Szogunka pisze:Oczywiście, że Amber manipulowała Rickiem, nie była pewna kto jest ojcem dziecka, kłamała. Zasłużyła na gniew, porzucenie. Ale ona przepięknie się przeistoczyła dzięki miłości do Ericka III. Naprawdę go kocha w przeciwieństwie do Ricka, który nawyraźniej nigdy nie kochał Amber, ani małego. I to jest niefajne. To była jego decyzja że zostaje z Amber (fakt, myślał, że to jego dziecko, co różnica, skoro i tak go nie kocha) i za swoje decyzje wini żonę. Nie bronię Amber. Nie ma większej podłości jak oszukać faceta co do ojcostwa. Cieszę się z wewnętrznej przemiany Amber, której najbardziej zaczęło zależeć na dziecku, nie na Ricku. I szkoda że nie wszyscy forumowicze tę zmianę dostrzegają.
Ja podobnie jak Ty dostrzegam wewnętrzną przemianę Amber. Starała się być jak najlepszą matką, poza tym z czasem była coraz bardziej świadoma, jak wielki błąd popełniła okłamując Ricka. Jednak ogólnie nie potrafię jej wybaczyć tego, że posunęła się do takiego oszustwa. To niedopuszczalne i niczym tego nie można usprawiedliwić, nawet tym że była w szoku bo straciła swe dziecko.. Fakt, że częściowo była to wina Tawny, ale Amber mogła stanowczo zaprotestować i nie godzić się na udawanie, że dziecko Becky jest jej i Ricka.
Co do Ricka, wydaje mi się, że on jednak kochał dziecko, przecież ze względu na to dziecko był z Amber, starał się być dobry dla niej. Amber za to nie kochał i w ostatnim odcinku to się bardzo odsłoniło. Ale wcale mu się nie dziwię, że wpadł w złość.
Becky nareszcie była zdecydowana i pokazała, kto tu rządzi. I dobrze, że wygarnęła Tawny umiłowanie luksusu.
To prawda, że Amber coraz gorzej czuła się z życiem w kłamstwie, ale gdyby nie Becky, wątpię, aby zdobyła się na wyznanie prawdy. Po prostu wolała się sama przyznać Rickowi, niż gdyby dowiedział się o tym od Becky. W sytuacji, jaka zaistniała, przyznanie się do winy było jedynym wyjściem. Poza tym dziwi mnie, że Amber była tak naiwna i miała nadzieję, że Becky zapomni o dziecku.