Zagubieni (Lost)
Dzięki mailo, z przyjemnością przeczytam, ale dopiero za 2 tyg. bo teraz nie mam na nic czasu. Akurat przypomnę sobie wszystko przed emisją nowych odcinków, bo wiesz jak to jest z moją pamięcią do Lost 
- cześć chłopaczki, jak leci?
- dobrze
- dla kogo dobrze, dla tego dobrze
- dla kogo kogo, dla tego kogo...
- celna riposta
- dobrze
- dla kogo dobrze, dla tego dobrze
- dla kogo kogo, dla tego kogo...
- celna riposta
Też o tym czytałem, że pozostaną pewne sprawy niewyjaśnione, ale chyba większość wyjaśnią.Goku pisze:Czytałem gdzieś ostatnio, że podobno 6 sezon nie da odpowiedzi na wszystkie pytania. Sprytne rozwiązanie - jeśli twórcy o czymś by zapomnieli, mogą potem powiedzieć, że tak właśnie miało być .
No i na pewno serial nie zakończy się żadnym cliffhangerem.
Poza tym ja czytam wszystkie spoilery jakie się tylko pojawią odnośnie VI sezonu i moim zdaniem zapowiada się on po prostu fenomenalnie!!
Tak, on też był na początku V serii jako jeden z rozbitków - Frogurt.cmk pisze:W każdym razie chciałbym zauważyż, że w jednej ze scen pojawiła się gościnnie postać znana spoilerowcom Mody na sukces - mianowicie aktor grajćy w B&B Carl'a Ferreta
Ja jeszcze nie obejrzałem pierwszych odcinków VI sezonu, ale po spoilerach, które wcześniej masowo czytałem genialnie się zapowiada.
A najlepsza jest ta cała mitologia, nawet te zjawiska paranormalne, które pewnie nie wszystkim się podobają, bo to trochę s-f, ale ja lubię s-f, więc mi to nie przeszkadza, a i najbardziej mnie interesuje.
Aktualnie oglądam: B&B (MnS), Pierwsza miłość, Na dobre i na złe, Barwy szczęścia, Stulecie Winnych, Zadzwoń do Saula. 
- kimberly1990
- Posty: 1358
- Rejestracja: 2006-07-18, 11:27
- Lokalizacja: Działdowo
Moim zdaniem 6x01-02 był super!
To godny "początek końca" a twórcy narobili mi apetytu na dalsze odcinki
Podobały mi się przede wszystkim sceny z płaszczyzny czasowej, w której nie doszło w ogóle do katastrofy lotu 815
Nie sądzę jednak, że gdyby samolot się nie rozbił to właśnie tak wyglądałyby losy rozbitków, gdyż wyraźnie widać, że wybuch bomby i wydarzenia na wyspie pozostawiły jakiś ślad (Jack zauważa, że coś jest nie w porządku - rana na jego szyji). Wystarczy porównać sobie sceny w samolocie z sezonu obecnego ze scenami z sezonu 1. - Shannon pierwotnie leciała samolotem 815 natomiast teraz w ogóle jej tam nie ma, Desmond pierwotnie nigdy nie wsiadł do tego samolotu, a teraz nagle jest jego pasażerem, Hurley'a prześladowały liczby i towarzyszący im pech, obecnie Hurley jest "bogatym szczęściarzem" itd. Pewne elementy nie uległy jednak zmianie, a mianowicie sami bohaterowie - Charlie nadal jest ćpunem, Kate wciąż ucieka, Locke szuka przygód. Śledzimy losy tych samych postaci tyle, że w innych okolicznościach.
Interesujące jest także to, że kamera pokazuje nam ujęcie zatopionej wyspy. Oznacza to, że w tej rzeczywistości wyspa nie istnieje, została zatopiona (kiedy? czyżby przez wybuch bomby w '77 czy też może później) i dlatego samolot się nie rozbije, bo nie ma gdzie xD
Śledzimy też losy tych samych bohaterów w innej płaszczyźnie czasowej - na wyspie, po wybuchu bomby; z powrotem przenieśli się oni w czasie z 1977 do teraźniejszości.
