Petro, w wielkim skrócie: Bridget przygowowuje imprezę dla Kristen i Tony'ego. Obie wcześniej rozmawiały o miłości. Deacon średnio zadowolony, podarował małżonce pierścionek na palec u nogi. (ciekawe skąd on wiedział, jaki rozmiar kupić, mierzył jej czy co?). Brooke rozmawia z Megan, mówi, że nie czuje nic do Deacon'a. Ridge, Eric i Stephanie zastanawiają się, jak nie dopuścić do ślubu Kristen i Tony'ego. Kristen przychodzi i mówi, że potrzebuje wsparcia rodziny. Eric nie przychodzi na przyjęcie, ale zmienia zdanie po krytycznych uwagach Brooke. Jak już się zjawił, to Tony prosi, by on został świadkiem na ślubie. I na tym się skończyło.
Zastanawiam się, czemu Brooke nie poszła na to przyjęcie. Czy tylko ze względu na Deacon'a? Przecież sama powiedziała, że nic do niego nie czuje.
Spotkania "świętej" trójcy - Stephanie, Eric'a i Ridge'a. Znowu onu chcą podejmować decyzję za innych. Oni chyba już we krwi mają decydowanie za innych.
Eric rzeczywiście był niezadowolony, kiedy zjawił sie na owym przyjęciu. Wyglądał, jakby nienawidził całego świata. Przynajmniej Brooke tutaj zachowała się odpowiednio. Wizyta rick'a u Deacon'a była niepotrzebna. Czy te dziewczyny z firmy cateringowej zawsze muszą być ubrane jak nie wiem co. Te ich mundurkkkkkkkkkki zawsze muszą przeszkadzać.

W sumie odcinki dosyć sympatyczne.
