Niestety, ale produkcja serialu, tj. jego rozmach nie pozwala na większą ilość odcinków w sezonie/rocznie. Ja już i tak wiem co się będzie działo, co może psuje mi przyjemność z oglądania, ale i tak jest to mój ulubiony serial teraz (zdetronizował Glee po słabym jego czwartym sezonie). No i jeśli chodzi o czołówkę - to kolejny serial (po MNS

) do którego oglądania zachęciła mnie głównie czołówka, i którą to czołówkę przerobiłem na własną wersję (nie wiem czy chwaliłem się tutaj swoim dziełem, czyli wycieczką po Bieczu:
http://www.youtube.com/watch?v=UNpL0uWCF4w ). No, zachęcił mnie jeszcze wątek jedynego właściwego króla Renly'ego

Od tego się zaczęło.
Jeśli chodzi o postacie, to na początku kibicowałem Starkom, ale potem uznałem że są z nich ciepłe kluchy i ciapy nie łapiące się w intrygach, i przerzuciłem się na Tyrellów, którzy potrafią namotać, ale jednocześnie są jednak w miarę pozytywnymi postaciami. Oczywiście, jak każdy, lubię Tyriona, Aryi też kibicuję, ale serialowy Jon po prostu mnie irytuje, taki typowy obiekt wzdychań. Jeśli już jesteśmy przy Jonie, to wątek Ygritte był dla mnie jednym z lepszych, i jak Krwawe Gody oglądałem z entuzjazmem i niepohamowaną ekscytacją, to przy ostatnim ujęciu Ygritte prawie się popłakałem

Bran się rozkręca, ale
nadchodzący wątek z trójoką wroną jest trochę 'too much', chociaż, mogą go zrobić naprawdę zajebiście.
Ogólnie, każdy kogo lubię (Drogo, Renly) umiera, co nie wróży dobrze

Stannis i cały jego team powoli zaczyna u mnie plusować po szalejącej nienawiści z powodu uśmiercenia Renly'ego

lubię też Jaimego, Dany za to zaczyna mnie nudzić swoją 'misją', no i przede wszystkim - ciekawe co ona będzie robić przez cały czwarty sezon, skoro
Yunkai to odpowiednik książkowego Meereen, czyli serial poleciał z jej wątkiem już do końca trzeciej części, a że w czwartej części (swoją drogą, po części bardzo nudnej i mało treściwej) praktycznie jej nie ma, przez co twórcy w czwartym sezonie (opowiadającym dopiero drugą połowę trzeciej części serii) albo sięgną już do piątej części, albo będą za bardzo rozwijać wątek z Daario, który też jest trochę nudny i na siłę robiony na faceta do wzdychania. Jeśli chodzi o samo wykorzystywanie książki, to twórcy narzucili zbyt duże tempo, i mogą dogonić Martina, któremu jakoś nieprędko z napisaniem pozostałych dwóch części... Ale, zobaczymy. Sam Martin też zaczyna się gubić w stworzonym świecie (dlatego np. pierwsza połowa czwartej części była nudna - miała być tylko wstępem po 5-letniej przerwie w wydarzeniach, ale na tyle się rozrosła że wydał ją oddzielnie), więc boję się że twórcy serialu też będą się gubić, ba - już powoli się gubią.
Jeśli chodzi o sam serial - spłyca on trochę książkę. Wiadomo, konieczne jest streszczenie niektórych wątków, ale za cenę jednego cycka mniej można byłoby wyjaśnić widzom np. o co w ogóle chodzi z Chlorem, tzn. R'hllorem/Bogiem Światła i Azor Ahai, bo o ile czytelnicy zastanawiają się kto jest naprawdę tym 'Wybrańcem' i jest to jeden z ciekawszych wątków, to w serialu cała ta religia jest tylko 'liźnięta' i przedstawiona w formie ciul wie czego, przez co jest niezrozumiałe i nudne. Podobnie klimat Północy (za murem) nie został wiernie odtworzony
(gdzie jest Zimnoręki, ja się pytam?). Wiadomo, nie da się wszystkiego opowiedzieć i nie o to mi chodzi, ale kurde, klimat pasuje odtworzyć. Serial nie jest dla tych którzy czytają książkę, więc wszystko powinno być jasne dla kogoś kto nie siedzi w całej Sadze. Popełniają błąd Władcy Pierścieni - jeśli ktoś nie czytał książki to wiele z filmu nie zrozumie, tzn. wiele szczegółów mu umknie, podobnie jest tutaj.