Abec pisze:Tak to jest, jak ogląda się MnS w formie maratonu FanieStefci. Szczegół ten podał Thorne, gdy w budynku FC byli podsłuchiwani przez Erica. I był on szeroko omówiony m.in. w tym wątku.
OMG ale cenną informację przegapiłem. Mea culpa! Mea culpa! Mea culpa!
Swoją drogą, super że pojechała na narty nie zajrzawszy nawet do domu. Święta też chyba spędziła na stoku. A może ją lawina zasypała.
Widać, że udzieliła Ci się atmosfera niedzielnej Mszy Świętej Na trzecim miejscu jest mea maxima coulpea
Chyba Damians napisał, że najlepsza interpretacja to ta, że Birigde chciała spędzić święta z babcią Logan i jej rodziną, poprosiła matkę, a ta się zgodziła - przy czym nie pokazano nam tego na ekranie. A potem wykorzystała pobyt w Europie do wyprawy w Alpy. Mi się to tłumaczenie podoba.
A pamiętacie jak Sally i Lauren żegnały swojej dzieci na odległość , nigdy nie pokazali twarzy syna Lauren , choć wiadomo że on istnieje . Tak samo jest z Bridget nie ma jej , ale wszyscy wiedzą że ona istnieje.
"Nigdy nie wierzyłem w diabła, ale teraz już wierzę. Patrzę na niego."
(Rick o Amber)
Hahahaha, tekst miesiąca z dzisiejszego odcinka.
"Stephanie is not for here you anymore. She's gone now. Things are going to be very different around you right now. I'm going to find a way to stop you".