Rola Dantego w serialu teraz znacznie wzrosła, w końcu jest ojcem jednego z dzieci Forresterów. Cieszę się, że w końcu dostał jakiś ciekawszy wątek niż opiekowanie się Bridget i udawanie kochasia Brooke.
Aktualnie oglądam: B&B (MnS), Pierwsza miłość, Na dobre i na złe, Barwy szczęścia, Stulecie Winnych, Zadzwoń do Saula.
Zrobił się z niego teraz Deacon z okresu, gdy był zakochany w Brooke
Takie ciepłe kluchy - taki przystojniak, a nie umie sobie znaleźć miejsca
Nie przepadam za nim, ale już wole jak pewny siebie lata bez koszulki i podrywa Bridget
Lepsze to filozoficzne rozmowy z Felicią.
A dzisiaj się uniósł jak zobaczył całującą się z Christianem Felicię Skoro nic do niej nie czuje, to nie wiem dlaczego się zrobił taki zdezorientowany
Jego ostatnie zachowanie było strasznie sztuczne, szaleje za Bridget i ma pretensje do Felicii o to, co powiedziała, a potem naskakuje na Christiana jak zazdrosny kochanek.
Dante i nie tylko on, bo i Bridget oraz Felicia mnie ostatnio strasznie denerwują. Sami nie wiedzą chyba czego chcą. Dante pląta się pomiędzy Bridget, a Felicią, Bridget pomiędzy Dantem, a chyba też Nick'iem, Felicia pomiędzy Dantem, a Christianem...
A Felicia to przebija wszystkich chodząc non stop niemal nago.
No i ten Dante - tak szalenie kocha Bridget, a widać, że i Felicia nie jest mu obojętna...
Aktualnie oglądam: B&B (MnS), Pierwsza miłość, Na dobre i na złe, Barwy szczęścia, Stulecie Winnych, Zadzwoń do Saula.
Nudzi mnie ostatnio, jego zawirowania i niezdecydowanie
Najlepiej niech zdecyduje się czy chce Bridget czy Felicię
A jeśli wybrał Bridget to niech powie to Felici - taki z niego przystojny mężczyzna, a zachowuje się jak dupa
Choć do Ricka mu daleko
On jest jakiś bezosobowy - jest przy Felicji - przytakuje jej, jest przy Bridget - to samo. Przy Stephanie stał, jak przed dyrektorką szkoły
Ta postać i ten aktor to podwójny niewypał.
Ja Dantego raczej lubię, ale fakt, to jego niezdecydowanie powoduje, że traci w moich oczach. On najlepiej chciałby mieć obie kobiety. Skoro on kocha Bridget, to mógł jasno wygarnąć Stephanie i Felicii, że to on jest częściowo winien, a nie ona. W każdej sytuacji dzisiaj dał plamę. Najswobodniej się czuł przy Bridget. Rozumiem, że jego zachowanie wynika z faktu, że nie chce nikomu zaszkodzić, ale skoro sam wpakował się w kłopoty poprzez swoje zachowanie, to bez "ofiar" się nie obejdzie.