Bieżące odcinki cz. 1
-
Ryan Lavery
Zgadzam się w 100% (jak zawsze z TobąDawidek pisze:Brooke potrafiła przynajmniej przed sobą sie przyznać, że popełniła błąd, idąc do łóżka z Deacon'em. To świadczy o tym, że potrafi analizować swoje czyny. Tylko nie podoba mi się jej upór, by zniszczyć małżeństwo córki. Widać, że Deacon poważnie podchodzi do związku z Bridget, o ile nie jest to znów jego kolejna gierka. A to może być prawdopodobne, skoro z taką odwagą zdecydował się na pójście do łóżka z Brooke. Z jednej strony mówi, że kocha żonę, z drugiej idzie do innej. W tej sytuacji oboje są winni, to znaczy Deacon i Brooke.
To prawda. Korona spadłaby z głowy Stephanie gdyby na światło dzienne wyszedł jej sekret. Mimo to uważam, że Ridge zasługuje na prawdę. Podobnie jak Eryk. Stephanie musi ponieść konsekwencje swojego czynu.Dawidek pisze:Stephanie tym razem miała rację, mówiąc, że jesli Massimo by powiedział Ridge'owi prawdę, to zawaliłby się cały jego dotychczasowy świat. Z drugiej strony sama seniorka rodu Forresterów boi się o utratę swojej pozycji w rodzinie. Massimo mógłby też zrozumieć sytuację swoją i Stephanie.
[ Dodano: 2007-08-16, 13:55 ]
Kiedy człowiek popełnia błąd będący nie do końca jego winą, kiedy go żałuje i przyznaje sam przed sobą, że postąpił źle, na pewno nie jest to człowiek " żałosny"...Każdy popełnia błędy, umiejętność przyznania się do nich i żałowania jest raczej rzadka...a Brooke żałuje i to bardzo i jest świadoma, że postąpiła źle, natomiast Deacon nie lamentuje nad swoim czynem, a po jego reakcjach było widać, że gdyby mógł liczyć na więcej to by chciał...paula ;] pisze:To, że Deacon sprowokował Brooke, wcale nie zmienia faktu, że uprawali seks i Brooke i tak jest żałosna.
"A beautiful face without a name,
for so long.
A beautiful smile to hide the pain..."
by MACY.
for so long.
A beautiful smile to hide the pain..."
by MACY.
-
Gabi
Naprawde popieram twoje zdanie Korinn, masz rację. Nie każdy potrafi się przyznać do błędu...mogła przecież wykpić się tego i powiedzieć sobie że to wogóle nie jest jej wina (a tak nie zrobiła). Najlepiej jest zrozumieć innego człowieka, a nie od razu mówić że jest on "żałosny".Korinn pisze:[ Dodano: 2007-08-16, 13:55 ]Kiedy człowiek popełnia błąd będący nie do końca jego winą, kiedy go żałuje i przyznaje sam przed sobą, że postąpił źle, na pewno nie jest to człowiek " żałosny"...Każdy popełnia błędy, umiejętność przyznania się do nich i żałowania jest raczej rzadka...a Brooke żałuje i to bardzo i jest świadoma, że postąpiła źle, natomiast Deacon nie lamentuje nad swoim czynem, a po jego reakcjach było widać, że gdyby mógł liczyć na więcej to by chciał...paula ;] pisze:To, że Deacon sprowokował Brooke, wcale nie zmienia faktu, że uprawali seks i Brooke i tak jest żałosna.
W porządku, ale Brooke naprawdę przesadza... Miała już chyba wszystkich facetów w serialu! Dla mnie zawsze była i pozostanie egoistką bez skurpułów.
[ Dodano: 2007-08-16, 16:59 ]
I co zrobi Bridget, gdy się o tym dowie? Już mnostwo razy zawiodła się na Deaconie. Facet mógłby się w końcu zdecydować, czy chce być z Brigdet, Amber czy Brooke!
[ Dodano: 2007-08-16, 16:59 ]
I co zrobi Bridget, gdy się o tym dowie? Już mnostwo razy zawiodła się na Deaconie. Facet mógłby się w końcu zdecydować, czy chce być z Brigdet, Amber czy Brooke!
