Alex1981 pisze:Widać żeś taka sama jak Stephanie skoro jej tak bronisz to by wszystko tłumaczyło.
Tomala to mężczyzna, nie kobieta. Obok nicka jest symbol płci użytkownika.
Druga uwaga, za dużo wyzwisk pod adresem bohaterów.
Wracając do ostatnich wydarzeń, to powiem tak "przemoc goni przemoc", nikt tutaj tak naprawdę nie jest bez winy. Thorne i Felicia nie wyciągnęli wniosków z tego co gadał Eric, że chciałby sam podejmować decyzje i ponosić za nie konsekwencje. Stephanie nic sobie z tego nie robi, jak zwykle jest w swoim żywiole, byle osiągnąć swój cel. Takim postępowaniem niewiele osiągnie, ale jest zuchwała bo rodzina nie potrafi jednoznacznie jej wybić intrygi z głowy. Stephanie myśli sobie, że Eric i synowie sobie przez jakiś czas będą źli na nią a potem wszystko wróci do normy. Więc warto ponieść tak mały koszt by znów kogoś upokorzyć i choćby na chwilę mieć satysfakcję wygranej. W dużej mierze winni są nie tylko Stephanie, ale także jej rodzina, która jest niezdecydowana i chwiejna w stosunku do niej.
Tomala, nie wiem czy Stephanie jest górą, to, że potrafi lepiej intrygować i mącić nie do końca dobrze świadczy o niej. Alex podał powyżej jej porażki. Każdy ma swoje sympatie i antypatie, tak samo jak i bohaterowie, ale to nie jest powód by komuś szkodzić.
Ten kto strzelał (mam swój typ, kto to) kierował się wyłącznie emocjami i tak naprawdę tylko odwrócił uwagę od sedna sprawy. Mam nadzieję, że ta osoba zostanie aresztowana i ukarana.
Czy w Los Angeles naprawdę nie ma innych poruczników?

Dobrze chociaż, że mamy potencjalnego następcę pana Bakera.
Kolejne odcinki, które trzymały w napięciu, dla takich akcji warto oglądać serial.
