Wczoraj zapomniałem napisać o jeszcze jednej rzeczy.
Ciekawa była scena, jak Gregory podsłuchiwał córkę i swoje żony, a na jego kolankach grzecznie siedział Spike i delektował się pieszczotami swojego pana, który nawet nie miał ochoty nawet na jedno kichnięcie.
Jeśli mam porównać dzisiejszy (i nie tylko dzisiejszy) odcinek do jakiegoś gatunku filmowego, to z pewnością to był horror z prawdziwego zdarzenia. Oczy fikcyjnej Caitlin rzucały się w oczy.
Wyobraźnie bohaterów w serialu są na wysokim poziomie. Wodze fantazji puściła Sara i widzi podwójny ślub Bena i Marii oraz Meg i Casey'a oraz swój koszmar - Melindę ze swoim śmiechem pełnym nienawiści i pogardy.