LoL, złodziei i gwałcicieli też można zrozumieć - pierwsi po prostu chcąbyć bogaci, a drudzy realizować swoje naturalne popędy. Czyli jak każdy, normalnie. Dla jasności: nie porównują Brooke do takich ludzi, tylko pokazuje konsekwencje takiego sposobu myślenia. Dalej: myślę, że ludzi nie powinniśmy oceniać po słowach, lecz po czynach. A czyna Brooke są takie, że nie powiedziała córce prawdy, nie zdradziła całej prawdy o zdradzie Deacona i takie tam...Gabi pisze: Naprawde popieram twoje zdanie Korinn, masz rację. Nie każdy potrafi się przyznać do błędu...mogła przecież wykpić się tego i powiedzieć sobie że to wogóle nie jest jej wina (a tak nie zrobiła). Najlepiej jest zrozumieć innego człowieka, a nie od razu mówić że jest on "żałosny".
Para Bridget and Deacon prezentuje się znakomicie
ale czyżby...Brooke czuła coś do pana Sharpe'a?Mnie się wydaje że obojętny to on jej nie jest
. Fajnie że Kristen i Tony tak zaciekle walczą o swój związek. Czy człowiek wychodzi za mąż za zdrowego czy chorego powinien wszystkich traktowac równo!A Eric jest bardzo nietolerancyjny. Zamiast pomóc córce on jej przeszkadza a przecież nie taka jest rola rodziców prawda?Mam nadzieję że pan Forrester przejrzy na oczy i chociaż zgodzi się zostac świadkiem Tony'ego.
-
Gabi
No to co do złodziei to ich rozumiem i powiem ci tak..."jedni kradną bo nie mają co jeść, a drudzy bo to ich pasja" A mój tok myślenia nie dotyczy gwałcicieli. A Brooke nie powiedziała tego swojej córce ponieważ wiedziała że Bridget była by bardzo załamana, a po za tym mogła wykorzystać to przeciwko ich małżeństwu...Bridget wiedząc o tym mogła by stracić mężczyznę którego (niby) tak bardzo kocha... No chyba żeby mu wybaczyła, a to bardzo mało prawdopodobne.Abec pisze:LoL, złodziei i gwałcicieli też można zrozumieć - pierwsi po prostu chcąbyć bogaci, a drudzy realizować swoje naturalne popędy. Czyli jak każdy, normalnie. Dla jasności: nie porównują Brooke do takich ludzi, tylko pokazuje konsekwencje takiego sposobu myślenia. Dalej: myślę, że ludzi nie powinniśmy oceniać po słowach, lecz po czynach. A czyna Brooke są takie, że nie powiedziała córce prawdy, nie zdradziła całej prawdy o zdradzie Deacona i takie tam...Gabi pisze: Naprawde popieram twoje zdanie Korinn, masz rację. Nie każdy potrafi się przyznać do błędu...mogła przecież wykpić się tego i powiedzieć sobie że to wogóle nie jest jej wina (a tak nie zrobiła). Najlepiej jest zrozumieć innego człowieka, a nie od razu mówić że jest on "żałosny".
A co do dzisiejszego odcinka to tak...
-Tekst Ricka kierowany do Deacona "1 zły ruch i będzie po tobie..." był żałosny, irytujący i dziecinny.
- Pozycja Bridget kiedy weszły te służące (czy co tam było) była cudna.
-Wejście "Smoka" czyli Sally Spectry...
-Wejście Ericka z miną zatwardzenia.
-Jak zawsze zauważyłam że Brooke ma piękną figurę...
Miło ze strony Bridget,że tak zaangażowała się w sprawę Kristen i Tony'ego
Deacon mnie zadziwia-czyżby on dopiero teraz coś poczuł do Bridget?
I dał jej ładny pierścionek-tylko,że na palec u nogi
Cóż za fantazja
Brooke ciągle się zadręcza myślami o Deaconie.Szkoda mi jej,ale dobrze,że zdaje
sobie ona sprawę z tego,co zrobiła
Fajnie,że ma Megan,która dobrze ją rozumie
Mam nadzieję,że Eryk zmieni zdanie na temat ślubu córki i przyjmie propozycję
Tony'ego
Deacon mnie zadziwia-czyżby on dopiero teraz coś poczuł do Bridget?
