednak tej zdrady teraz by nie było jakby nie ona. Powtórzyła seks z Deaconem. Wiec chyba jej on odpowiadał jako kochanek. Żałuje może erotycznych wrażen córce? Teraz sama zauroczyła się Deaconem, wiec tym bardziej powinna Britget zrozumiec.
Sama podażała za głosem serca, nawet jak ukochany kochał (też) inna kobietę. Jej sie nie
udało, tak samo na siłę nic nie ma. Na siłę nie pokocha Britget, ale Deacon nie chciał sie rozwodzić, nie jest jego żona mu obojętna, więc jest nadzieja, ze z czasem poczuje coś głębszego.
1) ze strony Bridget jest to prawdziwa, głęboka miłość, ona postrzega ten związek za udany, czuje się z męzem szcześliwa, zniszczenie związku w tym momencie, gdy ona jest tak ogormnie zakochana i zafascynowana głeboko nią wtrząsnie, nie lepiej, aby sama dojrzała z czasem, że "coś jest nie tak?" Wtedy przygotuje się emocjonalnie na ew. rozstanie;
2) w Bridget podoba mi się bardzo praca nad związkiem. Choć miłość Deacona do Amber nie mogla przeminąć ot tak sobie - choc chyba on zbyt długo nie pamięta o swoich kobietach - uczucie do Żony moze sie w nim rozwijać i wzmacniac z czasem, początkowo widac bylo, ze niewiele mu na niej zależy, teraz juz bardziej jest zaangażowany;
3) związek z Bridget ma dobre podstawy, małżonkowie się nie kłócą, nie wyzywają, nie poniżają, wiec ma on szasne by był lepszy i z czasem Deacon moze pokochać żonę;
4) może tez nie pokochać, może pozostać zawsze kobieciarzem, a teraz co? Opuści zakochaną Bridget i co z nią się stanie? Jak Britget dogada sie z kolezankami, ktorym przedstawiała męża w samych superlatywach? Ma 18 lat, w tym wieku relacje z rowieśnikami są bardzo ważne;
5) Amber kocha Decona, ale kocha takze męża. Bedac z Deaconem nadal pomietałaby o Ricku, myślę, ze Deacon o tym wie. Więc nie wiadomo jakby sie sprawy miedzy nimi poukładały;
6) chodzi o to, zeby zniszczyć związek malżeński jednym cięciem? Aby oszczedzic Brit... stopniowego rozczarowywania sie? Czyli to co zrobila Brooke bylo w porządku? Doprowadzila do malzenskiej zdrady, wykazala moze to, że Deacon to nienasycony kobieciarz. Jednak tej zdrady teraz by nie było jakby nie ona. Powtórzyła seks z Deaconem. Wiec chyba jej on odpowiadał jako kochanek. Żałuje może erotycznych wrażen córce? Teraz sama zauroczyła się Deaconem, wiec tym bardziej powinna Britget zrozumiec.
Sama podażała za głosem serca, nawet jak ukochany kochał (też) inna kobietę. Jej sie nie
udało, tak samo na siłę nic nie ma. Na siłę nie pokocha Britget, ale Deacon nie chciał sie rozwodzić, nie jest jego żona mu obojętna, więc jest nadzieja, ze z czasem poczuje coś głębszego.
Zbieraj me gesty, przyklejaj do papieru, powstanie z nich osobowosc, dla Ciebie - przyjacielu. Zadumaj się nad nią, odczytaj ją "inaczej" - zabacz jak wiele może mieć ona znaczeń.
Tak sobie czytam i zastanawiam się, ale w ostateczności wydaje mi się, ze Brooke nie zrobiła tego specjalnie..taki zamysł mnie przeraża
Brooke - myśli - " Hmmm zwabie Deacona do łózka, jest przystojny, podoba mi się, hmm, on sie mi nie oprze jak każdy inny, wtedy łatwo udowodnię mu, ze jego małżeństwo nie jest prawdziwe, ze to fikcja i ze nie kocha mojej córki"
Dla mnie zgroza... Nigdy bym Brooke nie podejrzewała o celowość zachowań seksualnych w celu niszczenia małżeństwa córki..to obrzydliwe...
Nie wyglądało to tak...było w tym za dużo pasji, za dużo emocji, nie takie suche zachowanie dla uzyskania celu...Nie skwitowała Deacona tekstem: " Już po wszystkim, ubieraj się...widzisz wcale sie nie nadajesz na męża mojej córki, właśnie ci to udowodniłam, a teraz zjeżdżaj muszę trochę popracować"
Brooke - myśli - " Hmmm zwabie Deacona do łózka, jest przystojny, podoba mi się, hmm, on sie mi nie oprze jak każdy inny, wtedy łatwo udowodnię mu, ze jego małżeństwo nie jest prawdziwe, ze to fikcja i ze nie kocha mojej córki"
Dla mnie zgroza... Nigdy bym Brooke nie podejrzewała o celowość zachowań seksualnych w celu niszczenia małżeństwa córki..to obrzydliwe...
