Bridget jest sama sobie winna. Biorę stronę Brooke. O dziwo. "Gały widziały, co brały", a Nick nigdy nie zaprzeczał swojej wielkiej miłości do Brooke. Bridget po prostu wtopiła. I to wielce. A wszyscy jej próbowali otworzyć oczy : Eric, Stephanie, Ridge, nawet sama Brooke ! No i ten przemiły chłopak, Dante, który mógłby być z Bridget na zawołanie, ale nie... Bo po co, przyjemniejsze biegać za niedostępnym owocem ?
Bridget popełniła błąd taktyczny, mówiąc Nick'owi, że usunęła ciąże. To było contra faktom. I to wywołało burzę w szklance wody, bo spowodowało ponowne zejście się, przynajmniej duchowe, Brooke z Nick'iem.
Ajajaj!