I dał jej ładny pierścionek-tylko,że na palec u nogi
Brooke ciągle się zadręcza myślami o Deaconie.Szkoda mi jej,ale dobrze,że zdaje
sobie ona sprawę z tego,co zrobiła
Fajnie,że ma Megan,która dobrze ją rozumie
Mam nadzieję,że Eryk zmieni zdanie na temat ślubu córki i przyjmie propozycję
Tony'ego
Miłość nie potępia- miłość oczyszcza i dźwiga.
(Henrik Ibsen)
Właśnie napisałam 300 post!
(Henrik Ibsen)
Właśnie napisałam 300 post!
Jak to nie dotyczy? "Najlepiej zrozumieć człowieka", starać się pojąć jego czyny, prawda? A gwałciciele to nie ludzie?Gabi pisze:No to co do złodziei to ich rozumiem i powiem ci tak..."jedni kradną bo nie mają co jeść, a drudzy bo to ich pasja" A mój tok myślenia nie dotyczy gwałcicieli.Abec pisze:LoL, złodziei i gwałcicieli też można zrozumieć - pierwsi po prostu chcąbyć bogaci, a drudzy realizować swoje naturalne popędy. Czyli jak każdy, normalnie. Dla jasności: nie porównują Brooke do takich ludzi, tylko pokazuje konsekwencje takiego sposobu myślenia. Dalej: myślę, że ludzi nie powinniśmy oceniać po słowach, lecz po czynach. A czyna Brooke są takie, że nie powiedziała córce prawdy, nie zdradziła całej prawdy o zdradzie Deacona i takie tam...Gabi pisze: Naprawde popieram twoje zdanie Korinn, masz rację. Nie każdy potrafi się przyznać do błędu...mogła przecież wykpić się tego i powiedzieć sobie że to wogóle nie jest jej wina (a tak nie zrobiła). Najlepiej jest zrozumieć innego człowieka, a nie od razu mówić że jest on "żałosny".
A co by to zmieniło z punktu widzenia oceny Deacona? Zdradził żonę z piękną i seksowną kobietą, a to już wiemy. Fakty tyczące zachowania deacona są znane Bridget. Zmieniłaby się tylko ocena postępowania Brooke. I to właśnie dlatego ta milczy.A Brooke nie powiedziała tego swojej córce ponieważ wiedziała że Bridget była by bardzo załamana, a po za tym mogła wykorzystać to przeciwko ich małżeństwu...Bridget wiedząc o tym mogła by stracić mężczyznę którego (niby) tak bardzo kocha... No chyba żeby mu wybaczyła, a to bardzo mało prawdopodobne.
Co do Erica, to ja go dalej rozumiem. Rodzice nie mają obowiązku akceptować związków swoich dzieci, mogą oceniać ich partnerów, podobnie zresztą dzieciom wolno oceniać partnerów rodziców.
Dzisiaj zauważyłam pewną rzecz...może być to dla niektórych szokujące...nie chcę obrazić fanów Ricka ani jego samego, ale takie mam skojarzenia
Kiedy Rick przyszedł na przyjęcie i pomachał rączka do rodziców Antonia wprost nie mogłam powstrzymać sie od skojarzenia, że przypomina on pewnego pokemona " Pika-tchu"
Sally była jak zwykle cudowna, jej akcje najbardziej mnie cieszą...
Co do Brooke..cóż..przykro mi, ze cierpi, ale bardzo mnie zaskoczyła, iż przyznała, że widzi, że Deacon wierzy, że kocha jej córkę...
A nasza forumowiczka Gabi ma 12 lat i jak na swoje lata ma bardzo dobry tok myślenia...widzi, że Brooke nie jest główną winowajczynią zajścia z Deaconem...( to on wrócił się do jej domu i ją " bałamucił")
Aaaaa..jeszcze coś nasza mała księżniczka fajnego susa dała na Swojego dużego D.
Zaskoczę Was, ale coraz bardziej sie do tej pary przekonuje..szczególnie urzekający był pierścionek na stopę...
Pika , pika...
