Też uważam, że to było wypadkiem, którego chyba nie dało się uniknąć. Najbliżej mi do zdania Robiego w tej sprawie. Jak napisałem w SB, Taylor mogła kogoś innego poprosić, tych, którzy byli na przyjęciu. A tam działa telefon stacjonarny! Było tam kilka osób, którzy mieli o wiele bliżej do samochodu Phoebe, niż Taylor. Rozumiem, że matka chciała pomóc, i tu zadziałał impuls, ale Taylor mogła sobie przez moment uświadomić, że pomoc dla córki nadejdzie szybciej od strony Darli. Taylor, mimo, że wypiła trochę, to jednak wyglądała na trzeźwą. I na świadomą, więc mogła pomyśleć, że nie powinna prowadzić po wypiciu.
Wielka okolicznością łagodzącą dla Taylor sa warunki atmosferyczne - gęsta mgła. Mogła nie widzieć Darli, które w ułamku sekundy wpada na drugi pas. To były sekundy. Na miejscu Taylor mógł się znaleźć każdy, kto jechał tą autostradą. Darla tez jest częściowo winna, bo uparła się, by wymienić to koło. Także Phoebe - bo nie włączyła świateł awaryjnych. Gdyby obie zrobiły coś przeciwnego, to myślę, że byłoby mniejsze ryzyko wypadku. Zastanawiam się też, nad cofaniem Taylor. Nogło to jeszcze bardziej pogorszyć stan Darli. Jednak w tym momencie zadziałały wyłącznie emocje.
Moim zdaniem, nikt nie powinien ponosić konsekwencji za wypadek. Tylko Taylor powinna dostać mandat za jazdę pod wpływem alkoholu.
Podobało mi się to przyjęcie urodzinowe. Takie radosne, przyjemne. Clarke spisał się na medal.
Zauważyłem tez wpadkę - w scenografii. Od kiedy to w salonie w willi Taylor jest zlew? Nie pasuje on w ogóle do otoczenia. Zawsze był w kuchni. Chyba, że dobudowano aneks kuchenny.
