Mareczek pisze:Jego wyluzowanie też jest denerwujące, wszytko mu zwisa, wszystko olewa
Właśnie juz kiedyś pisałem, że jakby jest wycięty z innego serialu i trochę nie pasuje do świata Forresterów. Rodzinka jest dość "sztywniacka". Ale nie wszyscy muszą być przecież zadufani w sobie jak Ridge czy wyniośli jak Stefa , przynajmniej coś innego:)
Niech lepiej zawsze będzie luzakiem i postacią ze specyficznym poczuciem humoru, bo patrzeć na Nicka w dramatycznych sytuacjach i przeżywającego wewnętrznie to jest coś strasznego .
Nick wniósł trochę ożywienia i luzu do B&B, czasami naprawdę mnie bawi , ale w kilku sytuacjach mnie może nie tyle zdenerwował co rozczarował. Jednak mimo wszystko według mnie jest więcej plusów niż minusów wynikających z jego przyjścia do B&B.
Dr. House : "You want to make things right? Too bad. Nothing's ever right."
Tim pisze:Nick wniósł trochę ożywienia i luzu do B&B, czasami naprawdę mnie bawi
Chociażby Darla od początku MNS wnosi mnóstwo ożywienia i luzu do B&B. Więc ten argument co do Nick'a mnie nie przekona. A poza tym on ma bardzo dziwne poczucie humoru
Damians pisze:Chociażby Darla od początku MNS wnosi mnóstwo ożywienia i luzu do B&B.
Nie powiedziałbym, że Darla wnosi tego tak mnóstwo. Odkąd jest z Thorne'm to w ogóle już całkiem spoważniała.
Mnie Nick'a żarty śmieszą. I na prawdę ciężko mi zrozumieć za co można go tak bardzo nie lubieć, czy nawet nienawidzić... A na punkcie morza to rzeczywiście ma chyba już fioła.
Aktualnie oglądam: B&B (MnS), Pierwsza miłość, Na dobre i na złe, Barwy szczęścia, Stulecie Winnych, Zadzwoń do Saula.
Nick jest śmieszny, chociaż nie dzięki swojemu "poczuciu humoru", tylko dzięki tym wzmiankom o morzu. Te ich rozmowy z Brooke z morskim sloganem, chociaż żałosne, są zabawne Np. kiedy Nick mówi, że wyjedzie swoją łodzią życia z portu do jedynej kobiety, która go naprawdę kochała i nie zdradziła. Albo że Brooke w końcu zacumuje na bezpiecznych wodach. Do tego jeszcze dramatyczna muzyka Istny cyrk.
To wiem
Przecież już kiedyś o tym pisałem
I chociaż go nie lubię to dobrze że dzisiaj nakrzyczał na Bridget
Tylko nie podoba mi się że znowu będzie kręcił się przy Brooke, której teraz należy się wielki kop w dup*
Nick fakytycznie lepiej wychodzi w scenach takich zabawnych o komediowym zabarwieniu. Dla aktora jednak dobra jest taka odmiana, ma okazję się wykazać, nawet jeśli inni twierdzą, że jest kiepskim aktorem. Jak dla mnie Jack nie jest złym aktorem - tylko mi sie wydaje, że scenarzyści próbują go pokazać jako człowieka młodszego, niż jest w rzeczywistości ma lat. Ale w sumie też trochę nie rozumiem tych krytycznych uwag pod jego adresem, ale to już subiektywna ocena.
Z niego jest zaschnięta brzoskwinia, a nie aktor Żenujące to jest, jak Bridget w ogóle może na niego patrzeć, a szczególnie jak "gra" dramatyczne sceny. Dno i wodorosty.....