Rick
[ Dodano: 2007-08-16, 19:00 ]
Nie zgadzam się...Jeżeli Briget dowiedziała by sie, że mąż kochał sie z jej matka nie wybaczyła by mu tego tak łatwo...w końcu wiedział, że to teściowa i sam do tego dążył i zainicjował sytuację...
Sally była jak zwykle cudowna, jej akcje najbardziej mnie cieszą...
Co do Brooke..cóż..przykro mi, ze cierpi, ale bardzo mnie zaskoczyła, iż przyznała, że widzi, że Deacon wierzy, że kocha jej córkę...
A nasza forumowiczka Gabi ma 12 lat i jak na swoje lata ma bardzo dobry tok myślenia...widzi, że Brooke nie jest główną winowajczynią zajścia z Deaconem...( to on wrócił się do jej domu i ją " bałamucił")
Aaaaa..jeszcze coś nasza mała księżniczka fajnego susa dała na Swojego dużego D.
Pika , pika...
[ Dodano: 2007-08-16, 19:00 ]
Abec pisze:Jak to nie dotyczy? "Najlepiej zrozumieć człowieka", starać się pojąć jego czyny, prawda? A gwałciciele to nie ludzie?Gabi pisze:No to co do złodziei to ich rozumiem i powiem ci tak..."jedni kradną bo nie mają co jeść, a drudzy bo to ich pasja" A mój tok myślenia nie dotyczy gwałcicieli.Abec pisze:LoL, złodziei i gwałcicieli też można zrozumieć - pierwsi po prostu chcąbyć bogaci, a drudzy realizować swoje naturalne popędy. Czyli jak każdy, normalnie. Dla jasności: nie porównują Brooke do takich ludzi, tylko pokazuje konsekwencje takiego sposobu myślenia. Dalej: myślę, że ludzi nie powinniśmy oceniać po słowach, lecz po czynach. A czyna Brooke są takie, że nie powiedziała córce prawdy, nie zdradziła całej prawdy o zdradzie Deacona i takie tam...Gabi pisze: Naprawde popieram twoje zdanie Korinn, masz rację. Nie każdy potrafi się przyznać do błędu...mogła przecież wykpić się tego i powiedzieć sobie że to wogóle nie jest jej wina (a tak nie zrobiła). Najlepiej jest zrozumieć innego człowieka, a nie od razu mówić że jest on "żałosny".
A co by to zmieniło z punktu widzenia oceny Deacona? Zdradził żonę z piękną i seksowną kobietą, a to już wiemy. Fakty tyczące zachowania deacona są znane Bridget. Zmieniłaby się tylko ocena postępowania Brooke. I to właśnie dlatego ta milczy.A Brooke nie powiedziała tego swojej córce ponieważ wiedziała że Bridget była by bardzo załamana, a po za tym mogła wykorzystać to przeciwko ich małżeństwu...Bridget wiedząc o tym mogła by stracić mężczyznę którego (niby) tak bardzo kocha... No chyba żeby mu wybaczyła, a to bardzo mało prawdopodobne.
Nie zgadzam się...Jeżeli Briget dowiedziała by sie, że mąż kochał sie z jej matka nie wybaczyła by mu tego tak łatwo...w końcu wiedział, że to teściowa i sam do tego dążył i zainicjował sytuację...
"A beautiful face without a name,
for so long.
A beautiful smile to hide the pain..."
by MACY.
for so long.
A beautiful smile to hide the pain..."
by MACY.
Ta akcja z Sally była o tyle dziwna, że obie strony zapomniały, że poznały się już nieco wcześniej
Wyglądało jakby wcześniej uzgodnili - "udawajmy, że się nie znamy" 
Moim zdaniem ważniejsze od samego "zajścia" jest to, jak jego uczestnicy umnieją sobie radzić z jego konsekwencjami i czy potrafią przyjąć na siebie odpowiedzialność zań. Nie w słowach, w czynach.Korinn pisze:
A nasza forumowiczka Gabi ma 12 lat i jak na swoje lata ma bardzo dobry tok myślenia...widzi, że Brooke nie jest główną winowajczynią zajścia z Deaconem...( to on wrócił się do jej domu i ją " bałamucił")![]()
Zakładasz, że zdrada jest czymś znacznie lepszym niż zbliżenie z teściową. Ponadto trudno uznać, że Brooke zależało, by Bridget wybaczyła mężowi.Korinn pisze: Nie zgadzam się...Jeżeli Briget dowiedziała by sie, że mąż kochał sie z jej matka nie wybaczyła by mu tego tak łatwo...w końcu wiedział, że to teściowa i sam do tego dążył i zainicjował sytuację...
