I to jako Wschodząca Gwiazda Lewicy
Czego brakuje najbardziej? Napisanych w miarę choćby sprawnie interakcji między postaciami. W tym serialu są one porażająco płaskie. Pan Premier jest dobry i mądry i wszyscy go albo kochają, bo chce zmieniać Polskę na lepsze (dobrzy), albo nie lubią, bo zmieniając Polskę podważa sens ich istnienia (źli). Pan Marszałek jest groźna i niezbyt kompetentna i wszyscy tak ją traktują, śmiejąc się za plecami. Właściwie o każdej postaci można by coś takiego napisać. Kapitalnym wątkiem mogłyby być stosunki między Premierem, a szefem jego kancelarii, granym przez Stroińskiego. Ten pierwszy młody, pełen zapału, wierzący w możliwość naprawy kraju, ten drugi znacznie starszy, nieco może zniechęcony, znający 'opór materii' ale też patriota chcący pracować dla Polski. I między oboma na początku w naturalny sposób pojawia się nieufność, potem stopniowo przełamują lody, przekonują się do siebie, w końcu wierzą w siebie wzajem, a nawet zaprzyjaźniają. Mogłyby, ale nie w tym serialu, bo tu już ok. trzeciego odcinka obaj panowie patrzą na siebie z miłością i omal nie padają sobie w ramiona.
To tak nie działa, każdy z nas ma przecież doświadczenia ze szkoły, pracy itd., a co więcej większość z nas widziała w życiu przynajmniej kilka dobrych produkcji i wie jak fajnie potrafi takie rzeczy rozegrać dobry scenarzysta. Zniósłbym jeszcze jakoś naiwność, papierowe dialogi, dekoracje gorzej niż z plastiku, reżyserie wyglądającą jak parodiowanie amerykańskich seriali (kręcenie kamerą dookoła sali dla podkreślenia emocji postaci – tak, to też trzeba umieć). Ale płaskich postaci i zwłaszcza relacji między nimi w serialu który chyba miał być oparty na postaciach (bo przecież nie na "szczelaniu”, cyckach, dowcipach czy napięciu typu "czy uda się ta operacja na otwartym sercu”) nie zniesę
Jest tam jeszcze coś – pewien typ myślenia, którego nie znoszę. Że Pan Premier wie i po prostu wie. Że jest wielkim autorytetem, a jak ktoś się z nim nie zgadza, to albo s*****yn, albo głupek. Wiarę w autorytety należy właśnie podważać, to, że on jest wspaniałym mędrcem i wielkim człowiekiem nie oznacza, że wszystko co mówi, to prawda i świętość. A w to zdaje się wierzą twórcy serialu. Ale to w sumie tylko takie moje widzimisię, nie powinno chyba ważyć na ocenie tej produkcji
