start pisze:FanStefci pisze:Wy bronicie tej waszej Brooke jak niepodległości.
A może wypadałoby chociaż raz spojrzeć obiektywnie i przyznać, że zrobiła coś źle i pokazała swój egoizm? Za trudne?
Nie masz racji, jestem fanka Brooke, ale nie bronię jej do upadłego, jeśli zrobi coś co mi się nie podoba to piszę o tym (zgadzam się np. że nie powinna iść do szpitala), albo się nie odzywam, poza tym w następnym poście piszesz, że ty jako fan Taylor potrafisz pokazać jej błędy i nawet robisz to, ale zaraz piszesz też o okolicznościach łagodzących seks Taylor i Jamesa, no tak, myśleli, że zginą, a Taylor w swej dobroci chciała, żeby James umarł szczęśliwy, w końcu wtedy była jego największym marzeniem. Wracając do Brooke to broniłam jej kiedy niektórzy pisali ilu to miała facetów pod spódnicą, dlatego, że nie jest to prawda, umawiała się z kilkoma facetami, ale oprócz Forresterów spała tylko z Grantem, który był jej mężem. A tych kilku mężczyzn na przestrzeni blisko 20 lat (patrząc na wiek Ricka to tyle mniej więcej musiało minąć) to nie jest tak dużo.
Zmieniając temat to dzisiaj wkurzył mnie Eryk nie powinien stawiać Thorna w takiej sytuacji, tymbardziej, że Macy utwierdzi się w przekonaniu, że między nią a Thornem wszystko gra, a to nie prawda, poza tym już kilka razy wracał do Stefy i zawsze ją zostawiał, nie wierzę, żeby tym razem było inaczej.
Powiedziałem, że nie kieruję tego do wszystkich fanów Brooke, tylko do tych co nie dadzą na nią złego słowa powiedzieć.

Jeśli ktoś się poczuł urażony moją generalizacją to
przepraszam. A jeśli chodzi o mój stosunek do Taylor, naprawdę uważam że zdradę z Jamesem można do pewnego stopnia usprawiedliwić. Tym bardziej, że chciała się Ridge'owi do tego przyznać, tyle że Stefa zniszczyła list.

Natomiast wystarczy zajrzeć do działu spoilerowego, żeby zobaczyć, że jestem daleki od gloryfikowania Taylor i aż nadto jasno widzę jej wady.
Co do Brooke jeszcze, sypiała jeszcze z Jamesem i Connorem.

Ale masz rację - to na przestrzeni tylu lat nie jest dużo. Była kobietą niezamężną i poszukiwała tego jedynego, który ją pokocha. A że jej się nie udawało, szukała dalej. I nie widzę w tym nic złego, tak długo jak trzyma się z dala od niezamężnych facetów. Dlatego m.in. popieram jej związek z Thornem, chociaż i tak uważam, że nie przetrwa próby czasu.
Eric zachował się dzisiaj okropnie, jest perfidny wobec Thorne'a, a już zaproszenie Macy to cios poniżej pasa.

Ciekawe jak on by się czuł, gdyby ktoś zaprosił na ten ślub Lauren Fenmore albo Beth Logan.
Co do przysięgi, w kościołach protestanckich małżeństwo nie jest traktowane jako sakrament, więc można brać ślub w kościele kilka razy.
A jeśli Forresterowie są katolikami, to w świetle doktryny kościoła nigdy się nie rozwiedli. Żyli osobno, a teraz się odnaleźli i odnowili przysięgę złożoną kilka dekad wcześniej. :wink[/b]