Zabiło mnie po prostu jak ostatnio Marek przeprowadzając rodzicielską rozmowę z Natalką (na temat tego nieszczęsnego maila) powiedział :"Pamiętaj w rodzinie najważniejsze jest zaufanie, bo bez niego wszystko sie rozsypie"

A potem jeszcze dodal cos w stylu "Trzeba szanowac twoją mamę , bo jest najlepszą osoba na świecie"....Czyli tak jak on ja szanuje mając romans?! Jak to usłyszałem, to napierw spadłem z krzesła. A jak juz się podniosłem, to pomyslałem, że są 2 wyjaśnienia - Albo tą rozmowę pisał jakis inny scenarzysta, który nie wie o tym jego romansie, albo z marka już chcą całkowicie zrobić czarny charakter. Przecież taka hipokryzja to juz przegięcie. Mam nadzieję, że kiedy to się całkiem wyda, Natalka rzuci mu tymi jego tekstami w twarz.
W ogóle teraz zauważyłem, że te dzieci trafiły z domu dziecka w jeszcze większą patologię. No bo patrząc wstecz - Nie dosć, ze biologiczny ojciec Uli wyłudza od niej kasę na alkohol i leży pijany pod kościołem, to jeszcze jej zastępcza matka też zaczęła pić. Może nie aż w tak dużym stopniu jak on, ale Ula złapała ja parę razy na piciu, poza tym Hanka po po pijaku potrąciła samochodem Kisiela (oczywiście wszystko zostało zgrabnie zatuszowane). A teraz zamiast przyznać się, że sie leczy w AA to kałmie, że musi jeździć na jakieś "KURSY"

Ojciec - wzór moralności - ma romans na boku, ale ciągle dzieci "umoralnia" i zgrywa dobrego tatusia. Najbardziej obrzydliwe jest jak wraca do domu i dzieci rzucaja mu się na szyję a on tlumaczy, ze go nie ma , bo "Tata ma dużo PRACY"

Rozumiem, ze seks i inną kobietą nazywa pracą...Super. Taks amo mydli oczy matce i ojcu, a oni udają, że nic się nie dzieje. Poza tym jak ciagle go nie ma w domu, to nie dziwne, że ta stuknieta Natalia rekompensuje sobie brak ojca fascynacja starszymi facetami. Najpierw jakis stary dziad z internetu, potem ksiądz a teraz dyrektor szkoły i jeszcze do tego traktuje Hanke jak swoją rywalkę

No i jest jeszcze oczywiscie teraz "Ciocia Dobra Rada" kolejny wzór moralności - Pani Sędzia Marta, którą Marek bezsensownie obarczył swoim problemem. A ona co mu doradza? Żeby wszystko ukrył i zatuszował (rada godna moralnej Pani Sędzi), bo według niej - cytuję - "Być może Grażyna nie spełni swoich gróźb"

Przecież wiadomo, że prędzej czy później to się wyda i lepiej, żeby sam się przyznał.
Podsumowując - mama ma "KURSY" , tata "PRACUJE", ciocia daje dobre rady, dzzieci są niegrzeczne, ale rodzina zawsze stoi na posterunku, żeby je umoralnić. Jeszcze brakuje, żeby wszyscy wzięli się za ręce i poszli do kościoła na mszę:) Patologia przybiera coraz większe rozmiary...