Dlaczego za każdym razem jak wyrażam jakąś opinię anty-Brooke LowDown, Ty zaraz zarzucasz wg Ciebie kontrargumenty i na siłę, próbujesz mi wmówić swoją wersję?
Adex-fan Brooke pisze:(..) ona zdystanosowała się gdy się dowiedziała(..)
A co miała według Ciebie zrobić? Cieszyć się z faktu, że jej facet przewraca się w łóżku z karierowiczką, która spała z jego ojcem i bratem?,
Adex-fan Brooke pisze:(..) warto też pamiętać że Macy sama spowodowała swój wypadek chcąc bodaj w danej chwili zabić Brooke, która z nią wsiadła bo się bała że ona nie może prowadzić
To już jest najgłupsza ze wszystkich Twoich tez. Macy jechała samochodem, targana emocjami i nienawiścią, że szmacisko był tak bezczelne, że przywiozło Thorne'owi papiery rozwodowe zaledwie w noc, w którą ten miał zerwać z Macy. To się nazywa brak etyki i dobrego smaku i zwykły akt chamstwa na najgorszym poziomie. Macy nigdy nie chciała zabić Brooke. Owszem, nienawidziła jej z calego serca do czego miała pełne podstawy, większe nawet niż Stephanie. A skoro "wspominamy" wypadek, to skoro Macy tak bardzo chciała zabić Sertę, to dlaczego kazała Thornowi wyciągnąć ją z samochodu bo jest nieprzytomna? Dlaczego zanim jeszcze na miejscu wypadku pojawił się Thorne, Macy próbowała ocucić Brooke, obudzić ją? Coś chyba nie przypatrzyłeś się scenie, mistrzu.
Adex-fan Brooke pisze:(..) to tak dla tych którym kuleje pamięć i myślą że alkoholiczka Macy była całkiem niewinna(..)
No właśnie Macy jest w tej całej parodii najbardziej poszkodowaną. Brooke miała gdzieś, że wpędza Macy w alkoholizm. Sama podjudzała jej niechęć, choćby zachowaniem ulicznicy, kiedy wygramoliła się zza łóżka Thorne'a. Była wręcz bezczelna! Brooke nigdy nie obchodziło, że Macy ma kłopoty, że pije, że jej psychika siada. Jedyne co ją martwiło jeden raz, to moment, w którym odwiedziła ją Macy po pijanemu - bała się, że zarobi w pysk, a powinna!
I Adex, szanuję Twoją opinię, ale sorki, nie przekonasz mnie do niej. Winę w całym wypadku ponoszą po równo Brooke i Thorne. On za to, że dał się omotać, bo inaczej tego nazwać się nie da. Na YT jest chyba jeszcze scena gdzie Thorne mówi Brooke jasno, że nie mogą być razem, że to jest złe, a ona co? Przekonuje go, że starała się wyzbyć uczuć ale nie umie i ryczy. Brooke nigdy ale to przenigdy nie obchodził los ani uczucia Macy. Brooke zawsze wychodzi z założenia, że co mieć zechce, to musi dostać i w nosie z tym, kto ucierpi.
Brooke zniszczyła życie Macy i nikt nie wmówi mi inaczej.