Wygląda więc na to, że mamy 2 płaszczyzny czasowe, 2 rzeczywistości, które moim zdaniem nie funkcjonują na zasadzie "jedna jest prawdziwa, druga nie; jedna pokazuje to, co się dzieje naprawdę, a druga co by były, gdyby...". Myślę, że obie rzeczywistości są prawdziwe i obie "się dzieją". To tak jakby wybuch bomby spowodował rozszczepienie się linii czasowej. Pytanie tylko, jak wiele te rzeczywistości mają ze sobą wspólnego (bo na pewno mają) i jak jedna wpływa na drugą? Czy na pewnym etapie jakoś się połączą, czy też twórcy po prostu z jednej zrezygnują i okaże się, że jednak była ona fake, że była jedynie "gdybaniem"?
Odbiegając od tematu linii czasu, w odcinku pojawiło się jeszcze kilka innych ciekawych kwestii. Zaintrygowały mnie wydarzenia w Świątyni - ci ludzie to na pewno Inni, albo raczej jakiś "odłam Innych", bo ludzie którzy byli z Richardem to także Inni i nie bardzo rozumiem dlaczego wszyscy nie trzymają się razem, tylko jedni siedzą w Świątyni a drudzy sobie wędrują i budują szałasy z Richardem xD
Tajemnicze jest to całe "zmartwychwstanie" Sayid'a
Ciekawe czy to faktycznie Sayid czy też możę Jacob "wypożyczył" sobie jego postać, tak jak Fake-Locke postać Johna Locke'a
Obstawiam jednak, że to naprawdę Sayid i że albo jakimś cudem to źródełko go uleczyło i tak naprawdę nie umarł, albo że "zmartwychwstał".
Dowiedzieliśmy się też, że Fake-Locke = Czarny Dym
a Inni ze Świątyni najwyraźniej bardzo się go boją skoro na wieść o śmierci Jacoba zaczęli bić na alarm i się fortyfikować.
Ciekawe też co będzie z Richardem. Zainteresowały mnie słowa Fake-Locke'a ("Miło widzieć cię bez łańcuchów" czy coś w ten deseń) do Richarda - czy tzn. że Richard był wcześniej niewolnikiem (może z Czarnej Skały?)?
Z pewnością niebawem wyjaśni się kim naprawdę jest Richard Alpert, bo twórcy zapowiedzieli, że w tym sezonie będzie jedną z kluczowych postaci
Więcej się produkować nie będę, bo ten odc. zrodził tyle nowych pyta i zagadek, że nie sposób się w tym połapać
W każdym razie LOST jak zwykle mnie nie zawiódł i z niecierpliwością czekam na następny odc.
PS. Cudownie znowu popatrzeć na Sawyera

To godny "początek końca" a twórcy narobili mi apetytu na dalsze odcinki
Podobały mi się przede wszystkim sceny z płaszczyzny czasowej, w której nie doszło w ogóle do katastrofy lotu 815
Interesujące jest także to, że kamera pokazuje nam ujęcie zatopionej wyspy. Oznacza to, że w tej rzeczywistości wyspa nie istnieje, została zatopiona (kiedy? czyżby przez wybuch bomby w '77 czy też może później) i dlatego samolot się nie rozbije, bo nie ma gdzie xD
Śledzimy też losy tych samych bohaterów w innej płaszczyźnie czasowej - na wyspie, po wybuchu bomby; z powrotem przenieśli się oni w czasie z 1977 do teraźniejszości.
Wygląda więc na to, że mamy 2 płaszczyzny czasowe, 2 rzeczywistości, które moim zdaniem nie funkcjonują na zasadzie "jedna jest prawdziwa, druga nie; jedna pokazuje to, co się dzieje naprawdę, a druga co by były, gdyby...". Myślę, że obie rzeczywistości są prawdziwe i obie "się dzieją". To tak jakby wybuch bomby spowodował rozszczepienie się linii czasowej. Pytanie tylko, jak wiele te rzeczywistości mają ze sobą wspólnego (bo na pewno mają) i jak jedna wpływa na drugą? Czy na pewnym etapie jakoś się połączą, czy też twórcy po prostu z jednej zrezygnują i okaże się, że jednak była ona fake, że była jedynie "gdybaniem"?
