Scena śmierci klinicznej Taylor ,piekna. Wzruszyłam się ,że aż sie sama zdziwiłam.
Tylko te maski z twarzy mogliby pozdejmować ,skoro Ridge nie miał to chyba nie były potrzebne.
Co jeden bałwanek powiedział do drugiego bałwanka?
Ridge nie miał maski bo on bierze antybiotyki, żeby sie nie zarazić od Taylor. Ale jak zwykle w tym serialu będzie mnóstwo szumu, a Taylor i tak przeżyje.
No takie są prawa telenoweli. W przeciwnym razie nie bardzo byłoby co oglądac - większośc bohaterów leżałaby na cmentarzu albo została niepełnosprawnymi co w dużym stopniu ograniczałoby scenarzystów.
Mi się bardzo nie podobało kiedy ten anioł powiedział, że Taylor pomogła nic nie wartemu człowiekowi. Niesmaczne to po prostu było. Chyba dla sił niebieskich każdy człowiek jest dużo wart. Ponadto nie wiemy, czy on 'z własnej winy' wpędził się w taką sytuację.
Chyba nie użył dokładnie tych słów, ale sens był właśnie taki.
Taylor znów cudownie ożyła. To już drugi raz jak wróciła z zaświatów Szkoda tylko, że przy reanimacji podniosła powiekę a po jakimś czasie zaczęła ruszać ustami. Ogólnie odcinek był fajny, nie wiem, po co był tam ojciec Taylor, bo wcale się nie odzywał tylko stał jak kołek. Taylor bardzo ładnie wyglądała jako duch.
Ciesze się ,że Taylor jednak ożyła! To piękne co dziś się stało. Padło wiele pięknych słów ze strony Ridga, było widać w oczach najbliższych Taylor przerażenie i strach przed jej śmiercią, Ridge modlił się do końca, wierzył w to ,że odzyska żonę, udało się cudownie!
Brooke pisze:nie wiem, po co był tam ojciec Taylor, bo wcale się nie odzywał tylko stał jak kołek.
Dokładnie to samo sobie pomyślałam jak oglądałam ten odcinek Trochę głupio ze strony scenarzystów, że nie pomyśleli o nim. Tylko Ridge tam rozpaczał, innym było przykro. Chyba na ojcu śmierć dziecka powinna wywrzeć jakieś większe wrażenie...
Te powieki się trochę za szybko Taylor otwarły i usta przymknęły. Jakoś szybko te przebudzenie następowało. Odcinek był wzruszający, prawie się popłakałem. Jedno mnie w tym wszystkim troszkę irytowało. Mianowicie to parareligijne moralizatorstwo o raju i tym podobne. Scenarzyści mogli to nieco inaczej rozegrać. Nie kwestionuję tutaj sceny, kiedy Ridge czyta feagment psalmu.
A zauważyliscie w jakich superlatywach przedstawiano dziś Tejlor w Domu Mody Spectra?
Sally nie mogła się powstrzymać od wymieniania jej zalet,a potem ta rozmowa pt:DLACZEGO DOBRZY LUDZIE UMIERAJĄ??
Ojciec Taylor stał,jak słup soli. Chyba kompletnie na starość zdrętwiał. Co do religijnego wydźwięku,to trochę za dużo tego 'bla bla'. Mnie bardziej wzruszyło,jak Becki oddawała dziecko.
Ostatnio są wzruszające odcinki!
Jeszcze jestem cały w emocjach!
Ufff.... jak dobrze, że Taylor wyszła cało z tej śmierci klinicznej!
Ale ten duch był cudny....
W ogóle szkoda mi było Ridge'a jak czytał ten Psalm ulubiony Taylor!
Dom Mody Spectra ślicznie wypowiadał się o Taylor!
"Stephanie is not for here you anymore. She's gone now. Things are going to be very different around you right now. I'm going to find a way to stop you".