Uważam, że zarówno ze strony Brooke jak i ze strony Deacona czyn ten był obrzydliwy...świadomość, że mąż zdradził Bridget z jej własną matką bardziej by zabolała, bo inaczej wiedzieć o " przygodnym romansie z obca kobietą, której nigdy ( najprawdopodobniej sie już nie spotka" jak o tym, że mamusia i mąż poczuli " silna więź" i zdecydowali się trochę pobaraszkować w domu, w którym ona się wychowywała...więc jeżeli mam to wartościować, to wolałabym żeby mąż zdradził mnie z obca laską , niż moją własna matką...jeżeli mam hipotetycznie rozpatrzyć sytuację i sie wczuć...Abec pisze:
Zakładasz, że zdrada jest czymś znacznie lepszym niż zbliżenie z teściową. Ponadto trudno uznać, że Brooke zależało, by Bridget wybaczyła mężowi.
Z tym wczuwaniem przesadziłam
"A beautiful face without a name,
for so long.
A beautiful smile to hide the pain..."
by MACY.
for so long.
A beautiful smile to hide the pain..."
by MACY.
-
Gabi
A Brooke nie powiedziała tego swojej córce ponieważ wiedziała że Bridget była by bardzo załamana, a po za tym mogła wykorzystać to przeciwko ich małżeństwu...Bridget wiedząc o tym mogła by stracić mężczyznę którego (niby) tak bardzo kocha... No chyba żeby mu wybaczyła, a to bardzo mało prawdopodobne.Abec pisze:Jak to nie dotyczy? "Najlepiej zrozumieć człowieka", starać się pojąć jego czyny, prawda? A gwałciciele to nie ludzie?Gabi pisze:No to co do złodziei to ich rozumiem i powiem ci tak..."jedni kradną bo nie mają co jeść, a drudzy bo to ich pasja" A mój tok myślenia nie dotyczy gwałcicieli.Abec pisze:LoL, złodziei i gwałcicieli też można zrozumieć - pierwsi po prostu chcąbyć bogaci, a drudzy realizować swoje naturalne popędy. Czyli jak każdy, normalnie. Dla jasności: nie porównują Brooke do takich ludzi, tylko pokazuje konsekwencje takiego sposobu myślenia. Dalej: myślę, że ludzi nie powinniśmy oceniać po słowach, lecz po czynach. A czyna Brooke są takie, że nie powiedziała córce prawdy, nie zdradziła całej prawdy o zdradzie Deacona i takie tam...Gabi pisze: Naprawde popieram twoje zdanie Korinn, masz rację. Nie każdy potrafi się przyznać do błędu...mogła przecież wykpić się tego i powiedzieć sobie że to wogóle nie jest jej wina (a tak nie zrobiła). Najlepiej jest zrozumieć innego człowieka, a nie od razu mówić że jest on "żałosny".
Gwałciciele też powinni ponieść karę (Brooke też ją poniesie, będzie to nie nawisć Bridget do niej, kiedy ta się o tym się dowie), ale trzeba ich też zrozumieć tak jak Brooke.
Bridget byłaby bardziej załamana, kiedy dowiedziałaby się że Deacon zdradził ją z jej matką, niż gdyby zrobił to z obcą dla niej osobą...Abec pisze:A co by to zmieniło z punktu widzenia oceny Deacona? Zdradził żonę z piękną i seksowną kobietą, a to już wiemy. Fakty tyczące zachowania deacona są znane Bridget. Zmieniłaby się tylko ocena postępowania Brooke. I to właśnie dlatego ta milczy.
Ostatnio zmieniony 2007-08-16, 19:27 przez Gabi, łącznie zmieniany 1 raz.