Odbiegając od tematu linii czasu, w odcinku pojawiło się jeszcze kilka innych ciekawych kwestii. Zaintrygowały mnie wydarzenia w Świątyni - ci ludzie to na pewno Inni, albo raczej jakiś "odłam Innych", bo ludzie którzy byli z Richardem to także Inni i nie bardzo rozumiem dlaczego wszyscy nie trzymają się razem, tylko jedni siedzą w Świątyni a drudzy sobie wędrują i budują szałasy z Richardem xD
Dowiedzieliśmy się też, że Fake-Locke = Czarny Dym
Ciekawe też co będzie z Richardem. Zainteresowały mnie słowa Fake-Locke'a ("Miło widzieć cię bez łańcuchów" czy coś w ten deseń) do Richarda - czy tzn. że Richard był wcześniej niewolnikiem (może z Czarnej Skały?)?
Więcej się produkować nie będę, bo ten odc. zrodził tyle nowych pyta i zagadek, że nie sposób się w tym połapać
W każdym razie LOST jak zwykle mnie nie zawiódł i z niecierpliwością czekam na następny odc.
PS. Cudownie znowu popatrzeć na Sawyera
- Pottermaniack
- Posty: 2902
- Rejestracja: 2008-12-20, 19:21
- Lokalizacja: Stąd
Przecież ten serial opiera się głównie na tajemnicach, nie mogą odkryć wszystkich kart, bo tak nie zakończą dobrze serialu.Goku pisze:Czytałem gdzieś ostatnio, że podobno 6 sezon nie da odpowiedzi na wszystkie pytania. Sprytne rozwiązanie - jeśli twórcy o czymś by zapomnieli, mogą potem powiedzieć, że tak właśnie miało być.
Dwa premierowe odcinki świetne, niesamowity początek sezonu.
Pewne było, że po zdetonowaniu bomby powstanie kolejna, alternatywna rzeczywistość. Zaskakujące było oglądanie Hurleya - szczęściarza, Desa na pokładzie. No i "lot" kamery od okna samolotu, przez chmury i morze, do zatopionej wyspy i czteropalczastego posągu.
Oczywiście bardziej od alternatywy interesowały mnie wydarzenia na wyspie. Szkoda, że Juliet nie żyje, przez cały czas miałem nadzieję, że jakoś się uda ją uratować. Scena śmierci Juliet - świetna. Josh i Elizabeth dali popis aktorski. Moja ulubiona postać, czyli Sawyer, straciła ważną osobę, ale za to otworzyła się droga do końca wielkiego trójkąta serialu i początku pary Sawyer - Kate.
False Locke = Potwór?!
Michael Emerson jako Ben - tego nie da się opisać, szacunek.
Naszła mnie dziwna myśl, że skoro są dwie równoległe rzeczywistości, to albo obie połączą się pod koniec serialu, albo będą dwa alternatywne rozwiązania - w jednym Kate wybierze Jacka, w drugim Sawyera, w jednym będzie John żywy, w drugim nie, Jacob w jednym, Czarna Koszula w drugim. Ale mam nadzieję, że tak się nie stanie.
Obydwa odcinki niesamowite, 10/10, bardzo dobry początek końca. Żal będzie żegnać się z serialem, ale szykuje się niesamowity sezon, oby przebił pierwszy.
