Taylor pijaczka, spowodowała wypadek i jeszcze ma pretensje do całego świata.
Dobrze napisałeś Adex, gdyby zginęła byłaby podobna sytuacja jak z Macy.
Tylko Macy mi jest do dzisiaj szkoda, że umarła, a Taylor by nie było.
Dziwię się, że komukolwiek mogło się podobać zachowanie Taylor w salonie, te jej tańczenie itd. To było nienormalne.
Dobrze napisałeś Adex, gdyby zginęła byłaby podobna sytuacja jak z Macy.
Tylko Macy mi jest do dzisiaj szkoda, że umarła, a Taylor by nie było.
Dziwię się, że komukolwiek mogło się podobać zachowanie Taylor w salonie, te jej tańczenie itd. To było nienormalne.
A co w tym nienormalnego?Damians pisze:Dziwię się, że komukolwiek mogło się podobać zachowanie Taylor w salonie, te jej tańczenie itd. To było nienormalne.
A moim zdaniem dobrze zrobił nie owijając w bawełnę. Tak jest prościej.Pottermaniack pisze:Eryk jest mistrzem taktu - Brooke chce się dowiedzieć, co się stało, a ten prosto z mostu mówi, że Bridget poroniła.
Szkoda, że Nicole zmarła. Ale moim zdaniem przy tej ciąży było tyle komplikacji, że to nie mogło się inaczej skończyć. Felicia ładnie pocieszała Bridget mówiąc, że się zajmie jej córeczką.
Ostatnio zmieniony 2009-10-12, 20:18 przez Tomala, łącznie zmieniany 1 raz.
Administrator
Thorne został powiadomiony, więc znalazł się w szpitalu. Pewnie Ridge'a mogli dopaść, o Kristem juz nie mówiąc.
Szkoda mi Bridget. Szkoda, że Nicole nie przeżyła porodu.
Bardzo ładnie zachowała się Felicia, sama jest w trudnej sytuacji, a pocieszała Bridget. Bardzo ładne zabrzmiało, jak gadała o tym, że zaopiekuje się Nicole.
Felicia mśsli niekonwencjonalnie, pokazała to jej rozmowa z ojcem w salonie. Ona próbuje zachować dystans do otaczającego świata. No i dowiedzieliśmy się, że jest z rocznika 1969.
Nie wprost, ale można się było tego domyśleć.
Szkoda mi Bridget. Szkoda, że Nicole nie przeżyła porodu.
Bardzo ładnie zachowała się Felicia, sama jest w trudnej sytuacji, a pocieszała Bridget. Bardzo ładne zabrzmiało, jak gadała o tym, że zaopiekuje się Nicole.
Felicia mśsli niekonwencjonalnie, pokazała to jej rozmowa z ojcem w salonie. Ona próbuje zachować dystans do otaczającego świata. No i dowiedzieliśmy się, że jest z rocznika 1969.
No właśnie
Powinny chwycić ją skurcze pod koniec odcinka, w kolejnym jęczęć i na koniec odcinka lekarka powinna powiedzieć coś w stylu "zaczyna się poród nie możemy dłużej czekać", w trzecim odcinku Bridget rodzi i lekarze biorą dziecko, w czwartym lekarze ratują dziecko, a w piętym Bridget dowiaduje się, że Nicole nie żyje
Powinny chwycić ją skurcze pod koniec odcinka, w kolejnym jęczęć i na koniec odcinka lekarka powinna powiedzieć coś w stylu "zaczyna się poród nie możemy dłużej czekać", w trzecim odcinku Bridget rodzi i lekarze biorą dziecko, w czwartym lekarze ratują dziecko, a w piętym Bridget dowiaduje się, że Nicole nie żyje
Nawet na to nie zwróciłem uwagi, ale faktycznie jak na B&B akcja działa się wyjątkowo szybko. Krótki poród nawet 40 min nie trwał. W B&B to nie może być normalnie, albo coś się dzieje za szybko , albo wlecze się niemiłosiernie długo.
Ostatnio zmieniony 2009-10-12, 23:18 przez Tim, łącznie zmieniany 1 raz.
Dr. House : "You want to make things right? Too bad. Nothing's ever right."
No dokładnie. Tak jak było z porodem Amber. Ona rodziła dziecko zdaje się 6 odcinkówMareczek pisze:No właśnie
Powinny chwycić ją skurcze pod koniec odcinka, w kolejnym jęczęć i na koniec odcinka lekarka powinna powiedzieć coś w stylu "zaczyna się poród nie możemy dłużej czekać", w trzecim odcinku Bridget rodzi i lekarze biorą dziecko, w czwartym lekarze ratują dziecko, a w piętym Bridget dowiaduje się, że Nicole nie żyje
Brooke widocznie nie jest dane zostać babcią. Powinna już mieć troje wnucząt, a nie ma ani jednego...
Ale moim zdaniem dobrze, ze to dziecko zmarło. Przynajmniej nie będzie musiało dorastać w tej patologii, że jej tatuś nie kocha mamusi, tylko babcię, a jej brackszek, to syn tatusia i cioci
Brooke już powinna przestać marudzić i przyjąć Ridge'a.
Ale moim zdaniem dobrze, ze to dziecko zmarło. Przynajmniej nie będzie musiało dorastać w tej patologii, że jej tatuś nie kocha mamusi, tylko babcię, a jej brackszek, to syn tatusia i cioci
Brooke już powinna przestać marudzić i przyjąć Ridge'a.
Brooke od kilku lat jest babcią, tyle że żadne z jej wnucząt nie żyje. Nie wiem, po co scenarzyści uśmiercają te dzieci. Żeby nie postarzeć Brooke?
Logan powinna w końcu pogonić Ridge'a i zachować resztki godności ( nie dać zrobić z siebie trofeum ). Zapewne Bridget opuści Nicka i zachęci go do walki o jej matkę, żeby nie trwać w kłamstwie. Chyba, że znowu jej się coś odwidzi.
Logan powinna w końcu pogonić Ridge'a i zachować resztki godności ( nie dać zrobić z siebie trofeum ). Zapewne Bridget opuści Nicka i zachęci go do walki o jej matkę, żeby nie trwać w kłamstwie. Chyba, że znowu jej się coś odwidzi.
No chyba właśnie po to.Pottermaniack pisze:Brooke od kilku lat jest babcią, tyle że żadne z jej wnucząt nie żyje. Nie wiem, po co scenarzyści uśmiercają te dzieci. Żeby nie postarzeć Brooke?
Ridge to ma tupet. On chce wybaczać Brooke?
Bridget moim zdaniem słusznie się teraz zastanawia nad swoim małżeństwem. Nie ma co się oszukiwać. Gdyby nie ciąża Nick byłby teraz z Brooke.
Mnie chodziło o to, że Brooke nie jest dane spelnic się jako babcia, czyli wychowyczac wnuki itd. Niby był Mały Eric, ale go też już nie ma.Pottermaniack pisze:Brooke od kilku lat jest babcią, tyle że żadne z jej wnucząt nie żyje. Nie wiem, po co scenarzyści uśmiercają te dzieci. Żeby nie postarzeć Brooke?![]()
No co Ty, na pewno wszyscy do niego dzwonią, piszą listy, maile, smsy, mmsy, wysyłają prezenty, paczki, pozdrowienia i takie tam, nie wiesz jak to jest w Modzie?Damians pisze:Niby był Mały Eric, ale go też już nie ma.
I’m your dream, make you real
I’m your eyes when you must steal
I’m your pain when you can’t feel
Sad but true
I’m your eyes when you must steal
I’m your pain when you can’t feel
Sad but true