Nie wyglądało to tak...było w tym za dużo pasji, za dużo emocji, nie takie suche zachowanie dla uzyskania celu...Nie skwitowała Deacona tekstem: " Już po wszystkim, ubieraj się...widzisz wcale sie nie nadajesz na męża mojej córki, właśnie ci to udowodniłam, a teraz zjeżdżaj muszę trochę popracować"
"A beautiful face without a name,
for so long.
A beautiful smile to hide the pain..."
by MACY.
for so long.
A beautiful smile to hide the pain..."
by MACY.
Aczkolwiek powiedziała coś takiego "powinien się z nią rozwieśc, teraz jestem tego pewna bardziej niż kiedykolwiek".
Ostatnio zmieniony 2007-08-13, 02:07 przez Roxi, łącznie zmieniany 1 raz.
Zbieraj me gesty, przyklejaj do papieru, powstanie z nich osobowosc, dla Ciebie - przyjacielu. Zadumaj się nad nią, odczytaj ją "inaczej" - zabacz jak wiele może mieć ona znaczeń.
Chyba się rozmarzyła, Brooke zazwyczaj marzy o tych, których nie może mieć.
Brooke, jak się przekonała jakim Deacon jest kochankiem, to już mogłaby to nakłanianie do tego rozwodu darować.
Brooke, jak się przekonała jakim Deacon jest kochankiem, to już mogłaby to nakłanianie do tego rozwodu darować.
Zbieraj me gesty, przyklejaj do papieru, powstanie z nich osobowosc, dla Ciebie - przyjacielu. Zadumaj się nad nią, odczytaj ją "inaczej" - zabacz jak wiele może mieć ona znaczeń.
- Adex-fan Brooke
- Posty: 18327
- Rejestracja: 2005-08-24, 15:51
- Lokalizacja: woj.dolnośląskie
- Wiek: 42
Tym bardziej właśnie uznała że nie może być mężem córki, ale dla niej nawet nie jest już tylko jeszcze formalnie...a jutro zobaczymy co dalej 
Polecam:DYNASTIA,Sunset Beach,B&B,Melrose Place,Desperate Housewives,Świat wg Bundych,Allo Allo,Pokolenia,Moonlighting,Baywatch,Alf,Nanny,Co ludzie powiedzą,Ally Mcbeal,QAF,Prison Break,Dexter,Dr Quinn,Y&R,Devious Maids, Sex and the city
Ale jej zachowanie wskazywało na to, że miała z Deaconem różne pozytywne doznania erotyczne, nie chce by Bridget ich doświadczała w małżeństwie, któremu Bóg błogosławi?
Zbieraj me gesty, przyklejaj do papieru, powstanie z nich osobowosc, dla Ciebie - przyjacielu. Zadumaj się nad nią, odczytaj ją "inaczej" - zabacz jak wiele może mieć ona znaczeń.
Co ty tak z tym Bogiem...proszę oddzielajmy swoje spostrzeżenia religijne od erotycznych kwestii...Uznała po prostu, ze skoro Deacon kochał sie z nią to tym samym z wielką łatwością zdradził mała księżniczkę, gdyby ona dawała mu spełnienie i była jego miłością nie mógłby tak łatwo jej zdradzić...ale Brooke nie zrobiła tego celowo, po prostu spostrzeżenia sie jej narzuciły same, po fakcie...a co do tego,ze niby chce każdego, którego nie może mieć..mój komentarz...Taka kobieta jak ona jeżeli chce może mieć każdego... 
"A beautiful face without a name,
for so long.
A beautiful smile to hide the pain..."
by MACY.
for so long.
A beautiful smile to hide the pain..."
by MACY.
Roxi chyba bardziej chodziło o legalność i obowiązywanie związku Deacona z Bridget.Korinn pisze:Co ty tak z tym Bogiem...proszę oddzielajmy swoje spostrzeżenia religijne od erotycznych kwestii...
Nie ma Ridge'a, nie ma Thorne'a (a chciała długo po mincydencie z podsłuchiwaniem), nie ma nikogo.Uznała po prostu, ze skoro Deacon kochał sie z nią to tym samym z wielką łatwością zdradził mała księżniczkę, gdyby ona dawała mu spełnienie i była jego miłością nie mógłby tak łatwo jej zdradzić...ale Brooke nie zrobiła tego celowo, po prostu spostrzeżenia sie jej narzuciły same, po fakcie...a co do tego,ze niby chce każdego, którego nie może mieć..mój komentarz...Taka kobieta jak ona jeżeli chce może mieć każdego...