- kimberly1990
- Posty: 1358
- Rejestracja: 2006-07-18, 11:27
- Lokalizacja: Działdowo
Obejrzałam 6x03 - What Kate Does
Odcinek słabszy od LA X, ale jednak coś ciekawego wniósł do fabuły - miło było zobaczyć znowu Claire i dowiedzieć się choć trochę, co się z nią przez ten czas działo
Końcówka jak dla mnie komletny zaskok - Claire wygląda jak Rousseau, jest bez dziecka jak Rousseau i nawet zastawia pułapki niczym Rousseau
Poza tym jak na razie sprawdza się moja "teoria", że niemalże wszystko dzieje się tak samo, tyle że w innych okolicznościach - Kate pomaga Claire i pewnie gdyby nie decyzja Claire o wstrzymaniu porodu, to Kate (tak jak na wyspie, gdzie go odebrała) byłaby tego świadkiem; Ethan jako lekarz "majstruje" przy ciąży Claire, tak jak na wyspie ją szprycował xD
The same story in different place ^^
To co było moim zdaniem słabe w tym odcinku, to rozwlekanie cały czas wątku Sawyer/Juliet. Już w poprzednim odcinku sceny z umierającą Juliet były niepotrzebne i sceny z rozpaczającym Sawyerem i biegającą za nim Kate tak samo
Odcinek słabszy od LA X, ale jednak coś ciekawego wniósł do fabuły - miło było zobaczyć znowu Claire i dowiedzieć się choć trochę, co się z nią przez ten czas działo
Poza tym jak na razie sprawdza się moja "teoria", że niemalże wszystko dzieje się tak samo, tyle że w innych okolicznościach - Kate pomaga Claire i pewnie gdyby nie decyzja Claire o wstrzymaniu porodu, to Kate (tak jak na wyspie, gdzie go odebrała) byłaby tego świadkiem; Ethan jako lekarz "majstruje" przy ciąży Claire, tak jak na wyspie ją szprycował xD
To co było moim zdaniem słabe w tym odcinku, to rozwlekanie cały czas wątku Sawyer/Juliet. Już w poprzednim odcinku sceny z umierającą Juliet były niepotrzebne i sceny z rozpaczającym Sawyerem i biegającą za nim Kate tak samo
Zgadzam się, bo Kate powinna latać za Jackiemkimberly1990 pisze: Już w poprzednim odcinku sceny z umierającą Juliet były niepotrzebne i sceny z rozpaczającym Sawyerem i biegającą za nim Kate tak samo![]()
- cześć chłopaczki, jak leci?
- dobrze
- dla kogo dobrze, dla tego dobrze
- dla kogo kogo, dla tego kogo...
- celna riposta
- dobrze
- dla kogo dobrze, dla tego dobrze
- dla kogo kogo, dla tego kogo...
- celna riposta
- Pottermaniack
- Posty: 2902
- Rejestracja: 2008-12-20, 19:21
- Lokalizacja: Stąd
Nie znałem tytułu nadchodzącego odcinka, więc miłym zaskoczeniem było zobaczyć "What Kate Does", nawiązujący do "What Kate Did".
Gorszy od "LAX", ale też dobry, choć fani oceniają go negatywnie.
Akcja w alternatywie coraz bardziej się rozkręca. Podobała mi się scena, kiedy Kate spotkała się z mechanikiem i tak gadali o życiu.
Kate w LA jest świetna, zdecydowana i twardsza, lepiej się ją ogląda, niż tą z wyspy. Jak zwykle nikt nie lubi Artza. Powrócił zły Ethan, znowu przy ciężarnej Claire ( dziwne, że nie główny lekarz Jack ), znowu dziecko imieniem Aaron.
Jak powiedziała kimberly "To już było". Ciekawe, co dalej twórcy z tym zrobią.
Na wyspie też ciekawie, choć na zdecydowany minus należy zaliczyć brak Koszuli, Bena i Richarda. Dogen jest świetny, bardzo mnie zainteresował wątek infekcji Sayida, czyżby nawiązanie do tajemniczej choroby, o której mówiła Danielle? Choć nienawidzę Jacka, to plus za próbę połknięcia tabletki.
Co do Danielle, to już miałem nadzieję, że może się pojawi pod koniec odcinka, a tu zaskoczenie - Claire, i to w jakim wydaniu.
Przeznaczeniem Aldo jest chyba obrywanie od Kate.
To znaczy, było.
Choć sceny Sawyera i Kate nienajwyższych lotów, to i tak oceniam na plus, bo jestem wielkim fanem tej pary.
Dobrą wiadomością jest świetny start finałowego sezonu - oglądało go średnio 12,1 mln Amerykanów ( pierwszy odcinek nawet 12,41 mln ), co jest dużym wzrostem w porównaniu z finałem piątego sezonu ( 9,27 mln ) i jego premierowym odcinkiem ( 11,08 mln ).
Akcja w alternatywie coraz bardziej się rozkręca. Podobała mi się scena, kiedy Kate spotkała się z mechanikiem i tak gadali o życiu.
Na wyspie też ciekawie, choć na zdecydowany minus należy zaliczyć brak Koszuli, Bena i Richarda. Dogen jest świetny, bardzo mnie zainteresował wątek infekcji Sayida, czyżby nawiązanie do tajemniczej choroby, o której mówiła Danielle? Choć nienawidzę Jacka, to plus za próbę połknięcia tabletki.
Przeznaczeniem Aldo jest chyba obrywanie od Kate.
Choć sceny Sawyera i Kate nienajwyższych lotów, to i tak oceniam na plus, bo jestem wielkim fanem tej pary.
Dobrą wiadomością jest świetny start finałowego sezonu - oglądało go średnio 12,1 mln Amerykanów ( pierwszy odcinek nawet 12,41 mln ), co jest dużym wzrostem w porównaniu z finałem piątego sezonu ( 9,27 mln ) i jego premierowym odcinkiem ( 11,08 mln ).
- Pottermaniack
- Posty: 2902
- Rejestracja: 2008-12-20, 19:21
- Lokalizacja: Stąd
- kimberly1990
- Posty: 1358
- Rejestracja: 2006-07-18, 11:27
- Lokalizacja: Działdowo
6x05 też super
Na razie 6.sezon trzyma poziom
Podobały mi się szczególnie wydarzenia na wyspie i tytułowa Lighthouse
Powoli wszystko zaczyna się wyjaśniać (liczby, jak Jacob odnalazł rozbitków...), aczkolwiek zagadek i tak jest jeszcze co nie miara
Super była scena, kiedy Jack spojrzał w to lusto, a potem zaczął wrzeszczeć na Hurley'a
Bardzo emocjonująca w każdym razie
(W pewnym momencie miałam wrażenie, że Jack uderzy Hugo tą drewnianą pałką, którą ostatecznie rozbił lustro
)
Świetnie też wypada Dzika-Claire
Fajnie zobaczyć inną Claire - nie słodką blondyneczkę
I ten obłąkany uśmieszek na samym końcu odcinka, kiedy w szałasie pojawił się Fake-Locke
Moje pytanie brzmi tylko: gdzie jest Sawyer? (skoro Flocke zjawił się sam u Claire)
Wydarzenia z drugiej linii czasowej też mi się podobały
Choć postać Jacka momentami działa mi na nerwy, to jednak podobał mi się obraz tej postaci w "alternatywnej rzeczywistości" (albo raczej niealternatywnej - jak twierdzą twórcy)
Ogólnie odcinek bardzo dobry, czekam na więcej (i na Sawyera
)
Podobały mi się szczególnie wydarzenia na wyspie i tytułowa Lighthouse
Świetnie też wypada Dzika-Claire
Moje pytanie brzmi tylko: gdzie jest Sawyer? (skoro Flocke zjawił się sam u Claire)
Wydarzenia z drugiej linii czasowej też mi się podobały
Ogólnie odcinek bardzo dobry, czekam na więcej (i na Sawyera
Odcinek 6x09 - Ab aeterno zapowiada się mega ciekawie!
Strasznie się go nie mogę doczekać, bo jak wiadomo (uwaga, spoiler!) to odcinek poświęcony Richardowi - jednej z moich ulubionych i najciekawszych w serialu postaci! Podobno w tym odcinku zostanie wyjaśnionych wiele serialowych tajemnic!
Aktualnie oglądam: B&B (MnS), Pierwsza miłość, Na dobre i na złe, Barwy szczęścia, Stulecie Winnych, Zadzwoń do Saula. 

